Seria napadów na bank elektryzowała całe Węgry. Jedynym tropem był zapach whisky, który zostawiał złodziej. Sympatia opinii publicznej była nawet po jego stronie, co dodatkowo rozsierdziło węgierską policję.
Reżyser Nimród Antal jest ulubieńcem polskiej publiczności – jego film „Kontrolerzy” robił furorę. Antal pozostaje w Budapeszcie, ale tym razem na swój cel bierze historie jeszcze bardziej medialną. Taka historia jeszcze bardziej pasuje do jego stylu reżyserskiego. Film o napadach na bank ma znakomite tempo, jest połączeniem kina sensacyjnego z dramatem obyczajowym. Bo główny bohater nie jest zły do szpiku kości, a jego postępowanie jest wynikiem wielu, także zewnętrznych czynników.
Klasą dla siebie jest odtwórca głównej roli Bence Szalay, który znakomicie wczuł się w dość trudną psychologicznie postać.
Ocena 9/10
Zwiastun:
Ballada o barwnym życiu Węgra, który w wieku niespełna 30 lat stał się bohaterem narodowym. Attila Ambrus imał się różnych zawodów, by wreszcie stać się najbardziej znanym w kraju przestępcą. Kiedy od 1993 roku zaczął napadać na banki, opinia publiczna szybko ochrzciła go mianem „włamywacza dżentelmena”. Attila był zawsze uprzejmy i miły, nigdy nie przelał kropli krwi, często wchodził do banku z kwiatami, a po udanym napadzie wysyłał szampana ścigającym go policjantom. Z banków znikał szybko, zostawiając po sobie ledwie wyczuwalny zapach whiskey. Na Węgrzech, w czasach trudnych przemian i budowy kapitalizmu otwarcie rzucał wyzwanie prawu i zyskał przydomek „Robina Hooda bloku wschodniego”. Najnowszy film reżysera „Kontrolerów” (nagroda publiczności WFF 2004).
No results available