0

Został miesiąc do koncertu Jamesa Blunta

James Blunt patrzy w dal
James Blunt – patrzy w dal
fot. Materiał prasowy

Jeśli dzisiaj jest 12 kwietnia 2018 roku, to został już tylko miesiąc do koncertu Jamesa Blunta.

Brytyjski wokalista wystąpi 12 maja w warszawskiej Hali COS Torwar. Nasz portal zapowiadał już ten występ (zob. http://www.warszawa.pl/miasto/james-blunt-wystapi-na-torwarze-2/). Pora zająć się imponderabiliami…

Całe pojęcie, które mamy o Jamesie Bluncie to jedno, wielkie nieporozumienie, bo jak sam przyznaje często nazywany był… bydlakiem! Do tego nie raz rozpisywano się na temat błędnej interpretacji jednej z najbardziej popularnych piosenek Brytyjczyka. Okazuje się jednak, że nie tylko standardowe pojęcie o You’re beautiful jest błędne!  Artysta wyjaśni sprawę już podczas najbliższego koncertu w Warszawie!

James Blunt - chwila refleksji
James Blunt – chwila refleksji
fot. Materiał prasowy

Muzycznie James Blunt słynie ze swoich przyjemnych, lekkich i wpadających w ucho melodii. Teksty, najczęściej przytaczane wyrywkowo, również sprawiają wrażenie, że James obraca się w kręgu słodko-romantycznych ballad. Jednak po głębszej analizie okazuje się, że teksty mają drugie dno, słodycz jest tylko powierzchowna, a melodia stanowi jedynie zgrabną i miłą dla ucha przykrywkę dla gorzkiej rzeczywistości.

Jego muzyka jest wykorzystywana w wielu filmach. Organizator koncertu – Agencja Prestige MJM – postanowił zrobić zestawienie popularnych filmów, w których pojawiła się muzyka tego artysty. Do najbardziej rozpoznawalnych tytułów należą z pewnością:  P.S. Kocham cię, Project X, Męsko-damska rzecz, Państwo Młodzi: Chuck i Larry, czy Babskie wakacje. Równie chętnie umieszczano utwory Brytyjczyka w serialach. Na liście największych i najbardziej znanych produkcji serialowych można zaliczyć: Chirurdzy, CSI: Kryminalne zagadki Nowego Jorku, Zabójcze umysły, czy Bates Motel. Muzyka Jamesa Blunta pojawiła się również polskim filmie Tylko mnie kochaj w reżyserii Ryszarda Zatorskiego.

James Blunt - muzyka filmowa
James Blunt – muzyka filmowa
fot. Materiał prasowy

W wywiadach, komentarzach, sposobie prowadzeniu mediów społecznościowych, ale też po prostu w sposobie bycia widać, że James Blunt wcale nie jest natchnionym romantykiem, ale dość zgryźliwym i ironicznym zawadiaką. Artysta doskonale zna swoją wartość i nie boi się zaryzykować swojego wizerunku. Dość ekscentryczne zdjęcia i posty artysty to niemal codzienność na jego profilu społecznościowym. Można zobaczyć Jamesa zarówno w przebraniu kowboja, w świątecznym swetrze z pingwinem i łańcuchem choinkowym owiniętym wokół szyi, a także w dość pretensjonalnej pozycji z Edem Sheeranem zaraz za jego plecami. James nie boi się podejmować ryzyka i chętnie pokazuje się fanom roznegliżowany! Najlepszym tego przykładem są zapowiedzi jego albumu The Afterlove. Stojący w szlafroku Blunt mówi: „Hej ludzie, dawno się nie widzieliśmy. Mam wam coś wielkiego do pokazania…” i nagle zrzuca szlafrok! Na szczęście przerażenie widza szybko mija i zamienia się w gromki śmiech, gdyż James prezentuje swój album The Afterlove w naprawdę wielkim wydaniu. Tego typu postów na instagramie znaleźć można wiele. Artystę charakteryzuje czarny brytyjski humor, ironia i ogromne poczucie pewności siebie, bo jak inaczej wyjaśnić fakt, że artysta tak chętnie żartuje z samego siebie? Czy tak jest podczas obecnego, światowego, tournée? Tego jeszcze nie wiemy. Jednak z Australii, gdzie artysta występował w marcu, dobiegły wieści, w jaki sposób James poinformował o dodatkowych eventach  i  poszerzeniu swojej trasy: „Dla tych wszystkich w Australii, którym nie udało się zdobyć biletów na koncert Eda Sheerana… Dodałem jeden koncert więcej na 14 marca w Sydney!”. Warto w tym miejscu przypomnieć, że obydwaj artyści już kilka razy współpracowali ze sobą. Warto zatem przed sierpniowym koncertem Eda Sheerana zrobić sobie solidną rozgrzewkę serwowaną już 12 maja na  Torwarze, gdzie artysta pojawi się ze swoją nową płytą The Afterlove, a także z legendarnymi hitami – takimi, jak You’re beautiful, Goodbay My Lover, 1973, High czy niezwykle popularne Love Me Better.

The Afterlove - okładka płyty
The Afterlove – okładka płyty
fot. Materiał prasowy

Jeśli ktoś nadal potrzebuje dalszych argumentów, to może posłuchać, jak na pytanie „dlaczego warto pójść na koncert Jamesa Blunta?”, odpowiadają dziennikarze:

https://www.youtube.com/watch?v=Pm_vutqFbNs

Zastanawiam się, czy po pewnych, dość tajemniczych, zapowiedziach ze strony Organizatora – Agencji Prestige MJM – i tak entuzjastycznych recenzjach dziennikarzy, ktokolwiek ma wątpliwości, czy wybrać się na koncert Jamesa Blunta organizowany 12 maja w COS Torwar w Warszawie? Zakładam, że P.T. Czytelnicy pozbyli się wątpliwości i [chyba] jeszcze mogą nabyć bilety za pośrednictwem stron www.bilety.imprezyprestige.com  oraz www.eBilet.pl, a także w sieci salonów Empik w całym kraju.

12 kwietnia 2018 19:31

Komentarze