0

Jeździliśmy BMW 7

BMW 730 d
BMW 730 d
fot. BPawlik

Czy to prawda, że luksusowe i bezpieczne? Prawda. Tylko trzeba umieć nim powozić.

Mieliśmy możliwość, dzięki firmie BMW Polska, jeździć za kierownicą tego samochodu a także jako pasażerowie. Także w kolumnie, także we mgle, także autostradami i ulicami Warszawy.

Wszystkie wrażenia i naszą zdobytą wiedzę zebrał i elegancko opisał Mirosław Rutkowski, Redaktor Naczelny Magazynu iAuto Polska, jak niżej.

BMW serii 7

Siedem to cyfra szczęśliwa. Za siedmioma górami, za siedmioma lasami… a potem szczęśliwe zakończenie. Siedem razy należało obejść skarabeusza, aby Egipcjanin zapewnił sobie szczęście. Po sześciu dniach tworzenia świata, siódmego dnia Stwórca z satysfakcją przyglądał się swemu dziełu. Tak, siódemka, to cyfra szczęśliwa.

Miło, w słodkim nieróbstwie, albo też oddając się przyjemnościom spędzamy siódmy dzień tygodnia. Z jazdą w BMW serii 7 ma być podobnie. Co prawda już od ładnych kilku lat nieaktualne jest stwierdzenie, że jeśli chcesz być wożony – kupuj Mercedesa, chcesz mieć przyjemność z jazdy – tylko BMW; obaj producenci tak projektują samochody, aby frajdę mieli i kierowcy, i pasażerowie. Również ci na tylnej kanapie, a nawet przede wszystkim oni.

Samochód, o którym dziś mowa, pojawił się w 1977 roku jako model E-23. To nie był pierwszy model koncernu zaprojektowany jako luksusowa limuzyna. Wcześniej było BMW E3, w 1969 roku ocenione w konkursie Car of the Year jako mniej ciekawe od Peugeota 504, ale minimalnie lepsze od Alfy Romeo 1750. Historia lubi się powtarzać i następca, w 1978 roku również zajął drugie miejsce w tym konkursie.

Auto sprzedawało się raz lepiej, raz gorzej ale stopniowo zdobywało uznanie zasobniejszych klientów. Po osiemnastu latach na rynek wyjechała druga, a od 2015 mamy już szóstą generację BMW serii 7 o oznaczeniu G11/G12. Auto jednym tchem jest wymieniane jako konkurent dla Audi A8 i Mercedesa S. Od swego protoplasty najnowsza „siódemka” różni się wszystkim. Czasy, gdy luksusowy samochód powstawał z sedana z mocnym silnikiem, odpowiednio miękkim zawieszeniem i wykończeniem wnętrza ekskluzywnymi materiałami minęły kilkadziesiąt lat temu. Obecne auta luksusowe powstają z wykorzystaniem wszystkich osiągnięć techniki, technologii, materiałoznastwa, wyrafinowanych konstrukcji i wszelkiego, co da się włożyć do samochodu.

BMW serii 7

To nie są samochody dla normalnych ludzi, chyba że milionerów, polityków, prezesów korporacji i innych wielkich tego świata, uznamy za ludzi normalnych. Najtańsze BMW serii 7 kosztyje niewiele ponad 400 tysięcy, ale taki zakup jest bez sensu. Największy fun z tego samochodu nabywaca ma wtedy, gdy jego wyposażenie jest pełne. Oczywiście, są tacy, którzy uznają, że wystarczy podjechać na spotkanie takim autem i każdy biznes uda się załatwić. Coś w tym jest; prestiż, jaki ten samochód daje właścicielowi wynika z samego faktu posiadania BMW 7. Warto przy tym zauważyć, że limuzyna nie wygląda nadmiernie ostentacyjne; auto jest potężne, ale jednocześnie emanuje dyskretną elegancją. Najważniejsze jest jednak to, co pod maską i w kabinie. A tam mnóstwo arcyciekawych rozwiązań. Precyzja i jakość wykonania, oczywiście, na najwyższym poziomie. Jakość i styl materiałów wykorzystanych w wystroju wnętrza jest imponująca: chrom, listwy wewnętrzne z drewna szarej topoli, fotele obite skórą Nappa Exclusive. A jeśli to mało, to jest jeszcze opcja kolekcja BMW Individual. Można sobie wybrać tapicerkę ze skóry z merynosów w niespotykanym kolorze śródziemnomorskiego trufla, do tego plecione stebnowanie, szycie kontrastową nicią, oczywiście wszystko wykonane ręcznie. To tylko przykład. Samochód w zasadzie przeznaczony jest do wożenia VIP-ów, zatem na tylnych fotelach pasażerowie mają wszystko, czego tylko mogą chcieć. Studyjne brzmienie gwarantuje system Bowers & Wilkins Diamond Surround Sound. 16 znakomitych, markowych głośników o łącznej mocy 1400 W gwarantuje nienaganne wrażenia słuchowe w każdym miejscu samochodu, do tego głośniki są podświetlone.

