0

Wałęsa w Kolonos i w IMCE

Wałęsa w Kolonos - jedna ze scen
Wałęsa w Kolonos – jedna ze scen
fot. Monika Stolarska

Kolejne widowisko z Krakowa przyjęte owacjami na stojąco. Był przy tym Roman Soroczyński.

Wałęsa w Kolonos
Kreon manipuluje – Kreon manipuluje – za pomocą pieniędzy
fot. Monika Stolarska

Moja Koleżanka napisała na jednym z portali społecznościowych:

Gdy Kraków przyjeżdża do Warszawy – owacje na stojąco.

Nie pozostaje mi nic innego, jak przyznać Jej rację.
Robię to z wielką przyjemnością – zwłaszcza po kolejnym spektaklu Niecodziennego Festiwalu Teatralnego Polska w IMCE, podczas którego Teatr Łaźnia Nowa z Krakowa zaprezentował Wałęsę w Kolonos.

Napisana przez Jakuba Roszkowskiego sztuka jest kompilacją, która nawiązuje do starożytnych mitów i do dramatów Sofoklesa, a jednocześnie pokazuje jakże współczesne tematy.

Edyp w Kolonos Sofoklesa opisuje oślepionego Edypa, który po nieświadomym zabójstwie własnego ojca i po utracie korony, wraca do Teb. Przebywa w Kolonos, czyli w ogrodzie, w którym dusze przygotowują się do przejścia na drugą stronę. Królestwo pogrążone jest w chaosie, a popularność zdobywa przebiegły Kreon. Łatwo można domyślić się, że współczesny Edyp – to Lech Wałęsa. Przywódca „Solidarności” rozlicza się ze swoją legendą, z błędami i sukcesami. Mówi: „Szukałem, błądziłem, może podejmowałem złe decyzje, ale zawsze konsekwentnie i uparcie dążyłem do celu”. Współczesne wydarzenia historyczne i oskarżenia ze strony ludu i nowej władzy go przytłaczają. Musi konfrontować się z własnym sumieniem, którego reprezentantem jest Terezjasz, przypominający strojem Agnieszkę ze słynnych filmów: „Człowieka z marmuru” i „Człowieka z żelaza” (Marta Zięba). Musi też zmierzyć się ze swoim synem, Tezeuszem (Mateusz Janicki). Mówi do niego: „Ja cię spłodziłem, ale nie wychowałem, bo miałem do wyboru: państwo albo rodzina”. Gdy wszystko cichnie, Wałęsa wraca do swego pierwotnego zajęcia elektryka i w spokoju naprawia urządzenie elektryczne.

Lech Wałęsa (Jerzy Stuhr) - elektryk
Lech Wałęsa (Jerzy Stuhr) – elektryk
fot. Monika Stolarska

Odtwarzający jego rolę Jerzy Stuhr jest – jak zwykle – znakomicie przygotowany: charakteryzacja i posługiwanie się nawykami językowymi Wałęsy powodują, że niektórzy widzowie mają wrażenie, iż to oryginał. Stuhr wspaniale pokazuje jego wdzięk i przywódcze umiejętności, a jednocześnie kabotyńską pyszałkowatość. Duży wstrząs wywołuje stwierdzenie, że byłoby lepiej, gdyby – po okresie, gdy znajdował się na szczycie – odszedł na drugą stronę życia: wówczas stawiano by mu pomniki i mówiono by o nim tylko pozytywnie.

Lech wałęsa noszony na rękach
Lech Wałęsa – noszony na rękach
fot. Monika Stolarska

Przez cały czas Wałęsie towarzyszy wierna małżonka, Danuta (Anna Paruszyńska). Jest cicha, niemal nieustannie rozrabia ciasto i przygotowuje składniki, aby upiec jabłecznik. W końcowej części okazuje się być Ateną, która przekazuje wiele cennych uwag.

Jak to w antycznych przedstawieniach bywało, istotną rolę w spektaklu pełni chór. Jest on bardzo dynamiczny i bierze aktywny udział w widowisku.

Wałęsa w Kolonos - chór
Wałęsa w Kolonos – chór
fot. Monika Stolarska

Reżyser, Bartosz Szydłowski, ustawił na scenie dwóch operatorów, którzy filmują spektakl. Efekty ich pracy są widoczne (z małym poślizgiem) na dużych, rozmieszczonych na ścianach, ekranach. Między innymi dlatego widzowie siedzą na stopniach ustawionych wzdłuż ścian. Sądzę, że takie usadowienie widzów daje dodatkowy efekt: czują oni się tak, jakby bezpośrednio uczestniczyli w wydarzeniach. Tym bardziej, że obłudne zachowanie niektórych bohaterów spektaklu – jako żywo – przypomina postępowanie wielu współczesnych polityków.

Widownia w Teatrze IMKA
Widownia – w Teatrze IMKA
fot. Monika Stolarska

A kim jest współczesny Kreon (Dominik Stroka), który w pewnym momencie nie radzi sobie z koroną? Cóż, publiczność orientuje się od razu – choćby dlatego, że na ekranach pojawiają się zdjęcia obydwu panów ze stosunkowo niezbyt odległych czasów, gdy chcieli i mogli (lub w innej kolejności) współpracować. Sądzę, że nikt z P.T. Czytelników też nie ma wątpliwości.

Kreon z koroną
Kreon – z koroną
fot. Monika Stolarska

Mam nadzieję, że Teatr Łaźnia Nowa będzie miał jeszcze okazję pokazać to intrygujące przedstawienie poza murami cesarsko-królewskiego Grodu Kraka. Może ponownie w Warszawie? Gdyby miało to nastąpić, nasza redakcja poinformuje o tym P.T. Czytelników. Naprawdę warto obejrzeć to antyczno-współczesne widowisko, które wielu z nas może zapewnić katharsis.

27 listopada 2018 21:25

Komentarze