0

Like a diva – re(we)lacja!

Małgorzata Pawłowska w spektaklu "Like a diva" Teatru Druga Strefa
Małgorzata Pawłowska – w spektaklu "Like a diva" Teatru Druga Strefa
fot. Carlos Alves

Do teatru Sylwestra Biragi na premiery chodzi się z duszą na ramieniu. Spektakle u niego potrafią mocno zaskakiwać.

Druga Strefa to niby mały teatr zagubiony w niegdyś magazynowym zapleczu Służewca Przemysłowego, w sąsiedztwie piętrowych garaży pogotowia ratunkowego, na ulicy Magazynowej niedaleko Garażowej. Dziś w sąsiedztwie nowego gmachu TVP i osiedli, które wyrosły tam jak grzyby po deszczu, Sylwester Biraga potrafi w niskobudżetowym teatrze sprawić, że występują tu wspaniali, znani artyści.

Ale dusza na ramieniu bywa, a nie ma metody by zmusić dyrekcję do puszczenia pary na temat szczegółów przedstawienia. Więc lepiej nie grzebać przed premierą w Internecie szukając informacji o twórcach i odtwórcach, bo niespodzianki są jeszcze smaczniejsze.

Tym razem zastąpiłem naszych specjalistów od kultury, i w piąteczek skorzystałem z zaproszenia pana Dyrektora Teatru Druga Strefa. Przecież bywamy w tym teatrze od początku istnienia serwisu Warszawa.pl, a jest od serwisu starszy o 12 lat. W przyszłym roku Teatr Druga Strefa będzie obchodził trzydzieste urodziny!

Ponieważ poszedłem na zastępstwo, to moje opisanie będzie opowieścią co oko zobaczyło a ucho usłyszało.
Kombinowałem:

Like a diva. Diwa… tak niegdyś mówiło się o słynnej śpiewaczce operowej lub operetkowej. No to będzie coś o operze. Co ten Biraga znowu kombinuje? Opera w Drugiej Strefie? Bo chyba nie chodzi o przeglądarkę internetową. Daj lajka operze? Opera na fejsie? Może i coś nowoczesnego pożenił z klasyką? Stać go na to przecież.

Kurtyna poszła w górę, znaczy na boki, i co widać? Młodość widać. Jak wierci się na wypoczynku i strzela selfie strojąc miny do obiektywu w telefonie komórkowym. No to git, pomyślałem, robi selfiki na fejsa. Czyli akcja pasuje do mojej koncepcji. Ale za chwilę Młodość stanęła na środku sceny i… zaśpiewała. Usłyszałem w pewnym momencie jakiś stukot, łoskot i musiałem niestety chwycić za szczękę, bo też chciała mi huknąć o podłogę. I tak kilka razy w trakcie całego spektaklu.

Okazuje się, że zapowiedź nie kłamała. Młodość na scenie opowiadała o swych doświadczeniach naukowych i zawodowych przeplatając radosną i pełną ekspresji grę aktorską polskimi i światowymi hitami muzyki operowej i nie tylko. Pełne aluzji monologi do publiczności wywoływały jej żywiołowe reakcje, a nawet bardziej lub mniej udanie śpiewała razem z Młodością.

Nie powiem, fanem ani znawcą opery nie jestem. Ale jak tu, pierwszy raz w życiu, usłyszałem wykonanie Arii z kurantem z III aktu opery Straszny dwór Stanisława Moniuszki do libretta Jana Chęcińskiego, zwaną również Arią Stefana, zaśpiewaną przez Młodość sopranem, to wbiło mnie w fotel. Znaczy krzesełko teatralne. Obiecałem sobie, że jak będą grali w Teatrze Wielkim tę operę, to się wybiorę. Choć to 3 godziny i kwadrans.

Zaskakujących momentów jest dużo więcej. Młodość nawet na specjalnie wybudowanym balkoniku śpiewa po… chińsku! Oczywiście ma potrzebne rekwizyty czyli coś co z daleka wygląda na kimono, chiński kapelutek i radosną chińską parasolkę. Albo pejsy. Gdy śpiewa piosenkę Tewiego z musicalu Skrzypek na dachu, o tym co by było gdyby była bogata.

Przerwa!
Młodość zapowiedziała, że 20 minut.
Co się robi na przerwie? Zazwyczaj dofinansowuje się Teatr kupując produkty w bufecie. Jednak tym razem na przerwie trzeba było sięgnąć do Internetu, by rozjaśnić nieświadomość.

