0

Gołda Tencer: My chcemy swojego domu

Gołda Tencer w spektaklu Matki
Gołda Tencer – w spektaklu Matki
fot. K.Bieliński / materiał prasowy

O teatrze, o smutku, o kłopotach i radościach, o spełnieniu z Gołdą Tencer rozmawia Roman Soroczyński.

Roman Soroczyński:

W ubiegłym roku obchodziła Pani 50 lecie pracy artystycznej, w tym roku przypada inny, osobisty, Jubileusz. Przyznam, że – czytając wywiady z Panią – widzę nie tylko radość z Pani dokonań, ale również dużo smutku i refleksji. Z czego to wynika?

Gołda Tencer:

Czy to smutek, czy refleksje, czy też radość – to się tak nałożyło na siebie. Wie Pan, w życiu dobrze mi się ułożyło. Ja kocham to, co robię, naprawdę kocham. Jestem człowiekiem teatru. Moje całe życie spędziłam na deskach teatru, i to na Placu Grzybowskim. Na Placu Grzybowskim, gdzie każda dosłownie każda cegiełka, każda nutka jest mi bliska. To, co później się stało z Teatrem Żydowskim, kiedy TSKŻ i Ghelamco wyrzucili nas na ulicę dosłownie, i zagraliśmy Skrzypka na dachu na Placu Grzybowskim. Myśmy płakali, publiczność płakała. Ale to, co nam się udało: my przetrwaliśmy. To jest rzadkość, żeby przetrwać bez żadnej sali teatralnej. Mogę powiedzieć, że zdobyliśmy wszystkie sale, walczyliśmy o wszystko. Dużo nam pomogła Pani Minister Zwinogrodzka, pomogło nam Dowództwo Garnizonu Warszawa. Ale to za mało! My gramy w Klubie Dowództwa Garnizonu Warszawa i na małej scenie w tymczasowej siedzibie na ul. Senatorskiej, gramy w Zachęcie i w TR Warszawa, gramy w Teatrze Studio i w Synagodze. Ale to jest też piękny koloryt! I powiem Panu, co jest najpiękniejsze: udało nam się utrzymać zespół. Jesteśmy jedną rodziną: raz jest lepiej, raz jest gorzej, ale wszyscy jesteśmy razem. Teraz mieliśmy wspaniale przyjętą premierę Śpiewaka Jazzbandu. Serdecznie zapraszam na ten spektakl już w sierpniu podczas Festiwalu Kultury Żydowskiej Warszawa Singera.

Mam wrażenie, że w 2016 roku – podczas plenerowego Requiem Wolfganga Amadeusza Mozarta w wykonaniu Warszawskiej Opery Kameralnej – kiedy orkiestra zaczynała grać, były włączane młoty pneumatyczne lub wiertarki czy inne głośne urządzenia.

Tak było! To nie były tylko Pana wrażenia, ale tak było! A później Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce wyrzuciło mnie z Towarzystwa, w którym byłam od dziecka. Za to, że broniłam Teatru Żydowskiego, przewodniczący i parę innych osób podjęło decyzję, że Gołda szkodzi Towarzystwu. Tylko Towarzystwo, sprzedając tę ziemię (myślę, że dostali pieniądze), nigdy nie zapytało: – a może coś potrzebujecie? – a może wam w czymś pomóc? To jest smutne.

Faktycznie, to jest smutne. Redakcja Wysokich Obcasów określiła Panią mianem „Kobiety, która zmienia świat na lepsze”. Które spośród tych zmian uważa Pani za najważniejsze?

Mnie jest trudno mówić o sobie. Myślę, że dbanie o pamięć. W moim życiu bardzo ważna jest pamięć. Próbuję wszystko ocalać od zapomnienia. To jest ważne: kocham ludzi! Zarówno ja, jak i Fundacja, którą kieruję już 31 lat, mamy ogromne osiągnięcia na polu charytatywnym, ale o tym nie chcę mówić. Nigdy o tym nie mówiliśmy, ale włączamy się w różne akcje. Ja tylko się czuję zaszczycona tym tytułem. Bardzo mi miło.

Fundacja Shalom powstała w 1988 roku, czyli dwadzieścia lat po Marcu. Jak, Pani zdaniem, Fundacja zmieniła sposób postrzegania w Polsce i na świecie bogatego dziedzictwa kultury jidysz?

Wydaliśmy dużo książek. Między innymi Pamięć, której 30 tysięcy egzemplarzy zostało bezpłatnie rozdane szkołom. To jest historia Żydów. Całe życie staram się organizować konkursy z zakresu historii i kultury Żydów polskich dla uczniów, seminaria międzynarodowe języka jidysz. Jestem tą osobą, która jeszcze kultywuje język jidysz. Słyszałam w domu, jak rodzice mówili. Ja nawet w żydowskiej szkole napisałam, dodatkowo, maturę w języku jidysz. To jest dla mnie bardzo ważne: ocalić od zapomnienia!

Gołda Tencer podczas koncertu Tencer Masecki Młynarski Markowicz
Gołda Tencer – podczas koncertu Tencer Masecki Młynarski Markowicz
fot. Maurycy Stankiewicz / materiał prasowy

Działalność kierowanych przez Panią instytucji – Fundacji Shalom i Teatru Żydowskiego – przywraca naszemu społeczeństwu pamięć wielu znakomitych twórców i artystów żydowskich, jak np. Henryk Wars, Jerzy Petersburski, bracia Artur i Henryk Gold czy Wiera Gran. Kto jeszcze przed nami?

