Na zakończenie pierwszego dnia Warszawskiej Jesieni atrakcja dla najbardziej nowocześnie nastawionej do współczesnej muzyki publiczności.
Już pora i miejsce spektaklu (to chyba lepsze słowo niż koncert na to wydarzenie) były nietypowe.
Część widzów przemykając pomiędzy wypełnionymi po brzegi restauracjami szukała docelowego miejsca pokazu.

59. Warszawska Jesień
Ogromna hala poprodukcyjna została przygotowana na pierwsze wykonanie w Polsce „Angel View„ Juliany Hodkinson w wykonaniu zespołu SCENATET.

59. Warszawska Jesień
Spektakl zaczyna się nieopacznie od odgłosów budowy, remontu. Publiczność słyszy z boku i tyłu narastające dźwięki, a artyści powoli przemykają od stanowiska do stanowiska.

59. Warszawska Jesień
Mija trochę czasu, gdy siódemka muzyków dotrze na swoje miejsca „pracy”, ale jak ktoś myśli że wówczas rozpocznie się „standardowy” koncert to jest w błędzie. Są co prawda instrumenty takie jak: puzon, gitara elektryczna, skrzypce, fortepian, perkusja, flet.

59. Warszawska Jesień
Ale muzycy tylko przez chwilę wykorzystują standardowe instrumenty. Lubują się bowiem w dźwiękach wydobywanych z bardziej codziennych przedmiotów: koła rowerowego, monet w blaszanej puszcze, strojonego radia, uderzanego mikrofonu.

59. Warszawska Jesień
Zresztą po chwili zarzucają wszystko i udają się do przystrojonego białym obrusem stołu na posiłek. Muzykę stanowią wówczas pocierane o talerze sztućce, stukanie się kieliszkami, a wreszcie rozwalona „stołowa” dekoracja i tłuczone szkło.

59. Warszawska Jesień
Koncert kończy się przed północą, a festiwalowa publiczność z powrotem przemyka pomiędzy bywalcami restauracji na Mińskiej 25.

59. Warszawska Jesień
No results available