0

Ulica Haberbuscha i Schielego

Ulica Błażeja Haberbuscha i Konstantego Schielego - na warszawskiej Woli
Ulica Błażeja Haberbuscha i Konstantego Schielego – na warszawskiej Woli
fot. mat. prasowy

Zapowiadało się inaczej, ale ostatecznie na terenie byłych Browarów Warszawskich upamiętniono ich dawnych właścicieli.

A mogło być zupełnie inaczej.

Firma budowlana, która kupiła tereny browarów Warszawskich zrabowane rodzinom Habersbuschów i Schiele, wyburzyła browar, by postawić tam komercyjne osiedle. Następnie, chcąc  polepszyć sobie wizerunek, wystąpiła z wnioskiem do Rady Miasta o nadanie nazwy ulicy właśnie tymi nazwiskami.

Warszawiacy, szczególnie ci z Woli, ucieszyli się, że dobry developer, chce uhonorować rodziny ludzi, których  browar rozwalił, by zarabiać na sprzedaży mieszkań. No i uliczka jest malutka i wewnątrz prywatnego osiedla. Po co to było zawracać głowę urzędnikom?
Teatr Syrena jak chciał sobie zrobić plac Wojciecha Malajkata wewnątrz posesji, to zrobił i żaden urzędnik na drodze nie stanął.
No tak, ale kto wie o placu Malajkata?

Tymczasem budowlańcy, a bardziej ich specjaliści od wizerunku i marketingu,  uruchomili machinę urzędniczą, która zazgrzytała, co znowu uruchomiło dziennikarzy różnych mediów, lepszych lub gorszych blogerów i aktywistów miejskich, i o sprawie zrobiło się bardzo głośno.

Komisja Nazewnictwa Rady Warszawy mocno niechętnie odniosła się do tej propozycji.
W Zespole Nazewnictwa, czyli ciele doradczym przy urzędzie miasta nazwa ta przepadła (10 głosów przeciw, 4 za). Warto przypomnieć słowa o XIX-wiecznych kapitalistach, o obco brzmiących nazwiskach, czy o właścicielach destylarni i browarów rozpijających Polaków.  Przywodzi to na myśl sceny z filmu Stanisława Barei Brunet wieczorową porą:

To jest butelka z siedemnastego wieku, do której dziedzic nalewał wódkę i rozpijał tą wódką pańszczyźnianych chłopów. Proszę, idziemy dalej…

Grudzień zdaje się wyziębił rozpalone głowy oraz serca przeciwników nazwy, zrozumieli, że takiej nazwy chcą przede wszystkim mieszkańcy Warszawy, a szczególnie miłośnicy Woli. Okazało się, że  wielu zacnych Polaków o obco brzmiących nazwiskach jest w Warszawie upamiętnionych w systemie nazewniczym, że dziś wódkę w butelki nalewa polskie państwo utrzymując monopol, a piwo ważą kapitaliści skrywający swoje nazwiska pod różnymi nazwami różnych gatunków tego trunku.
W końcu nazwa tej wewnętrznej ulicy, którą aktywiści, a za nimi wielu dziennikarzy i urzędników nazywa  obco brzmiącym słowem woonerf.

Woonerf
jak podaje Wikipedia, to:

rodzaj ulicy w strefie zurbanizowanej, na której położono nacisk na wysoki poziom bezpieczeństwa, uspokojenie ruchu i wysokie walory estetyczne (zapewnione m.in. dzięki zagospodarowanym terenom zielonym) przy zachowaniu miejsc parkingowych i funkcji komunikacyjnej z priorytetem dla pieszych i rowerzystów. Woonerf jest w założeniu przestrzenią publiczną, która łączy funkcje ulicy, deptaku, parkingu i miejsca spotkań mieszkańców. Podstawą projektowania ulicy tego typu jest rezygnacja z tradycyjnego podziału przestrzeni między jezdnię i chodniki oraz zastosowanie elementów małej architektury, co zniechęca kierowców do ruchu tranzytowego, nie wyklucza jednak możliwości wprowadzenia komunikacji miejskiej.

