0

Dwór nad Narwią

Dworskie duchy w oczekiwaniu
Dworskie duchy – w oczekiwaniu
fot. Bartek Warzecha

Teatr Ateneum zaprezentował nowy spektakl – „Dwór nad Narwią”. Na premierze był Roman Soroczyński.

Dwór nad Narwią został określony przez Teatr Ateneum im. Stefana Jaracza jako sztuka „zarazem upiorna i śmieszna, w której działalność widm jest wyjątkowo uparta i dokuczliwa”. Sądzę, że w tym określeniu nie ma krzty przesady.

Dwór nad Narwią -plakat
Dwór nad Narwią – plakat
fot. Materiał prasowy

Mimo, że Jarosław Marek Rymkiewicz napisał Dwór nad Narwią w 1979 roku, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że spektakl odnosi się do obecnej sytuacji. Nie wiem tylko, czy to zasługa tekstu, czy daty premiery (między Zaduszkami a Świętem Niepodległości), czy wreszcie znakomitej gry aktorskiej. Sądzę, że wszystko po trochu wpłynęło na taki odbiór spektaklu.

Wojskowi i Poeta
Wojskowi – i Poeta
fot. Bartek Warzecha

Jak się okazuje, zmarli nie do końca odeszli z tego świata. W spektaklu pojawiają się duchy, które mimowolnie chciałoby się powiązać z konkretnymi postaciami: Porucznika z Piotrem Wysockim, Poetę Kamila z Cyprianem Kamilem Norwidem. A z kim powiązać Jenerała? Skłaniałbym się ku generałowi Józefowi Bemowi, acz nie do końca, bo może ku generałowi Janowi Skrzyneckiemu. Zresztą, czy to ważne? Wszak każdy naród ma jakąś swoją historię, która jest powodem do dumy albo przyczynia się do rozpaczy. Każda postać historyczna przez jednych jest oceniana pozytywnie, przez innych negatywnie. Niestety, to drugie podejście przeważa, bo Polacy niemal bez przerwy celebrują swoje klęski. To się trochę zmienia, ale czy rzeczywiście obchody na przykład Dnia Niepodległości dla wszystkich są okazją do okazywania radości?

Zmowa żywych z duchami
Zmowa – żywych z duchami
fot. Bartek Warzecha

Dwór nad Narwią można odebrać jako parafrazę „Fantazego” Słowackiego i „Dziadów” Mickiewicza, a jednocześnie autor sięga do „Ferdydurke” Gombrowicza. Trupy mieszają się z żyjącymi, często zawierając ciekawe porozumienia, które niejednokrotnie przyczyniają się do… nieporozumień: a to kochliwa hrabina sprzed stuleci odnajduje ducha kochanka we współczesnym dorobkiewiczu, a to stary Jenerał z dziewiętnastowiecznego powstania ugania się za współczesną mężatką… Spektakl pokazuje zależności, jakie Polacy mają ze zmarłymi, nie mając możności (a może chęci?) wyzwolenia się z czasów przeszłych. Mam wrażenie, że – jak to w historii czy polityce – bohaterowie patrzą na swoją ojczyznę przez pryzmat osobistych interesów i odwrotnie.

Dlatego nie bez kozery Rymkiewicz powiada: „wielka historia wielką historią, ale uważajcie, rodacy, upiory przeszłości lubią wysysać z nas krew” (cyt. program spektaklu).

Tadzio próbuje zaprowadzić porządek
Tadzio – próbuje zaprowadzić porządek
fot. Bartek Warzecha

Z kronikarskiego obowiązku odnotuję fakt, że spektakl miał swoją prapremierę 19 maja 1979 roku w Teatrze Polskim w Szczecinie, a jego reżyserem był Janusz Bukowski.

Druga adaptacja, w reżyserii Bogdana Toszy, została zaprezentowana 23 listopada 1984 roku przez Teatr Śląski (a nie Teatr Polski, jak napisano w programie spektaklu) w Katowicach.

Spektakl Teatru Ateneum jest zatem pierwszym przedstawieniem w Warszawie.

Demoniczny Lutek z Profesorem i Panią Docent
Demoniczny Lutek – z Profesorem i Panią Docent
fot. Bartek Warzecha

Dużym atutem adaptacji Teatru Ateneum są świetna gra aktorska i interesująca scenografia. Cmentarz tuż za progiem dworu uświadamiał wszystkim, jak cienka jest granica między życiem a śmiercią. Jak to w starych dworach bywa, w podłodze są powyrywane deski. Obawiałem się, że ktoś wpadnie do przysłowiowej piwnicy. Ale nie! Aktorzy doskonale sobie radzili. Reżyser, Artur Tyszkiewicz, zastosował ciekawą formułę: co pewien czas ktoś z artystów zwracał się do widowni, niby szukając w niej wsparcia. Świetnie odnalazł się w tym Tomasz Schuchardt, który – jako Lutek – dodatkowo wspaniale przeistaczał się z okaleczonego trupa w demagogicznego mówcę.

Basia, Lutek i Tadzio - czyli...
Basia, Lutek i Tadzio – – czyli…
fot. Bartek Warzecha

Podobnych przeistoczeń, choć w nieco innym zakresie, doznawali Jenerał (znakomicie zagrany przez Krzysztofa Gosztyłę) i Basia (Katarzyna Zawiślak-Dolny). Z kolei Pani Docent miała jednoznaczne zainteresowania (nie zdradzę, jakie!), co w uroczy sposób pokazała Katarzyna Ucherska. Mimo, że – jak napisałem powyżej – trupy mieszają się z żywymi, czasem pojawiają się różnice w sposobie bycia. Mnie osobiście zaintrygował mnie sposób wypowiadania przedniojęzykowego „ł” przez „nieżyjących” Amelię (Ewa Telega) i Kamila (Mateusz Łapka). Niewiele osób tak mówi obecnie i może to jest jedną z odczuwalnych granic między nami a lepszym ze światów?

Amelia - kochliwa hrabina
Amelia – kochliwa hrabina
fot. Bartek Warzecha

Dwór nad Narwią – premiera: 9 listopada 2019 r., Scena Główna Teatru Ateneum im. Stefana Jaracza w Warszawie

  • autor: Jarosław Marek Rymkiewicz
  • reżyseria: Artur Tyszkiewicz
  • scenografia i kostiumy: Aleksandra Gąsior
  • muzyka: Borys Kunkiewicz
  • reżyseria świateł: Karolina Gębska
  • video: Łukasz Kusrzyński, Bartek Warzecha
  • asystent reżysera: Mateusz Łapka.

 Obsada:

  • Tadzio – Mariausz Wnuk
  • Basia – Katarzyna Zawiślak-Dolny
  • Lutek – Tomasz Schuchardt
  • Amelia – Ewa Telega
  • Kamil – Mateusz Łapka
  • Jenerał – Krzysztof Gosztyła
  • Porucznik – Przemysław Bluszcz
  • Profesor – Janusz Łagodziński
  • Pani Docent – Katarzyna Ucherska
  • Walek – Bartłomiej Nowosielski
  • Marylka – Weronika Humaj (w projekcji video).
13 listopada 2019 17:40