0

Ludzie! Na Warszawie powstanie!

Most Kierbedzia. Jesień 1944. Widok z Pragi, z ulicy Zygmuntowskiej. W tle widoczne zabudowania lewobrzeżnej Warszawy. Zdjęcie z archiwum Klubu Globtrotera Warszawa.
Most Kierbedzia. – Jesień 1944. Widok z Pragi, z ulicy Zygmuntowskiej. W tle widoczne zabudowania lewobrzeżnej Warszawy. Zdjęcie z archiwum Klubu Globtrotera Warszawa.
fot. arch. klubglobtroterawarszawa

Strzelanina na cacy, wreszcie lejemy szkopa!!!
Praskie wspomnienie Janusza Dziano spisane przez Janusza Dziano.

Dzień słoneczny i piękny, choć to kolejny rok szkopskiej okupacji.
Godziny popołudniowe, lecz młodość nie liczy upływu czasu.
Trójka chłopaków z Praskimi rodowodami, zasiadła nad Wisłą do zajęcia ważnego i budującego „męskie” relacje. Gry w karty ! Nawet tu, na piaszczystej łasze wiślanej, przy moście Kierbedzia i nieopodal niewąskotorowej stacji Most.

Znali się od szczeniaka, podobnie jak znali każdą zadrę na talii mocno zgranych kart. To wiele ułatwiało, byli ferajną i mogli liczyć na siebie w każdej życiowej okoliczności. A karty ? No cóż, znali je od podszewki, były więc fest przewidywalne. Bo co komu rozdano, widzieli już w rękach kolegów, amatorów letkiego hazardowania. Teraz trzeba było kombinować jak furman z węglem na wąskim podwórku. Czas mijał, ruch na moście jak zwykle, Wisła szumiała leniwie … prawie sielanka. Prawie, bo jednak wyczuleni byli na każdy odgłos, który zmuszał do przyfilowania czy w pobliżu nie dzieje się jakaś draka z udziałem osobników w garniturkach koloru feldgrau i pod regularną bronią.

Każdy hazard, nawet w dziecięcym wydaniu, dość mocno wciąga i potrafi znieczulić uwagie na okolyczności świata zewnętrznego. Jednak ferajna, której młode lata przypadły na czas tak podły, miała oczy i uszy dookoła głowy. Po kolejnym rozdaniu i poważnej analizie swych szans w rozgrywce, dotarły do nich odgłosy karabinowych strzałów i nienaturalny harmider na popularnym Kierbedziaku.

Oho, coś się dzieje, słychać na Warszawie rozróbe na sto fajerek i piecyk węglowy. Uwagę skupili na przebiegających boczną kładką mostową przechodniów. Wszyscy wytrwale gnali w tempie godnym mistrza Kusocińskiego. To musiała być niewąska draka, czegoś takiego jeszcze nie mieli okoliczności zarejestrować. Cały most pędził w praskiem kierunku na złamanie karku. Z kozła przejeżdżającej dorożki uniósł się z batem w wyciągniętej dłoni warszawski sałata, i głośnym krzykiem ostrzegał przechodzących w kierunku prawego brzegu Wisły:

Ludzie, na Warszawie powstanie!
Wracajcie bo strzelanina na cacy, wreszcie lejemy szkopa.

To dla młodziaków było zdecydowanym hasłem do odwrotu z plaży królowej polskich rzek. Ciupasem przez tory kolejki, w krótkich abcugach do ulicy Brukowej i podszyty strachem bieg do Targowej. A strach swe uzasadnienie posiadał, wszak po ulicach Pragi grasowały szwabskie patrole pod bronią. Mogło być różnie i nie zawsze przyjemnie. Kumple pożegnali się jeszcze przy Jagiellońskiej, a jeden z trójki pruł dalej w okolice Bazaru Różyckiego.

Krótka ocena sytuacji, przeskok przez udekorowany zasiekami pas zieleni i …
Z dorożki jadącej od Zamojskiego i wiaduktu kolejowego, seriami ze szmajsra, walił do wszystkiego co się ruszało i dawało szansę na trafienie, nabalsamowany w trzy dupy esesman.

Podobne hece z udziałem broni palnej widywali przy karuzelach na winklu Zygmuntowskiej i Targowej. Jednak tam nikt nie robił sobie strzelnicy z każdego ruszającego się celu, w dodatku pełnymi seriami przerywanymi jedynie na czas wymiany magazynka.

Było nieklawo. Instynkt kazał jednak biec dalej.
Jak szybko tylko potrafił, chłopiec przebiegł przed zbliżającą się dryndą.
Strach przerzucił bieg na nieznany dotąd osiąg, brama kamienicy była tuż tuż. Gdy szczęśliwie wpadł na podwórze, po raz kolejny w swym krótkim życiu zebrał regularny opeer od własnej Matuli. Bo niepokornym był dzieckiem, drak nie unikał. Dopiero w mieszkaniu oboje zobaczyli dwie przestrzeliny w spodniach. Miał fart, bo gdyby upadł … esesman z bliska pojechałby po życiorysie.

Opowiadanie spisałem z relacji mojego Ojca, Janusza Dziano
Janusz Dziano – siłą rzeczy junior
.

1 sierpnia 2019 17:00

Komentarze