Gdybym pisał ten artykuł 120 lat temu, to opis tego miejsca byłby gdzieś pomiędzy karczmą i garnizonem wojskowym.
Gdybym pisał jednak 93 lata temu to zastanawiałbym się jak to jest możliwe, że zburzyli moja ulubiona karczmę na rzecz kościoła i to jeszcze pod wezwaniem Najświętszego Zbawiciela…
Gdybym pisał ten artykuł za czasów PRL-u, to z całą pewnością musiałbym zapomnieć o heroizmie mieszkańców tej okolicy, którzy odbudowali kościół z własnych środków i na własną rękę.
Musiałbym się wtedy skoncentrować na geniuszu architektonicznym MDM-u, czyli Placu Konstytucji i okolic. Częścią tego geniuszu jest charakterystyczny rozjazd ulicy Marszałkowskiej jadąc na południe. Powodem takiego planowania urbanistycznego był, na nieszczęście władz, odbudowany właśnie Kościół św. Zbawiciela.
Zgodnie z obowiązującymi aktualnie kanonami piękna wszelkiej maści świątynie były wykluczane z życia, pamięci i architektury. Jednym słowem chodziło o zasłonięcie Kościoła przez hotel MDM. Na podobnej zasadzie Jan Zachwatowicz przekonał władze do odbudowy Barbakanu na Starówce, aby mieszkańcy nie widzieli Kościoła pod wezwaniem Św. Ducha.
Piszę ten artykuł jednak dziś, w roku 2020, mieszkając na drugim piętrze ze swoja piękną dziewczyną, i tak się od 2 lat razem przyglądamy się jak wygląda życie na Placu Zbawiciela.
Pierwsze słowo, które przychodzi mi na myśl to Wolność.
Tak też interpretuje wieczorny pomruk z lokali Charlotte i Planu B, który dobiega naszych uszu nawet do 3 w nocy. Jest to wesoły pomruk wolności, który łatwo polubić.
Kwestia tęczy i rozumienia tej wolności jest jednak inaczej interpretowana przez różne grupy społeczne. Zadajmy sobie pytanie:
Czy osoba chodząca z tęczową torba czuje się wolna chodząc z symbolem seksualności pewnej grupy ludzi, czy też tym samym odbiera tę wolność innym osobom, które nie chcą być epatowane takimi symbolami?
Możemy w takiej sytuacji równie dobrze zadać pytanie:
Czy dzwony Kościoła reprezentują wolność wyznaniowa danej grupy religijnej, czy też ograniczają tę wolność innym grupom religijnym, tudzież ambiwalentnym ateistom?
Może jeszcze jedno pytanie na koniec, już mniej kontrowersyjne:
Czy nowo poszerzone części chodników i restauracji wpłynęły na wolność osób rozpychających się o wolny stolik, czy też ją odebrały kierowcom, którzy osiągają tu znaczna prędkość bez wrzucania nawet drugiego biegu?
Niezwykle odważna odpowiedź na wszystkie powyższe pytania brzmi:
nie wiem.
No results available