0

Kształt Wody

Reżyseria: Guillermo del Toro
Kształt wody – Reżyseria: Guillermo del Toro
fot. Mat. prasowe

Triumfator Gali Oscarowej jest filmem ciekawym, ale nie wybitnym.

Elisa (Sally Hawkins) niema dziewczyna ma bardzo poukładane życie. Pobudka, kąpiel z elementem erotycznym, praca jako sprzątaczka w jakimś dziwnym instytucie wojskowym, oglądanie telewizji i stepowanie do utworów muzycznych. Samotna, pozbawiona rozrywek, ale sumienna i przyjazna ludziom. Jej życie zmieni nowy nabytek laboratorium – tajemniczy stwór wodny przywieziony z Ameryki Południowej. Wobec nieuchronnej likwidacji przez antypatycznego szefa Stricklanda (Michael Shannon), wespół ze swoją czarnoskórą koleżanką (Octavia Spencer) i sąsiadem (Richard Jenkins) decyduje się na brawurową akcję wyswobodzenia i uratowania bardzo jej przychylnego, może nawet zakochanego wodnego potwora. W końcu stwór również nie mówi, jest samotny i ma bardzo ograniczone pole możliwości. A jak jeszcze się okazuje, że również lubi muzykę i taniec.

Meksykański reżyser Guillermo del Toro („Labirynt Fauna”) na dobre już zadomowił się w Hollywood i łączy swoje wizjonerskie pomysły z oczekiwaniem rynku. Jego filmy są niezwykle plastyczne, pomysłowe, ale równocześnie opowiadające proste, nieskomplikowane historie, wzruszające głównie tym że ich obiektem są jednostki pokrzywdzone, odrzucone przez współczesne społeczeństwo. Zupełnie nie przeszkadza umiejscowienie fabuły ponad 50 lat temu z wyraźnymi nawiązaniami do zimnej wojny, nienawiści do komunistów, czy też wyścigu kosmicznego dwóch ówczesnych supermocarstw. Na takim tle opowiada historię o ludziach przyzwoitych i o tych ze złym sercem. Taka czarno-biała bajeczka, która chwyta za serce. Może nawet wariacja typu Piękna i Bestia. Chociaż seks w wannie to już jednak przesada.

Klimat tworzy przede wszystkim niezwykła plastyczność filmu. Jeszcze zanim pojawia się morski potwór rzeczywistość ukazana jest w zielonkawej poświacie, odpowiadającej środowisku w którym musi przebywać stwór żeby przeżyć. Subtelnie zarysowane są elementy muzyczne, znakomicie tutaj zagrało udźwiękowienie filmu, nawet przechadzka korytarzem nasuwa marzenia głównej bohaterki. Świetna scenografia stylizowana na lata miniowe i nastrojowa, nie nachalna muzyczka.

Dostosowali się do klimatu aktorzy, którzy grają w sposób bardzo stonowany. Wyróżnia się tutaj zdecydowanie czarny charakter grany przez Shannona, autentycznie wzbudzając antypatię. Co ciekawe on akurat nominacji Akademii nie dostał – pewnie nie mogli przełknąć takiego zadufanego w sobie wojskowego patrioty. Pochwalić należy także Spencer w bardziej drugoplanowej roli. Chwalona Hawkins chyba nie wykorzystała potencjału swojej, faktycznie trudnej bo w końcu niemej roli, może dlatego przegrała rywalizację w kategorii „Najlepsza aktorka”.

„Kształt wody” to film przyjemny w odbiorze, może trochę w pierwszej części przynudzający, ale nadrabiający trochę bardziej żywiołową drugą częścią. Ciekawy pomysł, dobra realizacja, stonowane aktorstwo, udanie wplątane klimaty muzyczne i jeszcze bardziej klimatyczne fantasy. Czy zasłużył na tyle nagród? Po części tak, chociaż nie będzie to film, który przejdzie do historii kina. Jest to film solidny, ale taki, o którym się zapomina na drugi dzień po wizycie w kinie. Na pewno na nagrody oscarowe del Toro zapracował stylizacją na lata 60-te ubiegłego wieku (no cóż członkowie Akademii wówczas się wychowali) i tanecznym podejściem do swoich bohaterów (musicale zawsze były chodliwe, czego przykładem ubiegłoroczny przeciętny La La Land).

Ocena 7/10

Zwiastun:

  • Polska premiera: 16 lutego 2018
  • Produkcja: USA
  • Rok: 2017
  • Gatunek: fantasy, melodramat
  • Reżyseria: Guillermo del Toro
  • Scenariusz: Guillermo del Toro, Vanessa Taylor
  • Obsada: Sally Hawkins, Octavia Spencer, Richard Jenkins, Michael Shannon, Doug Jones
5 marca 2018 11:36

Komentarze