Bo któż to jest ta Młodość?
Okazuje się, że Młodość, czyli Małgorzata Pawłowska, to mocno wyszkolona artystka najmłodszego pokolenia!

Można by powiedzieć:

Gosia przyjechała z Kutna, ale wcale nie jest smutna!

Otóż w rodzinnym mieście Kutnie kształciła się (niedawno) w Szkole Muzycznej im. Karola Kurpińskiego. Najpierw I, później II stopnia. Jak pokonała już te stopnie to prysnęła do stolicy, by pobierać nauki w Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina (zwanym niegdyś Akademią) w klasie profesora zwyczajnego doktora habilitowanego Ryszarda Cieśli, Dziekana Wydziału Wokalno-Aktorskiego.

No proszę. Czyż Młodość nie jest znakomicie wykształcona muzycznie i aktorsko? Jest.

A tak przy okazji. Przez większość spektaklu Młodość narzeka.
Jaka to biedna, niedoceniona i musi brać jakieś fuchy na weselach i pogrzebach. I zarzeka się, że do żadnego Mam talent czy innego konkursu to się nie wybiera, bo tam nepotyzm i znajomości trzeba mieć. A tu proszę… Otrzymała choćby wyróżnienie na Międzynarodowym Konkursie Wokalnym im. Krystyny Jamroz w Busku – Zdroju, została finalistką Międzynarodowego Konkursu Sztuki Wokalnej Złote Głosy oraz Międzynarodowego Konkursu Wokalnego im. Zinki Milanov w Rijece w Chorwacji. W tak zwanym międzyczasie wcieliła się w role Hrabiny w Weselu Figara Wolfganga Amadeusza Mozarta w Warszawskiej Operze Kameralnej i Filharmonii Świętokrzyskiej, Donny Anny w Don Giovannim Mozarta w Pałacu w Nieborowie, a także Tatiany w Eugeniuszu Onieginie Piotra Czajkowskiego wystawianym przez Teatr Wielki Opera Narodowa w Warszawie.

Ale artyści tak mają, że wciąż narzekają. A przecież dużo gorzej mają dziennikarze. A już najbardziej to wydawcy.

Wracając do Młodości to świetnie spisuje się w każdych rolach jakie są jej powierzane. Tu w roli multiartystycznej czyli w tak zwanym fullservisie. Napisała scenariusz, recytuje, śpiewa, tańczy i gra ciałem.

Zadałem reżyserowi spektaklu kilka prostych pytań.
I tak mi też odpowiedział.

Sylwester Biraga:

Pomysłodawcą spektaklu jest Attila Horvath, który w teatrze pracuje od 2 lat i jest także wykonawcą części kostiumów. To Szwed. Nie mówi po polsku ale rozumie co się do niego mówi po polsku.

Próby zaczęły się w czerwcu.

Gatunek sztuki???
One Woman Opera Show.

Gdzie znalazłem Małgorzatę?
Zaprosiłem ją do jednego z moich Burleskowych Show. I tak zaczęła się nasza wspólna przygoda.

Techniczną stroną przedsięwzięcia kierował Eligiusz Baranowski (rola twórcza i odtwórcza)

Wracając do spektaklu i kończąc tę przydługą opowieść można powiedzieć, że Młodość, czyli Małgorzata Pawłowska, prowadzi nas od selfika po zdradę najskrytszych marzeń młodej artystki .
Tak, bo w finale śpiewająco powierza publiczności swój sekret.
Jaki? No nie, to trzeba zobaczyć.
I konia z rzędem temu, kto zgadnie dokąd pocwałuje kariera Młodości tak w niedalekiej jak i dalszej przyszłości.

Tymczasem widząc jak na widowni świetnie bawiły się doświadczone aktorki, panie Emilia Krakowska i Halina Chrobak, które niejedno przedstawienie już widziały można uznać, że poleciłyby je wszystkim. Nawet politykom. To samo zapewne powiedziałby pan Krzysztof Skolimowski, wiceburmistrz Mokotowa (m.in. od kultury), który, mimo że kandyduje do Sejmu RP, w czasie kampanii wyborczej znalazł czas, aby zobaczyć piątkową premierę.

Pisałem na początku, że dusza na ramieniu bo dyrektor Biraga zaskakuje.
No i zaskoczył mnie.
Bardzo mile mnie i widzów zaskoczył, a niespodzianka była bardzo smakowita.
To była feria smaków.

Brawo!

Zdjęcia

Carlos Alves (Portugalczyk)

21 września 2019 18:39

Komentarze