0

Jeden zero dla Romeo

konferencja prasowa po zwycięstwie nad Cracovią
Nowy trener Legii – konferencja prasowa po zwycięstwie nad Cracovią
fot. Andrzej

Legia ciągle nie zachwyca formą, ale z Cracovią tradycyjnie sobie poradziła.

Zmiana trenera nie przyniosła radykalnej poprawy jakości gry. Kibice wyrazili swoje odmienne zdanie odnośnie decyzji włodarzy, okrzykami („Zamiast zmieniać wciąż trenerów, przehandlujcie tych kelnerów”) i transparentem („Magic – dziękujemy Ci legionisto!”) stając murem za zwolnionym trenerem, a słabą grą drużyny obarczając postawę piłkarzy.

Rywal z Krakowa wydawał się idealnym celem dla drużyny, którą miał odrodzić „zbawca z Chorwacji”. Cracovia pod wodzą Michała Probierza plącze się w strefie spadkowej, a z Legią nie wygrała od 12 lat.

Tymczasem mogło być odmiennie, bo pierwsza połowa przebiegała pod dyktando popularnych „Pasów” odzianych tym razem w jednolite, czarne stroje. Krakusy przewagi nie udokumentowały bramką, a na drugą połowę wyszła znacznie lepsza Legia. Efektem był jedyny gol, w tym miernym meczu, strzelony przez Thibault Moulin.

Legia Warszawa – Cracovia Kraków

1:0 (0:0)

Nowy trener Legii wydaje się jak na razie zagubiony, ale pierwszy sukces na koncie już ma:

Dwa treningi to za mało, by zmienić styl gry. Tak jak już mówiłem – widzę w tym zespole pasję i motywację do dalszej pracy. To jest coś, co pozwala mi myśleć pozytywnie. Dzisiaj widzieliśmy dwa różne style gry – myślę, że w kolejnych starciach będziemy starali się grać tak, jak przez pierwsze 20 minut spotkania z Cracovią. Cieszy mnie to, że piłkarze mają otwarte oczy – jestem przekonany, że będzie nam się dobrze współpracować. Owszem, dzisiaj mieliśmy sporo sytuacji bramkowych, ale niektóre z nich były przypadkowe. Za mojej kadencji trenerskiej będziemy starać się wypracować własny styl gry i to, by nasze okazje do strzelenia gola nie były dziełem przypadku.

Przyszedłem tutaj z pewną reputacją i doświadczeniem, ale oczywiście nie pracowałem jeszcze na poziomie ekstraklasy. Nie tylko Polska przyglądała się mojemu debiutowi, ale także cała Chorwacja. Jestem zadowolony z progresu piłkarzy i z tego, że poprawiliśmy się w kwestii posiadania piłki. Cieszę się, że piłkarze grają z podniesioną głową, szukają kolegów i starają się grać zespołowo. Cieszy mnie też niecierpliwość piłkarzy i to, że starają się „usiąść” na rywalu od pierwszej sekundy spotkania. Musimy być w grze jednak bardziej bezpośredni i nie możemy panikować w defensywie – było to zauważalne głównie przy stałych fragmentach gry. Generalnie – jestem zadowolony. Podoba mi się również atmosfera w szatni po meczu, kiedy cała drużyna wspólnie śpiewa. To budujące.

Co nowego zobaczyłem w grze? W zasadzie wszystko, bo to był mój pierwszy mecz. Znam tych piłkarzy od trzech dni, ale widzę, że są zmotywowani i gotowi do walki. Nie rozumiałem słów, które śpiewali dzisiaj kibice. Szanuję, że wspierali dzisiaj byłego trenera – Jacka Magierę. Nie znam go, nigdy go nie spotkałem, choć mam nadzieję, że kiedyś to nastąpi. Gwizdy? Owszem, początkowo deprymowały piłkarzy. Jedyne, co mogliśmy zrobić, to po prostu starać się o tym zapomnieć w szatni.

Oczywiście, że rozmawiałem przed tym meczem z Aleksandarem Vukoviciem. Przekazał mi wiele wartościowych informacji. Pamiętajmy jednak, że na końcu decyzja należy do mnie. „Vuko” opowiedział mi o wszystkich problemach, które napiętrzyły się w Legii. Powtórzę jednak jeszcze raz – naszym celem jest poprawa gry i wypracowanie własnego stylu.

W tygodniu mamy spotkanie pucharowe z Ruchem Zdzieszowice i na razie nie myślimy o Jagiellonii. Liczy się tylko następny mecz. Jagiellonia gra swój mecz jutro – będziemy to spotkanie oglądać i je analizować. Nie wiem jeszcze, jak dobra jest Jagiellonia, by odpowiedzieć na pytanie o to, jak z nimi zagramy. Tak jak wcześniej mówiłem – skupiamy się na sobie. To my mamy grać dobrze, a później przejmować się rywalem. 99 proc. – Legia, 1 proc. – rywal.

18 września 2017 17:42

Komentarze