0

Weekend dla biegaczy

30 września 2018
Rondo Radosława – 30 września 2018
fot. Andrzej

Nie ma nic złego w organizowaniu wielkich imprez biegowych. Ale trzeba to robić z odrobiną empatii także dla mieszkańców, którzy musza funkcjonować w trakcie weekendu.

Niestety organizatorom 40. Maratonu Warszawskiego zabrakło albo dobrej woli, albo minimum zrozumienia. A zapewne i jednego i drugiego.

Trasa Powiśle – Nowe Miasto

  • Sobota, 29 września, godz. 21.00 – 12 godzin do startu maratonu
  • Odcinek Powiśle – Rynek Nowego Miasta ok. 3 km – czas podróży 45 minut

Tak wiemy, że w niedzielę startuje maraton w okolicy ulicy Sanguszki, ale wybieramy się w podróż żeby zobaczyć jak zostały zorganizowane objazdy. Wisłostrada docieramy do skrętu w Sanguszki – oczywiście zamknięty: barierka, znak zakazu, ani jednego funkcjonariusza, nie ma informacji o objazdach. Podążamy dalej Wisłostradą i zawracamy na wysokości ulicy Krasińskiego. Dojeżdżamy do wjazdu na Wisłostradę w kierunku południowym, a tam totalny chaos. Ulica zamknięta, organizacja taka sama: brak informacji, barierka, ze znakiem zakazu, ani jednego funkcjonariusza / organizatora. Kierowcy odbijają się od barierki, próbują zawracać, stając w gigantycznym korku, bo nikt nie pomyślał aby wyłączyć czerwone światło przy obiektach KS Spójnia. Docieramy na Plac Wilsona tak kolejna gehenna, bo także krótkie zielone światło przy wjeździe na rondo blokuje sznur samochodów. Docieramy do skrętu w Krajewskiego – tam również zero informacji o zamkniętej Wisłostradzie. Paniusia na poznańskich „blachach” zawraca na czerwonym świetle i przejściu dla pieszych widząc samotny zakaz wjazdu.

Wjeżdżamy w Zakroczymską. Tam niespodzianka. Spotykamy w końcu funkcjonariuszy Straży Miejskiej. Bynajmniej nie pomagających zagubionym kierowcom, a wywożących prawidłowo zaparkowane samochodu – ciekawe kiedy kierowcy dostali informacje o konieczności ich usunięcia, pewnie bez odpowiedniego wyprzedzenia.

Trasa Nowe Miasto – Powiśle

  • Sobota, 29 września, godz. 23.00 – 10 godzin do startu maratonu
  • Odcinek Powiśle – Rynek Nowego Miasta ok. 3 km, faktycznie ponad 20 km – czas podróży 50 minut

Wyjazd z ulicy Zakroczymskiej nie pozostawia wyboru: skręty i w prawo i w lewo zamknięte, bez jakiejkolwiek informacji o objazdach. Skręcamy w jednokierunkową ulicę Wenedów – tam kolejna „niespodzianka” – skręt na Wisłostradę w stronę południową zamknięty. Nie ma już możliwości manewru, nikt rozsądny nie zawraca na jednokierunkowej. Jedziemy więc w drugą stronę, docieramy aż do mostu Grota Roweckiego i po praskiej stronie przebijamy się na Most Świętokrzyski nadrabiając tak oko pewnie z 20 km. Dobrze że znamy Warszawę, bo pewnie zajęłoby nam to więcej niż niecałą godzinkę. Jest północ, pustki na drogach – pieszo bylibyśmy dwa razy szybciej.

Parkowanie na Powiślu

  • Okolice Mostu Świętokrzyskiego, północ 9 godzin do maratonu.

No tak, ale gdzie tutaj zaparkować, aby w niedzielny poranek nie zaskoczył sznur biegaczy przemierzających obok zablokowanego do wyjazdu pojazdu. Oczywiście brak jakichkolwiek informacji o trasie maratonu poza pomarańczowymi kartkami niechlujnie przyklejonymi raz na skrzyżowanie. Na szczęście serwis warszawa.pl opublikował trasę maratonu TUTAJ korzystając więc (niestety w trakcie jazdy) ze smartfona sprawdzamy bezpieczny rejon.

Odcinek Anielewicza – Rondo Radosława

  • Niedziela, 30 września, godz. 14.00 – finisz maratonu
  • Odcinek Al. Jana Pawła II: Anielewicza – Rondo Radosława ok. 1 km, czas podróży tudzież przebywania w samochodzie 55 minut

Nie odważyliśmy się pojechać na Żoliborz, ale może ktoś z naszych czytelników próbował. Porobiliśmy zdjęcia TUTAJ i wyjechaliśmy jak najwolniejsi biegacze zmierzali dzielnie do mety.

Na test wybraliśmy dojazd do Ronda Radosława, czyli blisko epicentrum, ale ze względu na handlową niedzielę popularnej Arkadii.

Oczywiście od początku Al. Jana Pawła brak jakichkolwiek informacji o utrudnieniach w ruchu. Dojeżdżamy do Anielewicza i „koniec balu Pani Alu”. Przymusowy prawie godzinny postój. Pierwsza informacja o zamkniętej ulicy Starzyńskiego … 100 metrów przed wjazdem na rondo. Oczywiście nikt nie kieruje ruchem, światła na rondzie uniemożliwia rozładowanie zatorów. Tuż za rondem najwyraźniej podrażniony kierowca samochodu na rosyjskich numerach przejeżdża na czerwonym świetle tuż przed nosem pieszych – o krok od tragedii.

Podsumowanie

Żeby nie było: nikt nie krytykuje Maratonu. To kolorowa, świetna impreza promująca Warszawę. Ale czy aby na pewno nie da się ułatwić życia mieszkańcom, którzy z różnych powodów, często poważnych, muszą przemieszczać się samochodem. Tak trudno wyznaczyć objazdy, naszpikować ulice informacjami o utrudnieniach? Czy naprawdę sześciopasmowa Wisłostrada musi być w jednym kierunku zamknięta w środku nocy na kilkanaście godzin, przed startem biegaczy?

Warszawa to też miejsce przez które przejeżdżają tranzytem kierowcy z innych miast. Oni nie muszą wiedzieć o organizowanych w stolicy imprezach, a często muszą przemieszczać się także w niedzielę. Zapewne byli przeszczęśliwi nieświadomie „ładując się” w komunikacyjny paraliż.

1 października 2018 13:43

Komentarze