0

LORD OF THE DANCE na Torwarze

Lord of the Dance - scena zbiorowa
Lord of the Dance – scena zbiorowa

Po dwuletniej przerwie grupa LORD OF THE DANCE wróciła do Warszawy. Roman Soroczyński zastanawia się, co się zmieniło.

Niemal równo przed dwoma laty miałem przyjemność po raz pierwszy oglądać występy grupy LORD OF THE DANCE. Zastanawiałem się, czy w prezentowanym przez artystów spektaklu Dangerous Games nastąpiły jakieś zmiany. I oto 15 listopada 2019 roku mogłem przekonać się. O ile dwa lata temu wychodziłem z Torwaru zachwycony, to teraz byłem wręcz w euforii!

Taniec z pięknym krajobrazem w tle
Taniec – z pięknym krajobrazem w tle
fot. Dominik Sikorski

Nie wiem, czy była to sprawka artystów, którzy są coraz bardziej perfekcyjni (o ile można stosować stopniowanie perfekcji), czy też wielki aplauz widowni. Ów aplauz, a wręcz pisk szalejących fanek, słychać było szczególnie podczas zbiorowych układów choreograficznych oraz wtedy, gdy niektórzy artyści pokazywali … gołe torsy. O tym drugim aspekcie nie będę się wypowiadać, ale idealne zgranie zespołu objawiało się dwojako: wizualnie i akustycznie. Wzrok nie nadążał za nogami artystów, którzy – jak policzyli niektórzy dziennikarze – podczas jednego przedstawienia wykonują około 151.200 uderzeń butami. W niesamowitym stylu prezentowali oni skomplikowane układy, dynamicznie łącząc elementy jazzu, baletu, freestyle oraz tańca tradycyjnego. W rolach głównych wystąpili: Matthew Smith, James Keegan oraz Morgan Comer.

Męski taniec z maszynami w tle
Męski taniec z maszynami w tle – z maszynami w tle
fot. Dominik Sikorski
18 listopada 2019 10:32