0

Wywiad z kandydatem z Woli na radnego m.st. Warszawy

Andrzej Sitko - kandydat na radnego m.st. Warszawy
Andrzej Sitko – kandydat na radnego m.st. Warszawy

Andrzej Sitko kandyduje z pozycji 2 na Woli do Rady m.st. Warszawy.  KKW SLD Lewica Razem.

Kandydaci na prezydenta Warszawy skupiają się w kampanii na komunikacji miejskiej. Co Ty mógłbyś zaproponować w tym temacie mieszkańcom Woli?

Nie jestem tym zaskoczony. Dojazd do pracy i powrót jest zmorą warszawiaków. Dwaj kandydaci kreowani na głównych konkurentów do fotela Prezydenta Warszawy prześcigają się w liczbie obiecywanych linii metra. To środek transportu, który rozwiązuje wiele problemów. Niestety linii jest zdecydowanie za mało. Metro powinno po pierwsze powstać dużo wcześniej, pierwsze plany powstały kilkadziesiąt lat temu, a po drugie powinno być w każdej dzielnicy. Metro jest wygodnym rozwiązaniem komunikacyjnym i nie powinno być traktowane jako symbol nowoczesności miasta. Zwróć proszę uwagę, że Paryż, czy Moskwa od dawna posiadają ten środek transportu. Nie chcę prognozować, kiedy osiągniemy taki poziom pokrycia miasta siecią metra jak wspomniane miasta, nie jestem futurologiem. Do tego czasu warto zastanowić się jak inaczej usprawnić komunikację. Dodam, że obietnice wyborcze dotyczące metra ogólnie nie powinny mieć miejsca. To powinno być oczywiste. Bardzo dobrym rozwiązaniem są bus pasy. Skracają czas dojazdy do pracy. Z drugiej strony warto pamiętać o mieszkańcach stolicy, tych zmotoryzowanych. Nie można zakazami regulować kwestii dojazdu do pracy swoimi samochodami. Każdy powinien mieć wybór. W tej materii brakuje mi miejsc do parkowania. Znaleźć miejsce w Centrum graniczy prawie z cudem. Szkoda, że nie pomyślano o miejskich parkingach wielopoziomowych. Jest jeden w okolicach hotelu Novotel, ale czy wszyscy warszawiacy o tym wiedzą? Takich miejsc powinno być chociażby w Śródmieściu kilka. Na Połczyńskiej jest P+R dla osób przyjezdnych. Mieszkańcy Woli nie będą z niego korzystali. Trzeba nakłonić ich, by zostawiali swoje samochody na obrzeżach miasta. Myślę, że tańsze bilety komunikacji i rozbudowana sieć przekona ich, że lepiej będzie zostawić swoje auto na takim parkingu. Skorzystamy na tym wszyscy.

Jednym z największych problemów Warszawy, zwłaszcza zimą, staje się smog. Dla mieszkańców Woli, dzielnicy przez którą przebiegają trasy tranzytowe, jest on szczególnie uciążliwy. Czy masz jakieś propozycje żeby ograniczyć poziom smogu?

Smog powraca jak bumerang w dyskusji publicznej jesienią, wtedy, gdy zanieczyszczenie powietrza jest odczuwalne. Szkoda, że wiosną i latem temat rozmywa się dosłownie w powietrzu. Pytasz o trasy tranzytowe przebiegające przez Wolę. Samochody nie generują smogu w taki sposób jaka jest powszechna opinia. Smog powstaje ze spalania w piecach, dodam starych piecach. Do tego dochodzi ogólnie pojęta architektura Stolicy. Warszawa nie jest miastem „przewiewnym”. Po pierwsze warszawski samorząd powinien współpracować z sąsiadującymi miastami, tak aby one były czyste i tym samym nasze miasto takim się stało. Wystarczy pojechać zimą poza Warszawę, żeby przekonać się jakie jest tam powietrze. Wymiana starych pieców, nawet na koszt miasta, powinna być natychmiastowa. Warszawiacy na pewno podziękują za takie rozwiązanie. Wspomniałem o architekturze. Miasto to twór, który żyje. Powinniśmy uczyć się od innych. Nie wstydźmy się przenosić dobre, sprawdzone wzorce na warszawski grunt. Dość budowlanego chaosu. Budowa współczesnego miasta to nauka. Wiadomo, że nikt nie będzie burzył już postawionych budynków, ale warto projektować i sytuować nowe tak, by miasto mogło „oddychać”.