Cały czas mają to Państwo na scenie. Zapraszam na Śpiewaka Jazzbandu, już w sierpniu. Muszę powiedzieć, że jest to zjawiskowe przedstawienie. Teraz już mogę to powiedzieć głośno: zagraliśmy ten spektakl pięć razy przy stojących, wielkich owacjach! To są wielkie podziękowania dla zespołu aktorskiego Teatru Żydowskiego, dla tancerzy i aktorów zewnętrznych, dla techniki. Włożyliśmy w ten spektakl gigantyczną pracę. Genialnie reżyserował to Wojtek Kościelniak. Przychodźcie do Teatru! Wspierajcie nas!

Często bywam w Teatrze Żydowskim. Po objęciu, w 2015 roku, funkcji Dyrektora Teatru Żydowskiego powiedziała Pani, że chciałaby Pani przewietrzyć Teatr, ale bez przeciągu. Mam wrażenie, że zrealizowała Pani swoją koncepcję: obok klasyki literatury jidysz [przypomnę P.T. Czytelnikom, że Teatr Żydowski jest jedynym w Polsce i jednym z dwóch teatrów w Europie wystawiających sztuki w języku Żydów aszkenazyjskich – RS] i spektakli nieco tradycyjnych, pojawiło się sporo spektakli nowoczesnych, w tym muzycznych.

Podjęliśmy współpracę ze wspaniałymi reżyserami, całą ich plejadą: m.in.: Mają Kleczewską, Anną Smolar, Moniką Strzępką, Michałem Buszewiczem, Jędrzejem Piaskowskim, czy Wiktorem Rubinem. To twórcy, którzy wzbogacili repertuar i mocno zmienili oblicze Teatru. Mamy świetne sztuki i ogromny ich przekrój.

Gołda Tencer w spektaklu Marienbad
Gołda Tencer – w spektaklu Marienbad
fot. A.Wencel / materiał prasowy

Wspominała Pani o problemach z siedzibą Teatru Żydowskiego. Jak wygląda perspektywa budowy. W zeszłym roku cieszyliśmy się wszyscy z podpisania porozumienia.

Cieszymy się dalej i… nie wiemy, co dalej. Jesteśmy przekonani, że – zgodnie z tym, co było ogłoszone przez Miasto Stołeczne Warszawa – Teatr Żydowski będzie miał swój dom na ulicy Próżnej. My chcemy swojego domu!

Jeszcze jedna data: w 2004 roku obyła się, zainicjowana przez Panią, pierwsza edycja Festiwalu Kultury Żydowskiej Warszawa Singera. Dlaczego Isaac Bashevis Singer?

Po pierwsze jest to noblista. Noblista, który pisał w języku jidysz. Zawsze Isaac Bashevis Singer mówił, że język jidysz nie jest językiem martwym, tylko zmarłych. Pisał znakomicie, zresztą jego brat również. I wtedy była okrągła rocznica stulecia Bashevisa Singera. I tak się zaczęło. W połowie listopada jedziemy do Nowego Jorku (drugi raz), aby pokazać – oczywiście, cząstkowo – Festiwal Singera. Mogę powiedzieć, że Singer wszedł już w Warszawę, Singer jest warszawski. Do Polski przyjeżdżają ludzie z całego świata. Przyjeżdżają moi przyjaciele. Tam [Pani Gołda pokazuje na ścianę] jest zdjęcie mojej klasy.

Byłem kiedyś w Teatrze Żydowskim, jeszcze w starej siedzibie, kiedy Pani wywoływała swoją klasę ze sceny.

Bo to jest bardzo ważne dla mnie. Nieprzypadkowo jest Bashevis Singer, a myślę, że będziemy ciągnąć naszą nutkę, nasz łańcuch – złoty łańcuch, jak powiedział wielki żydowski pisarz, Perec [Icchok Lejb Perec, żył w latach 1851 lub 1852 – 1915 – przyp. RS] – do końca swoich dni.

W zeszłym roku udało się Państwu doprowadzić do odsłonięcia tablicy pamiątkowej ku czci Isaaka Singera przy ulicy Krochmalnej 1.

To akurat zrobiło miasto Warszawa. Ja w ubiegłym roku na Placu Grzybowskim zasadziłam drzewko – wierzbę, ku pamięci matek żydowskich, które musiały oddawać swoje dzieci, aby je ratować i matek polskich, które dały im schronienie i nowy dom.

Mam wrażenie, że każda kolejna edycja Festiwalu Singera jest coraz bardziej urozmaicona. Jakie wydarzenia szesnastej edycji chciałaby Pani szczególnie polecić?

To prawda. Nie będę teraz opowiadać, bo jest prawie dwieście przedsięwzięć.

Czy Pani czuje się Osobą spełnioną?

(śmiech).
Wie Pan, osobą spełnioną byłam wtedy, kiedy urodziłam mojego cudownego syna, Dawida. Wtedy byłam osobą spełnioną, czułam się bardziej kobieca, lepszą aktorką, lepszym człowiekiem. A teraz myślę, że ciągle jeszcze nie. Mnie się jeszcze ciągle chce.

Kiedy dostaniemy książkę z Pani wspomnieniami?

Pierwszego września. O siedemnastej duża promocja w Teatrze Kwadrat.

Pani Gołdo, życzę Pani sukcesów w realizacji wszystkich ambitnych przedsięwzięć. Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

5 lipca 2019 19:09

Komentarze