0

Trochę Meksyku w Warszawie

Raul Gope Govea Peralta - na tle swojego muralu "Zamek w hiszpańskiej Granadzie" w Barze Granada przy ul. Skolimowskiej 4
Raul Gope Govea Peralta – na tle swojego muralu "Zamek w hiszpańskiej Granadzie" w Barze Granada przy ul. Skolimowskiej 4
fot. MPawlik

Meksykański malarz, Raul Gope Govea Peralta, opowiada nam swoją historię i zdradza plany.

Przy okazji. Granada Bar to wbrew pozorom i informacjom w Internecie nie jest miejsce z hiszpańską kuchnią. Ten przytulny lokal, okraszony freskami Raula, serwuje przede wszystkim potrawy meksykańskie. Bo właśnie stamtąd pochodzą jego właściciele. Zapewne niedługo ich odwiedzimy, by o nim napisać.

Raul urodził się w 1975 roku Mexico City, rodzinnym mieście jego Mamy.
To meksykańska tradycja, że młoda mama jedzie rodzić dziecko pod okiem swej mamy. Jednak wychowywał się przy granicy Meksyku i Gwatemali w stanie Chiapas znanego z wydobycia ropy naftowej (1/3 wydobycia w Meksyku). Stan Chiapas jest też największym meksykańskim producentem kawy.

Powodem życia w Chiapas była praca Taty Raula, lekarza weterynarii. Tam właśnie był realizowany rządowy, meksykańsko-amerykański projekt sterylizacji much, które są plagą w rolnictwie obszarów tropikalnych (productora de moscas estériles en Chiapas). Radioaktywna sterylizacja samców ma dać ograniczenie populacji much.

W dzieciństwie Raul dużo podróżował z rodzicami zmieniającymi miejsce pracy. Mieszkali pół roku w USA, 4 lata w Kanadzie. Jednak ukończył gimnazjum i liceum, a następnie wybrał się na studia. Ponieważ od dziecka ładnie rysował, rodzice wybrali dla Raula architekturę jako kierunek zawodowy. Jednak, jak sam przyznaje, nie polubił się zbytnio z matematyką i fizyką więc pomyślał o zmianie kierunku. Tym drugim było wzornictwo przemysłowe (z. ang. industrial design).

Prawdziwą przygodę z malowaniem rozpoczął w 2005 roku i choć pierwszy zestaw malarski dostał jako kilkuletni chłopiec, było to za wcześnie. Talent musiał dojrzeć. Kiedy namalował kilka swoich pierwszych prac na płótnie, za sprawą swego wuja, a przede wszystkim jego żony Niemki, dowiedział się o istnieniu Polski i o tym, że tu też się maluje i spotykają się artyści z różnych stron świata. Dzięki nim nawiązał kontakt z panem Adamem Kowalczewskim, właścicielem Galerii Sztuki Adi Art z ulicy Piotrowskiej w Łodzi.

Raul, zaproszony przez pana Adama, pierwsze swe spotkanie z Europą i Polską miał we wrześniu 2005 roku. Przyjechał na tydzień do Łodzi na II Międzynarodowe Spotkanie Malarzy zorganizowane przez Adama Kowalczewskiego. Wolny czas wykorzystywał na odwiedziny w uniwersyteckiej bibliotece, by zaspokajać swe zainteresowanie historią i geografią Polski. Nie da się ukryć, że zaprzyjaźnił się i z Adamem Kowalczewskim i z Polską. Chciałby tu wrócić. Polscy malarze odwiedzili jego Meksyk. Rozmawia, zastanawia się i podejmuje decyzję, że chce osiedlić się w Polsce. Zaznacza, że to jego wybór, nie przez kobietę, nie przez miłość szaloną. To przemyślana, własna decyzja.

Po roku, we wrześniu 2006 roku, dzięki pomocy polskich przyjaciół, zamieszkał w Łodzi. Pomagał w Galerii Adi Art, spotykał się artystami z różnych stron świata, zajmował się tłumaczeniami (hiszpański, angielski) i malował.

W 2006 roku kolega z Meksyku namówił go do przeprowadzki. Celem był Kraków. Tam spędził 10 lat. Prócz takich zajęć jakie miał w łodzi wraz z kolegą podjęli z powodzeniem próbę nawiązania kontaktu i zainteresowania polskim rynkiem meksykańskiego biznesu.

Od dwóch lat swój czas dzieli między Kraków i Warszawę.
Jednak to w Warszawie widzi dla siebie większe możliwości. Uważa, że właśnie to miasto uśmiecha się do niego i daje mu szansę. Jednak musi jeszcze namówić do tego swą miłość, która mieszka w Krakowie.

Artystyczny dorobek Raula to ponad 200 obrazów na płótnie.
Niezliczone ilości szkiców, a także freski i obrazy naścienne. W Warszawie można zobaczyć jego prace w Barze Granada na ul. Skolimowskiej 4 na Mokotowie. Wystawiał je również w Coffe Karma przy Pl. Zbawiciela 3/5. Oczywiście w także Łodzi i Krakowie, ale też w Wiedniu, Kazachstanie, Bułgarii gdzie by zapraszany,. Czeka go także wyjazd do Holandii gdzie będzie malował freski na zewnętrznych ścianach. To jedno z jego ulubionych zajęć, które daje mu radość. Obrazy Raula znajdują się także w prywatnych kolekcjach w Japonii, Hiszpanii, Francji, Wielkiej Brytanii, USA i oczywiście w Meksyku oraz w Polsce.

Ciekawym zjawiskiem na obrazach Raula są krowy. Latające. To szczególny element, który wyróżnia jego prace. Raul wyposaża je w małe skrzydełka i wykazuje się w tym szczyptą surrealistycznej fantazji. Inspiracji w swej sztuce dostarcza mu on sam. Nie wzoruje się na innych twórcach. Chce by jego sztuka ma być wolna od wpływów innych twórców.

Jak mówi o sobie:

Lubię poznawać ludzi i kuchnie.

Z wielu sposobów na Warszawę Raul myśli o tym, by przybliżyć do siebie Polskę i Meksyk. Artystycznie, kulinarnie, biznesowo. Może pokusi się by otworzyć Centro Mexicano en Varsovia? Z chęcią mu pomożemy, jeśli na stałe osiądzie w naszym mieście.

Mini galeria Raula

15 lutego 2018 08:43

Komentarze