Warszawiacy często adoptują zwierzęta. Wiemy, że jesteś wielbicielem czworonogów i sam adoptowałeś dwa koty. Czy masz jakiś pomysł, aby przyczynić się do likwidowania bezdomności wśród zwierząt?

To prawda. Los zwierząt podobnie jak ludzi nie jest mi obojętny. W domu mamy dwie kotki adoptowane z domu tymczasowego. Są naszą radością. Wcześniej był kocur, któremu nadaliśmy imię Czesław. Nie wyobrażam sobie domu bez zwierząt. Gdy Czesław odszedł od nas na drugą stronę tęczowego mostu, dom był po prostu pusty. Przeraźliwie. Dlatego zdecydowaliśmy się na adopcję kolejnych kotów. Rita i Viki – tak mają na imię, mam nadzieję, że mają u nas szczęśliwy i bezpieczny dom. Czy tak jest? Musiałabyś ich spytać (śmiech). Ale tak poważnie. Z przerażeniem przeczytałem o dwóch kandydatach, z których jeden proponował 1000 złotych (Patryk Jaki – przyp. red.) za adopcję zwierzęcia ze schroniska a drugi adopcję dla seniorów (Jacek Wojciechowicz – przyp. red.) Chyba jeden i drugi nie zdawali sobie sprawy z konsekwencji takich działań, a te dla zwierząt mogą być katastrofalne. Cieszyć może fakt, że w ogóle podnieśli ten problem w swojej kampanii, ale nie tą drogą. Moja propozycja jest o wiele lepsza. Bezpłatna pomoc weterynaryjna przez cały okres życia zwierzęcia adoptowanego ze schroniska. Pies czy kot, podobnie jak człowiek w pewnym okresie swojego życia wymaga opieki medycznej, co oczywiście związane jest z kosztami. To często jest powodem porzucenia zwierzęcia. Dla dobra zwierząt powinniśmy pomóc ich właścicielom, chociaż nie lubię tego słowa, bo jak można powiedzieć o członku rodziny, że jesteśmy jego właścicielem? Bardzo dobrym pomysłem jest czipowanie zwierząt, niestety nie jest to popularne. Tutaj stawiam na edukację ludzi. Każde zwierzę zaczipowane powinno od razu trafić do bazy. Nie raz i nie dwa trafiają do schroniska zaczipowane psy, których nie ma w bazie danych. A ogłoszeń o zgubionym zwierzęciu jest bez liku. Taki rejestr też zapobiegałby porzuceniom zwierząt i odnajdywaniem sprawców. Nigdy też nie wyrażę zgody na występ jakiegokolwiek cyrku w granicach Warszawy, który wykorzystuje w pokazach zwierzęta.

Czy nie jesteś za bardzo pro zwierzęcy? 

Z wypowiedzi tak mogłoby wynikać. Ale tak nie jest do końca. Biegam charytatywnie na rzecz różnych organizacji. Wiosną tego roku pobiegłem na rzecz WWF dla Wilków. We wrześniu po raz trzeci wziąłem udział w Onkobiegu – biegu na terenie Centrum Onkologii na rzecz chorych na straszliwego nowotworu mięsaka. Podobnie jest z biegami z Warszawskiej Triady Biegowej, chętnie biegnę by wspomóc leczenie konkretnych osób. Kto wie, może w przyszłości przebiegnę Polskę wzdłuż na rzecz konkretnego, wybranego przeze mnie celu? W bieganiu jestem nieobliczalny.

W Warszawie rodzi się dużo dzieci, ale niestety brakuje dla nich miejsc w publicznych przedszkolach i żłobkach. Czy można jakoś wspomóc rodziców, których dzieci nie trafią do takich przedszkoli?

Alternatywą dla publicznych przedszkoli są placówki prywatne. Ale jaki jest koszt pozostawienia tam dziecka wiedzą rodziny, które muszą zdecydować się na taki krok. Bardzo często opłata jest znacznym wydatkiem w budżecie rodziny. Moją propozycją jest dofinansowanie do miejsc w prywatnych przedszkolach dla rodzin, które nie mają miejsca w publicznym przedszkolu, a ich dochód nie pozwala na umieszczenie dziecka w prywatnej placówce. Oczywiście takie rozwiązanie powinno być tymczasowe, do momentu gdy miasto nie zapewni odpowiedniej ilości miejsc. To nie stanie się z dnia na dzień i kandydaci, głównie na prezydentów Warszawy, obiecując budowę przedszkoli i żłobków w trybie „natychmiastowym” zwyczajnie mijają się z prawdą. Żeby postawić nowe przedszkole czy żłobek trzeba wziąć wiele czynników pod uwagę jak choćby plan miejscowego zagospodarowania. Nie da się pstryknąć palcami i „stanie się”.

