0

Warszawianka

Syrenka warszawska dłuta Jana Woydygi z 1905 zdobiąca Wiadukt im. Stanisława Markiewicza w ciągu ul. Karowej.
Syrenka warszawska dłuta Jana Woydygi z 1905 – zdobiąca Wiadukt im. Stanisława Markiewicza w ciągu ul. Karowej.
fot. Szczebrzeszyński (Wikimedia)

Z okazji Święta Kobiet, z najlepszymi życzeniami, przytaczamy wiersz Wiktora Gomulickiego z 1886 roku.

Promień słońca, zapach róży,
Szampańskiego wina pianka,
Dużo ciszy, trochę burzy…
Cóż to za cud? — warszawianka!

Miara nóżki — lilipucia,
Rękawiczek numer piąty,
Wyraz twarzy pełen czucia,
A źrenice — jak dwa lonty…

Istnym kotkiem jest z figurki,
Tak się łasi… tak przegina…
A że kotek ma pazurki —
Czyż to jego jest w tym wina?…

Słyną rzymskie malowidła
I florenckie statuetki;
Paryż słynie przez swe… sidła.
A Warszawa — przez kobietki.

Ale bo też dziwne czary
Warszawiankom śle przyroda —
Nie ma brzydkiej, nie ma starej,
Każda śliczna, każda młoda!…

Przy tak trwałym wdzięków darze,
Bankrutować-by powinni
Olejkarze, perukarze
I pięknictwa mistrze inni —

Jednak (jak najmocniej wierzę,
Iż chochlików są w tym psoty
Zawsze oni w damskiej sferze
Mają dużo do roboty…

Nikt się twierdzić nie ośmieli
(Prawdy fałszu się nie zlękną)
By kto z twarzą, jak anieli,
Mógł mieć duszę nie tak piękną;

I Warszawy przeto córka,
W pierwszej kobiet stoi linii;
A podejrzeń ciemna chmurka
Nie przesłania jej opinii.

Zapytacie: czy pobożna?
Nie inaczej! Z okiem w górze
W kościołach ją widzieć można…
Kiedy śpiewa kto na chórze.

Czy rozumna? Któż zaprzeczy!
Wszakże wiedzą nawet — w Busku,
Że o każdej zgoła rzeczy
Biegle mówi… po francusku.

Czy dla biednych miłosierna?
O tak! Zawsze w karnawale,
Nawyknieniom serca wierna,
Dobroczynne zwiedza… bale.

Czy w marzeniu tonąc złotem
Dla artyzmu ma uznanie?
Ach! wybornie wiedzą o tym…
Włosi, Szwedzi i Hiszpanie.

Gdy jest matką, dzieciom może
Skąpi troski nadzwyczajnej…
Lecz od czegoż, mocny Boże,
Są mamzele(1) i frajlajny(2)?

Czasem znowu, dla odmiany,
Z panem mężem jest w rozterce —
Lecz to pewnik przecie znany,
Że fantazje miewa serce…

Jednak twardej, jak szkło, cnoty
Nigdy myśl nie skusi biedna…
Zresztą, inne ma przymioty:
Jest oględna… jest oszczędna…

Jeśli wyda po kryjomu
Setkę rubli na klejnoty,
Na obiadach za to w domu
Zaoszczędzi zaraz… złoty.

I tak wszystko w cudną całość
W tej istotce się jednoczy…
Kto zaś wątpić miałby śmiałość,
Niech jej, proszę, spojrzy w oczy.

Tam, gdzie płomień wieczny gości,
Barwy piekła albo nieba,
Znajdzie wyrok niewinności
Wypisany jak potrzeba…

I wykrzyknie całą siłą,
Gdy go przejmie wzrok niebianki:
Jednak niema i nie było
Jak te nasze warszawianki!

(1) Mamzela
a) dziewczyna podejrzanej konduity
b) kobieta niechlujna, nieporządna
c) tu użyte: francuska guwernantka  (skrót z fr. mademoiselle = panna)

(2)Frajlajna
– niańka, opiekunka dzieci, guwernantka

Warszawianka

  • Wierszyk „estradowy”, napisany na prośbę arcypopularnej wówczas aktorki warszawskiej, Marii Wiśniowskiej (1858/60—1890), i wydeklamowany przez nią po raz pierwszy 7 III 1886 r., w Teatrze Wielkim, na poranku artystycznym urządzonym na dochód jej koleżanki-śpiewaczki, Heleny Herman (1860—1916), która z powodu choroby musiała przerwać na dwa lata swoje występy artystyczne. Wypowiedzenie przez pannę Wiśniowską wierszyka pełnego subtelnej ironii pt. Warszawianka — pisał sprawozdawca „Kuriera Codziennego” — dopełniło części koncertowej. Warto tu dodać, że tragiczny zgon Wiśniowskiej, zastrzelonej w cztery lata później przez kometa huzarów rosyjskich, Aleksandra Barteniewa, uczynił Gomulickiego… sprawozdawcą sądowym, pilnie śledzącym i komentującym proces wytoczony zabójcy (zob. jego obszerne sprawozdanie: „Kraj” 1891, nr 7, 26—32).
  • Żartobliwej charakterystyce „warszawianki” Gomulicki poświęcił w 1898 r. obszerniejsze „studium nie-filozoficzne z rysunkami Jana Holewińskiego”, które najpierw ukazało się w „Tygodniku Ilustrowanym” (1898, nr 31—37, z przerwami), a później w formie osobnej książeczki (Warszawa 1900, T. Paprocki i Spółka).
  • Pierwodruk: „Kurier Codzienny” 1886, nr 67 z 8 marca (z dedykacją). Przedruk: Kalendarz „Iskra” (Lwów) na rok 1890, s. 76.
  • Pierwodruk książkowy: P 86, s. 102—105. Następne wydanie: W 900, s. 74—78 (bez dedykacji, którą obecnie przywrócono).

Wiktor Gomulicki, Pod znakiem Syreny Poezje Warszawskie 1872-1918, Czytelnik, Warszawa 1980.

8 marca 2019 07:00

Komentarze