Jak wiadomo, zwierzęta przewozić można, ale pod określonymi warunkami. Trzeba przyznać, że temat ten jest dość delikatny, wymaga bowiem pewnego wyczucia sytuacji.
Przypomnijmy sobie na początek, jakie zapisy znajdują się w Regulaminie Przewozów Środkami Lokalnego Transportu Zbiorowego paragraf 18:
Wszelkie konflikty rodzą się głównie na bazie pkt. 2 – braku kagańca.
Pasażer ma obowiązek stosować kaganiec u swojego pupila, niezależnie od jego rasy, wielkości, wieku, siły szczęki czy charakteru. Oznacza to też, że niemal w każdym przypadku interweniujący kierowca ma rację, na jego polecenie pasażer niestosujący się do tego przepisu może zostać wyproszony z pojazdu.
Powyższe zdjęcie publikujemy dzięki zgodzie otrzymanej z serwisu MYVIMU.
Link do źródła.
Takie autobusy już po Warszawie nie kursują. To autobus marki Ikarus, które to ostatecznie wycofano 29 listopada 2013 roku (LINK do informacji w Nadzorze Ruchu).
Na zdjęciu pies pilnuje „zmęczonego” pana, zajmując miejsce siedzące przeznaczone dla ludzi (brudzi łapami to miejsce), jest bez kagańca i praktycznie jest nieprzewidywalny dla pasażerów.
Ten przepis nie jest fanaberią ZTM, Rady Miasta czy przewoźnika. Nie każdy lubi towarzystwo zwierząt, niektórzy pasażerowie boją się ich i czują się nieswojo. Z kolei pies w autobusie, zamknięty w niewielkiej przestrzeni, otoczony ciasno ludźmi, poddawany niezrozumiałym dla niego siłom związanym z poruszaniem się środka transportu, wobec nagromadzenia bodźców może poczuć się zagrożony i stać się agresywny.
Pierwszym problemem na pewno jest sposób zwrócenia uwagi przez kierowcę. Jedni robią to z wykorzystaniem nagłośnienia w autobusie, inni wychodzą z kabiny. W większości przypadków na pewno taka interwencja przynosi zamierzony skutek. Prawdziwy problem pojawia się, gdy pasażer odmówi.
W takim przypadku kierowca zgłasza sytuację do centrali ruchu, a skoro podjął już decyzję, że zagrożenie w wozie jest, może liczyć na nasze wsparcie. Nie zezwolimy na dalszą jazdę, skierujemy na miejsce instruktora i straż miejską, o ile ta zechce przyjechać, bo za niewłaściwe przewożenie psów nie nakłada się sankcji płynących z kodeksu wykroczeń, więc miejska formacja często odmawia interwencji.
Na szczęście jest jeszcze Policja.

i policja
Koniec końców, pasażer nie ma racji i ostatecznie prędzej czy później autobus opuści. Może również zostać obciążony karą za bezpodstawne zatrzymanie środka transportu, a także za utracone wpływy przewoźnika.
Wiadomo, że każdy przepis jest po to, aby go stosować. Patrząc na to jednak z drugiej strony nie każda sytuacja jest przecież taka sama. Nie zawsze zdarzenie wymaga rozwiązania skrajnego, angażującego służby, powodującego straty, budzącego agresję i niepotrzebne nerwy.
Pasażerowie swoje czworonogi przewożą również na kolanach, są to zazwyczaj małe psy rasy: York, chow chow, mops, chihuahua itp. Często są one schowane pod odzieżą, nie każdy zwróci na nie uwagę, jeżeli już to kierowca i słusznie, bo on jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo pasażerów. Jeśli w autobusie jedzie np. tylko kilka osób, mały pies nie będzie stanowił zagrożenia. W tym przypadku działanie może polegać również na obserwowaniu zachowania psa i nie podejmowaniu pochopnych działań.
Co innego, jeżeli jest to duży pies bez kagańca wtedy interweniujemy w sposób możliwie delikatny, ale stanowczy. Musimy się liczyć z tym, że pasażer nie zawsze zdaje sobie sprawę, co stanowi regulamin.
Wniosek z praktyki postępowania w tego typu przypadkach jest taki, że jeżeli kierowca zachowa się kulturalnie, powoła się na konkretny zapis regulaminu, to najczęściej problem przestaje istnieć. Jeżeli to nie podziała, należy pamiętać, że kulturalnym i miłym podejściem kierowca zyskuje poparcie pozostałych pasażerów, którzy swoje nerwy związane z brakiem możliwości kontynuowania jazdy wyładują na niepokornym podróżniku, a nie na kierowcy. Dłuższe awantury zdarzają się zdecydowanie rzadziej i najczęściej biorą się w prostej linii z zupełnie niewłaściwego podejścia kierowcy.
Delikatność tej materii niech odda dialog poniższy mocno już historyczny, pomiędzy pasażerem z dużym psem, a kierowcą autobusu:
Kierowca:
Proszę pana, proszę nałożyć pieskowi kaganiec, w przeciwnym wypadku nie mogę pana zabrać.
Pasażer:
Nie założę Burkowi kagańca, wie pan, ma go żona.
Kierowca:
To proszę zdjąć żonie i nałożyć psu…
Niestety pasażer nie wykazał się poczuciem humoru, przeciwnie, swoje pretensje w formie skargi wyraził na piśmie skierowanym do przełożonych kierowcy.
Śródtytuły: redakcja Warszawa.pl
No results available