Woonerf pojawił się w latach 70. XX w. w Holandii w reakcji na gwałtowny wzrost liczby samochodów w strefach wymagających szczególnej ochrony, m.in. w rejonie szkół i stref zamieszkania. Woonerfy znajdują się m.in. w Amsterdamie, Kopenhadze czy Berlinie.

Jak ją zwą tak ją zwą, jednak jest wpisana do rejestru oficjalnych nazw miejskich, co radośnie obwieściło wiele osób w różnych miejscach  różnych mediów.

Krzysztof Strzałkowski, burmistrz Woli,  nie omieszkał tego zrobić też pan na swojej części ogólnoświatowej platformy społecznościowej znanej pod nazwą Facebook:

To już pewne! Haberbusch i Schiele w oficjalnym katalogu ulic m.st. Warszawy.
Rada Warszawy przyznała wolskim browarnikom ulicę w miastotwórczym kwartale Browary Warszawskie. Nazwę wewnętrznej ulicy wybrali warszawiacy w ramach plebiscytu organizowanego w 2018 roku przez inwestora i przy współpracy z Muzeum Warszawy. Spośród trzech propozycji historyków największą popularnością cieszyła się właśnie ta upamiętniająca słynnych wolskich browarników – Błażeja Haberbuscha i Konstantego Schielego.

Zachęcił tez do przeczytania wywiadu, jaki przeprowadziła Joanna Rutkowska z wnukiem Aleksandra Schiele, ostatniego dyrektora zakładów, opublikowanego w listopadowym numerze Kuriera Wolskiego, wydawanym przez wolski urząd dzielnicowy  [LINK].

Firma budowlana, która z takim rozgłosem przeprowadziła proces nazwania wewnętrznej uliczki, korzysta z nośnej fali informacyjnej, tak opisuje wyjątkowość swojej inwestycji:

Wyjątkowa ulica wyjątkowych browarników.
Nowa ulica Haberbuscha i Schielego ma 135 m długości. Rozpoczyna się przy Bramie Browarów, czyli ulicy Grzybowskiej i połączy ze sobą biurową i mieszkalną część nowego kwartału. Przy części mieszkaniowej spotka się z ulicą Krochmalną.
Zamysłem przyświecającym zespołowi Echo Investment i pracowni Jems Architekci było stworzenie przestrzeni, która nawiązuje do współczesnych trendów w projektowaniu przestrzeni dla ludzi, łączących trakty komunikacyjne z okalającymi placami i terenami rekreacyjnymi. Dlatego ulica będzie pierwszym w Warszawie „woonerfem”, czyli alejką miejską z zielenią, pozbawioną tranzytowego ruchu komunikacyjnego, z obsługą jedynie lokalną, o spowolnionym ruchu. Ruch samochodowy po woonerfie będzie tylko jednokierunkowy.
Znaczną część woonerfu zajmą „wyspy” zarezerwowane dla restauratorów, którzy przy ulicy Haberbuscha i Schielego mają swoje lokale. Pojawią się na nich stoliki restauracji i kawiarni, gdzie można zjeść śniadanie, spotkać się na kawę czy businessowy lunch. Cały teren pozbawiony zostanie krawężników i słupków. Wzdłuż całej ulicy pojawi się zróżnicowana zieleń w postaci drzew, krzewów i bylin. Wyróżnikiem jest także wyjątkowy miejski mebel, czyli tzw. „rurociąg”.

I tak zamyka się pewien etap tej historii, która zapewne będzie miała ciąg dalszy. I może już nie chodzi o trudności z zapisywaniem tej nazwy przez mieszkańców (to chyba mniej) czy urzędników, ale ciekawe kiedy zaczną się protesty i skargi mieszkańców na otwartość  osiedla i gości „z miasta”.

Ciekawym jest też, że (jak widać na zdjęciu) ulica na prywatnym terenie znalazła się  w strefie płatnego parkowania.

Ulica Błażeja Haberbuscha i Konstantego Schielego - na warszawskiej Woli, w strefie płatnego parkowania
Ulica Błażeja Haberbuscha i Konstantego Schielego – na warszawskiej Woli, w strefie płatnego parkowania
fot. mat. prasowy
24 grudnia 2020 09:12