Czy zawsze można jednoznacznie określić gatunek sztuki teatralnej? Roman Soroczyński opisuje wieloznaczny spektakl.

Co pewien czas spotykam w teatrze sztuki, których gatunek trudno określić. Mam wówczas wrażenie, że niektórzy widzowie zachowują się tak, jakby oglądali na scenie zupełnie inne widowisko – na przykład śmieją się w momencie, kiedy należałoby zachować przynajmniej powagę. Co jednak zrobić, gdy autor sztuki łączy prześmieszność z goryczą i delikatność z okrucieństwem? Specjalistą w tym zakresie był dramatopisarz izraelski Hanoch Levin. Napisałem „był”, bo ten, od pewnego czasu popularny nie tylko w Polsce, autor 56 sztuk teatralnych odszedł w 1999 roku, w wieku… 56 lat.

Jeden ze swoich utworów nazwał on Wzrusz moje serce. Jako pierwszy wystawił tę sztukę poznański Teatr Nowy, gdzie nosiła ona tytuł W sobotę o ósmej. Polska prapremiera miała miejsce 24 kwietnia 2010 roku. Kolejna inscenizacja – już pod tytułem Wzrusz moje serce – została zaprezentowana przez Teatr Dramatyczny w Warszawie 6 marca 2015 roku.

Ten sam tytuł pojawił się na deskach warszawskiego Teatru Ateneum. Reżyserii podjął się dyrektor teatru, Artur Tyszkiewicz, który uchodzi za „specjalistę od Levina” i jest twórcą kilku znakomitych spektakli opartych o jego sztuki. Były to: „Sprzedawcy gumek” (Teatr IMKA, 2010), „Shitz” (Ateneum, 2011), „Pakujmy manatki. Komedia na osiem pogrzebów” (Teatr Osterwy w Lublinie, 2013) i „Nikt” (Teatr Narodowy, 2017).

Sztukę Wzrusz moje serce można potraktować jako farsę, ale można też uznać ją za tragikomedię o pokręconych ludziach. I w tym kierunku poszli realizatorzy spektaklu. Opowiada on bowiem o niewzruszonej i zarazem beznadziejnej miłości pewnego nic nieznaczącego mężczyzny w średnim wieku do kobiety o zbyt szerokim sercu, by mogła pokochać tylko jednego. Powiada się, że tylko miłość prawdziwie ślepa potrafi wytrzymać wszystko, nawet najgorsze upokorzenia, ale bywa, że głupota takiej miłości graniczy z szacunkiem dla niewzruszonej wiary w siłę uczucia. Śmiech z naiwnego idioty czasem więźnie w gardle.

Wzrusz moje serce podglądanie występu

podglądanie występu

Akcja sztuki toczy się w miejscowości, która niegdyś była znanym kurortem, a teraz mocno podupadła. W tamtejszym amfiteatrze odbywały się festiwale muzyczne, których pozostałością, swoistym duchem, jest perkusista – ostatni muzyk z dawnej orkiestry. Nadaje on spektaklowi rytm, uruchamia poszczególne sekwencje. Jednoosobowo pełni wręcz rolę chóru tragedii greckiej.  Moim zdaniem, Piotr Maślanka znakomicie wywiązuje się z tego zadania.

Wzrusz moje serce występ z perkusistą w tle

występ z perkusistą w tle

Skoro mowa o rytmie, warto zwrócić uwagę, że sztuka składa się z trzech aktów – zmiennych pór roku: Wiosny, Lata i Jesieni. Bardzo ciekawym zabiegiem jest to, że każda z tych pór roku zawiera w sobie kilkanaście, a może i kilkadziesiąt swoich odpowiedników. Stąd, mimo pewnej powtarzalności, posuwamy się w historii. Czy w dobrym kierunku? Skoro uznaliśmy, że sztuka jest tragikomedią, to raczej nie. Ale może to dobrze, że nie wprowadzono czwartej pory roku?

Wzrusz moje serce dziwna rozmowa

dziwna rozmowa

Reżyser zastosował zasadę awersu i rewersu. Bardzo ciekawym w tym względzie zabiegiem jest obsadzenie Julii Kijowskiej w dwóch rolach: Lalalali – nieudanej śpiewaczki i jej przeciwieństwa – Jako-takiej.

Wzrusz moje serce występ Lalalali

występ Lalalali

Spyta ktoś, skąd takie imiona? Hanoch Levin lubił dziwnie dobrane imiona. Stąd scenka, w której dociekano: Pszoniak czy Szpszoniak? Okazuje się, że pisarz był zaskoczony, gdy dowiedział się, że w Polsce jest aktor o nazwisku Pszoniak [Wojciech Pszoniak – przyp. RS]. Równie zaskakujące było wyjaśnienie, dlaczego Lamka używa tytułu sędziego. Występujący w tej roli Łukasz Simlat świetnie kreuje postać mężczyzny, który do samego końca udaje, że cały świat go kocha i sam jest zakochany, co w konsekwencji prowadzi do tragicznej sytuacji. Z kolei Grzegorz Damięcki znakomicie przedstawił dylematy faceta w średnim wieku.

Wzrusz moje serce sędzia Lamka i Pszoniak

sędzia Lamka i Pszoniak

Reasumując, Wzrusz moje serce jest sztuką wielopłaszczyznową, w dodatku świetnie zagraną. Jeśli zatem ktoś szuka spektaklu skłaniającego do myślenia, to może wybrać się do Teatru Ateneum.

  • Wzrusz moje serce – premiera: 18 lutego 2023 r., Scena Główna Teatru Ateneum im. Stefana Jaracza w Warszawie
  • Autor: Hanoch Levin
  • Przekład: Michael Handelzalc
  • Reżyseria: Artur Tyszkiewicz
  • Scenografia i kostiumy: Justyna Elminowska
  • Muzyka: Jacek Grudzień, Piotr Maślanka
  • Reżyseria świateł: Karolina Gębska
  • Ruch sceniczny: Ilona Molka
  • Asystent reżysera: Magdalena Sowińska
  • Suflerka: Magdalena Sowińska
  • Inspicjent: Wojciech Gratkowski
  • Obsada: Julia Kijowska / Grzegorz Damięcki / Łukasz Simlat / Janusz Łagodziński / Jan Wieteska / Paweł Gasztold-Wierzbicki / Jakub Pruski
  • Muzyka na żywo: Piotr Maślanka

Spektakl został objęty patronatem honorowym Ambasady Izraela w Polsce

Ostatnio oglądane



Zostaw komentarz

Zobacz także



Autobus linii cmentarnej C90. Fot. ZTM Warszawa
  • 30.10.2026 |
  • Michał Pawlik
  • 24.10.2026 |
  • Michał Pawlik
  • 18.10.2026 |
  • Michał Pawlik
  • 16.10.2026 |
  • Michał Pawlik
  • 10.10.2026 |
  • Andrzej Łucjan
  • 02.10.2026 |
  • Roman Soroczyński
  • 02.10.2026 |
  • Michał Pawlik
  • 23.09.2026 |
  • Michał Pawlik
  • 18.09.2026 |
  • Michał Pawlik
  • 12.09.2026 |
  • Michał Pawlik