BMW serii 7

VIP może chcieć odpoczywać w czasie podróży, relaksować się przed ważnym spotkanie, albo po prostu oddać się marzeniom. W aucie z wyposażeniem Executive Lounge VIP siedzący z tyłu po prawej stronie może przyciksiem przesunąć przedni fotel pasażera daleko do przodu oraz przechylić do przodu jego oparcie, aby mieć jeszcze więcej miejsca na nogi. Jest możliwość regulacjii foteli z tyłu, jest dostępna funkcja masażu z programami Vitality oraz podnóżek, do tego rozkładany stolik oraz system rozrywki Experience. Do jego obslugi służy tablet BMW Touch Command, który obejmuje dwa kolorowe ekrany o przekątnej 10 cali umieszczone na tyłach foteli przednich. Do tego odtwarzacz blu-ray, złącze HDMI do podłączania urządzeń mobilnych oraz różne złącza do odtwarzaczy MP3, konsoli do gier i innych.

BMW serii 7

Możliwe jest korzystanie z trzech par słuchawek bezprzewodowych. Podróż VIP-owi uprzyjemni oświetlenie, w którym wykorzystano możliwości, jakie dają diody LED. Z kolei pakiet Ambient Air za naciśnięciem przycisku roztacza dyskretny przyjemny zapach w całym wnętrzu auta. Aktywuje się je albo za pomocą kontrolera iDrive oraz menu iDrive lub bezpośrednio przyciskami na panelu klimatyzacji. Wskazanie wyświetlane jest na monitorze pokładowym. Równolegle z emisją aromatu wewnątrz auta powietrze, które trafia z zewnątrz jest filtrowane i ozonowane. Osiem aromatów podzielonych jest na cztery kategorie: „Blue Suite” o świeżych zapachach wodnych, „Green Suite” o świeżych zapachach roślinnych, „Golden Suite” o ciepłych, pełnych zapachach oraz „Authentic Suite” o naturalnych zapachach. Wszystkie aromaty przy średnim zużyciu wystarczają na około pół roku.

BMW serii 7

Za kierownicą powinien siedzieć kierowca, ale w tym aucie jazda sprawia dużo frajdy, zatem VIP osobiście też pewnie (od czasu, do czasu, bo przecież jego miejsce jest z tyłu) zajmie się prowadzeniem auta. Za pomocą  systemu Executive Drive Pro ustawi sobie najbardziej odpowiednią charakterystykę układu jezdnego. Dynamiczna kontrola amortyzatorów, elektromechaniczna stabilizacja przechyłów bocznych zestrojone są z szeregiem czujników a także danymi z nawigacji, kamer i analizatora stylu jazdy. Rozbudowane systemy bezpieczeństwa ułatwiają unikanie zdarzeń drogowych. Znakomicie jeździ się takimi samochodami w kolumnie. Mądry tempomat utrzymuje zadaną odległość do jadącego przed nami auta, zwalniając lub przyspieszając tak, jak prowadzący. Kiedy jadąc we mgle prawy reflektor zaczyna oświetlać drogę, a na szybie mruga wyświetlana sylwetka łosia, to kierowca może mieć pewność, że za chwilę tego łosia (czy innego czterokopytnego potwora) zobaczy w realu na poboczu lub na drodze. Jest czas na odpowiednią reakcję i uniknięcie zbyt bliskiego spotkania.

BMW serii 7

A gdy kierowca ustawi sobie sportowy tryb jazdy, to fotel „otula” go ciasno tak, aby na dynamicznie pokonywanych zakrętach nie musiał trzymać się kierownicy. Bo zakręty można pokonywać naprawdę bardzo szybko, czemu dziwić się nie należy, przecież jest to BMW. Umiejętne wykorzystanie wszystkich możliwości, jakie stwarzają systemy wspomagające kierowcę wymaga pewnego czasu na ich poznanie. Jeśli tego czasu nie ma, samochód będzie poszczególne układy ustawiał w pozycji „domyślnie”.

BMW serii 7

Kupując to auto należy jednocześnie zatrudnić kierowcę.
Nie tylko dlatego, że właścicielowi nie bardzo wypada jeździć samodzielnie, ale dlatego, że w dowolnej wersji silnikowej prawo jazdy można stracić w kilka sekund. To tyle, ile trzeba na rozpędzenie auta do prędkości znacznie powyżej dozwolonej.

Kierowca musi być świetnie wyszkolony
także i dlatego, że auto jest bardzo wymagające.

Nadzwyczajny komfort i doskonałość układów jezdnych powodują, że w samochodzie nie odczuwa się prędkości. Czy jest to 50, 100 czy 200 km/h, samochód jest stabilny, cichy i posłuszny kierowcy. Jako że z fizyką nie ma żartów (jest to nauka ścisła, której nie zmienią żadne wyrafinowane elektroniczne czy konstrukcyjne rozwiązania), to wyszkolony i stale trenujący kierowca musi mieć dokładną wiedzę co do granic, których przekroczenie może doprowadzić do nieszczęścia. Co, oczywiście, zdarzyć się nie powinno, nie tylko dlatego, że siedem jest liczbą szczęśliwą.

artykuł Mirosław Rutkowski

zdjęcia Bartłomiej Pawlik


iAuto

W bieżącym numerze iAuto przeczytać można także o testach zderzeniowych (Kontrolowana demolka), zapowiedź salonu w Genewie (Geneva Motor Show 2017), impresje uczestników Rajdu Monte Carlo Historique (Wrócili z tarczą – RMCH), o Małych Jasiach piszących w Internecie o motoryzacji (Mały Jasio w Wielkim Świecie), jak zwykle kalendarium Macieja Rzońcy, czyli wydarzenia i rocznice. I polecamy artykuł o marce z której Polacy mogą być dumni czyli o Solarisie (Dobre bo polskie)

Zobaczmy:

17 lutego 2017 14:43

Komentarze