WARSZAWA DAWNIEJ I DZIŚ
Uroczystość otwarcia pierwszego 11-kilometrowego odcinka metra przyciągnęła tłumy. Pierwszego dnia wagony sprowadzone z Petersburga pękały w szwach, na fotografiach widać rozpłaszczone na szybach twarze tych, którzy jako pierwsi chcieli się przejechać podziemną kolejką.
Osiedle jak forteca z murem, fosą, drutem kolczastym, kamerami. Dyplomaci i szpiedzy. Miejsce narad KGB. Wstęp do Clubu 100, tzw. Sotki, z paszportem rosyjskim, z przepustką. Tunel podziemny do ambasady. Co z tego jest prawdą, a co mitem?
Patrzymy na Szpiegowo.
W dzieciństwie żył w przekonaniu, że kiedyś był kotem.
Miał głowę pełną marzeń.
Teatr w pierwszym powojennym pięcioleciu diametralnie zmienił społeczne usytuowanie. Od chwili powstania narodowej sceny polską tradycją był szczególny status teatru, który nieraz stawał się publiczną trybuną – zwłaszcza wtedy, kiedy inne trybuny funkcjonować nie mogły. W międzywojniu przychodziło mu zmagać się z władzą, z cenzuralnymi ograniczeniami czy urzędniczą bezmyślnością. Nikomu z rządzących, nawet w latach 30., nie postał w głowie pomysł uczynienia z teatru środka propagandowego, mimo nasilanych wówczas „państwowotwórczych” tendencji w życiu publicznym.
Choć czasy saskie nie zapisały się polskiej historii zbyt dobrze, szczególnie pod względem politycznym, to należy podkreślić pozytywne aspekty unii z Księstwem Saksonii, w tym na szeroko rozumianym polu sztuki, kultury i rozrywki. Ciekawe efekty przyniosły one także Warszawie.
Rzeźba Flora, personifikacja wiosny, zdobi główną aleję Ogrodu Saskiego. Stanowi metaforę przebudzenia natury i kwitnącego parku. Patrząc na nią z przodu, można odnieść wrażenie, że jej twarz nie jest doskonała – jedno oko wydaje się zbyt duże i wyłupiaste, drugie przymrużone i mniejsze. Jednak to właśnie subtelne niedoskonałości i spiralne skręcenie sylwetki dodają rzeźbie głębi, intrygują…
Nowe Miasto pozostaje w cieniu sąsiadującego z nim Starego Miasta. A przecież – położone na północ, niewiele młodsze i ciągnące się wzdłuż tego samego traktu komunikacyjnego – przez wieki było nierozerwalnie z nim związane. O lokacji w bardzo bliskiej odległości od Starego Miasta nowego ośrodka zadecydowało wiele czynników, w tym istnienie wcześniejszych szlaków komunikacyjnych, bliskość Wisły, położenie na dobrze nawodnionym, żyznym odcinku skarpy wiślanej i naprzeciw niskiego brzegu praskiego. Powstanie warszawskiego Nowego Miasta to przykład, jak mogły rozwijać się miasta średniowieczne – poprzez spontaniczny rozwój rzemieślniczych i handlowych przedmieść czy tworzenie nowych ośrodków miejskich obok już istniejących.
ODPOCZNIJ NA MAZOWSZU
Wciąż zbyt mało znaną Iłżę należy uznać za najstarszy i najcenniejszy historyczny zespół urbanistyczno-architektoniczny w północnej części Małopolski, w 1999 r. w następstwie likwidacji województwa radomskiego ,,wcielonej” do Mazowsza, w obrębie powiatu radomskiego.
HISTORIA
W XVIII w. był pałacem magnackim, XIX stulecie zmieniło go m.in. w wytworny hotel, restaurację i szkołę dla panien. Wreszcie został Domem Arcybiskupów Warszawskich. W jego sercu mieszczą się: kaplica, w której przed laty długie godziny na modlitwie spędzał Prymas Tysiąclecia, oraz gabinet hierarchy Kościoła. W marcu i na początku kwietnia br. istniała możliwość odwiedzenia tego szczególnego miejsca.
Niewielka ulica łączy Karolkową z Towarową, biegnie na południe, równolegle do Wolskiej. Przed II wojną nazywała się Krochmalna i ciągnęła od Hal Mirowskich do Karolkowej.
KULTURA
Rozmowa z autorką książki „Dźwięki, ludzie i nasłuchiwanie miasta. Wybrane elementy fonosfery Warszawy na przełomie XIX i XX wieku”.
„Kurjer Warszawski” nr 18 z 1848 r. zamieścił obrazek obyczajowy z charakterystyczną postacią małego warszawskiego sprzedawcy piasku w roli głównej:
– Hej, piasku białego wiślanego! – wołał mały chłopak, dźwigając na ramieniu woreczek. Biedne to stworzenia! Ich całym majątkiem silne piersi i piasek, one w samej wiośnie swojego życia uginają się pod ciężarem piasku, jakby po śmierci mało do tego mieli czasu! Właśnie wtenczas przechodzili dwaj młodzi ludzie, do których drżący od zimna chłopczyna zbliżył się, częstując swoim towarem; młodszy z nich gniewnie fuknął, mówiąc: «Idź precz! a mnie co po piasku!».
Ale starszy, dając 10 groszy chłopcu, rzekł:
«Masz moje dziecko dziesiątkę, a piasek sprzedaj gdzie indziej».
No results available