Warszawa wspiera in vitro. Jaki jest twój stosunek do tego projektu?

Współczesnym koszmarem naszej cywilizacji są dwie rzeczy…. brak potomka i choroba nowotworowa. Uważam, że samorząd i państwo powinno wspierać obie grupy. Dlaczego nie dać szansy parze, która marzy o własnym dziecku? Nie zapominajmy o wszystkich potrzebujących. Tych na nowotwory również. Zróbmy wszystko, żeby choroby cywilizacyjne jak najmniej nas dotykały.

Warszawiacy mają mnóstwo pomysłów na usprawnienie życia w swoim mieście, a jednak tylko nieliczna ich część jest realizowana przez władze miasta. Czy uważasz, że to dobrze? 

Obiecuję swoim wyborcom, że poprę każde przedsięwzięcie obywatelskie, które będzie służyć wspólnemu dobru. Politykom wydaje się, że „zjedli wszystkie rozumy”. Tak nie jest. Zarówno samorządowcy jak i parlamentarzyści wybierani są przez ludzi. Ostatnio modnym słowem stał się „suweren”. Warto, aby każdy polityk o tym pamiętał. W Warszawie jest już piąta edycja budżetu partycypacyjnego. To mieszkańcy dzielnic decydują, na co publiczne środki są przeznaczone. I to jest bardzo dobry pomysł. Szkoda tylko, że niektóre projekty są realizowane z takim trudem. Zachęcam każdego, kto ma pomysł na zmianę otaczającej nas rzeczywistości do udziału w tym projekcie.

Ostatnio jeden z kandydatów na prezydenta Warszawy zapowiedział 19 dzielnicę, nad Wisłą… 

Tak. Słyszałem. Mam nadzieję, że nie zostanie wybrany, a jego pomysł nie zostanie zrealizowany. Wisła w Warszawie jest unikatem w skali europejskiej. Nie można zabetonować prawego brzegu. Wisła jest dla każdego, można powiedzieć parafrazując hasło wyborcze jednego z kandydatów, albo Wisła nie wyklucza, to już moje hasło, które wymyśliłem w Roku Rzeki Wisły mając na myśli osoby niepełnosprawne, które nie powinny mieć ograniczeń w kontakcie z rzeką. Więc Wisła nie wyklucza amatorów piwa i muzyki na Bulwarach Wiślanych, nie wyklucza rowerzystów czy biegaczy, dla których są ścieżki na prawym brzegu. Nie wyklucza osób, które lornetkami chcą obserwować ptaki. Wisła jest dla każdego z nas i każdemu powinna oferować możliwość spędzania czasu nad jej brzegami tak jak tego chce.

Czy nie uważasz, że ta kampania trochę odbiega od standardów samorządowych?

Tak. Program samorządowy powinien dotyczyć mieszkańców. Na rozmowę o Polsce przyjdzie czas za rok. Teraz powinniśmy rozmawiać o małej Ojczyźnie, o dzielnicy, mieście, powiecie i województwie. O sprawach, które dotyczą ludzi bezpośrednio, o dziurawej jezdni, zepsutej sygnalizacji czy jej braku. O bezpieczeństwie na osiedlu. Tym powinni zajmować się lokalni politycy. I wywiązywać się z wyborczych obietnic. Mam nadzieję, że mieszkańcy Woli dadzą mi szansę i przekonają się czy potrafię wywiązać się z moich wyborczych obietnic.

Jeśli dostaniesz się do Rady Warszawy, w jakich komisjach widzisz najlepsze dla siebie miejsce i dlaczego?

Chcę miasta bezpiecznego i przyjaznego mieszkańcom. Bezpiecznego zarówno na ulicy jak i bezpiecznego socjalnie. Dlatego chciałbym pracować w komisjach: bezpieczeństwa i polityki społecznej. Jak wcześniej powiedziałem bliskie są mi sprawy zarówno ludzi jaki zwierząt, więc komisja ochrony środowiska, to miejsce w którym też chciałbym pracować. W tych obszarach przyznaję wiele zrobiono, ale jeszcze wiele pracy jest przed radnymi.

Dziękuję za rozmowę.

Andrzej Sitko - kandydat z Woli na radnego m.st. Warszawy
Andrzej Sitko – kandydat z Woli na radnego m.st. Warszawy
28 września 2018 16:18

Komentarze