Tylko początek należał do aspirującej do czołowych lokat Legii. Później gra się wyrównała. Generalnie niewiele działo się na boisku. Nie był to klasyk na miarę wielkich meczów Legia-Widzew sprzed lat. Dopiero w doliczonym czasie gry emocje sięgnęły zenitu. Najpierw piłkę meczową miała Legia, ale Bartosz Kapustka strzelił zbyt słabo. W odpowiedzi akcja Widzewa zakończyła się silnym strzałem, przy których bramkarz Legii nie miał żadnych szans. Miejscowi kibice oszaleli z radości. A Legię czeka trudny okres, bo szanse na dołączenie do walki o czołowe lokaty spadają z każdym kolejnym nieudanym meczem.
No results available