0

Oszustwo „na policjanta” z kuzynem w tle

Zły - Darth Vader dzwoni
Zły – Darth Vader dzwoni
fot. ladyfieza

Edward Hulewicz, znany piosenkarz, przeżył wczoraj koszmarną próbę oszustwa metodą „na policjanta”.

Na szczęście nie dał sie oszukać i zgodził się, byśmy opublikowali opowieść by przestrzec jak największą liczbę osób, przed wyłudzającymi i ograbiającymi ludzi przestępcami.
Na końcu podajemy link do opracowania Komendy Stołecznej Policji na ten temat.
Prosimy, by przekazać te informacje jak najszerzej, by ochronić swoich bliskich i znajomych.

Edward Hulewicz:
 

20.04.2015 r.
Co dziś przeżyłem.

Edward Hulewicz - piosenkarz
Edward Hulewicz – piosenkarz
fot. arch. EH

Zadzwonił do mnie rano mój kuzyn.
– Dzień dobry wujek – głos jakby nie ten.
– Dzień dobry – odpowiadam – nie za wiele mam czasu, bo zaraz wychodzę.
– A to dobrze się składa, to się spotkamy na mieście, ale chwileczkę, coś źle ciebie słyszę, za chwilę zadzwonię.

Po chwili dzwonek telefonu.

– Dzień dobry panu – jakiś ostry, stanowczy głos męski – Tu oficer Centralnego Biura Śledczego, byliśmy na podsłuchu, słyszeliśmy tę rozmowę, jesteśmy na tropie grupy przestępczej i mamy dla pana propozycję.

Jestem w szoku, jakbym znalazł się w środku akcji jakiegoś filmu gangsterskiego.

– Jaką… – bąkam – …propozycję?
– Jak zadzwoni jeszcze raz ten pana „kuzyn” pewnie będzie chciał pożyczyć pieniędzy, niech się pan zgodzi i spotka się z nim pod bankiem, my tam przyjdziemy z ekipą antyterrorystyczną i złapiemy bandytę. Czy pan zrozumiał?
– Zzzrozumiałem – zacząłem dygotać wewnętrznie.

Za chwilę dzwoni telefon.

– To ja wujku, mam prośbę, jestem w sytuacji podbramkowej czy mógłbyś mi pożyczyć na jeden dzień trochę pieniędzy?
– Ile? – pytam.
– 60 tysięcy, ale tylko na jeden dzień, jutro ci oddam.

Coś mnie tknęło, zacząłem podejrzewać, że to naciągacz.

– A powiedz mi jak ty się nazywasz?
– Co ty wujek przecież wiesz, czego się wygłupiasz?
– Powiedz nazwisko! – upieram się.

Wyłączył się. No tak, połowę mistyfikacji już mamy – pomyślałem – teraz druga część: czy policjanci to są policjanci.
Zadzwonił telefon.

– Tu oficer CBŚ. Widzę, że nie chce pan z nami współpracować. Pana decyzja. Chce pan, żeby opróżnili do zera pana konto w banku? W banku jest kobieta współpracująca z nimi, musimy się śpieszyć, mamy tylko pół godziny.
– A skąd ja mogę wiedzieć – odważam się spytać – że pan jest tym, za kogo się podaje.
– Ma pan coś do pisania? To niech pan zapisuje – mówi głosem nie znoszącym sprzeciwu – CBŚ oficer Dziewulski, numer służbowy 254/131. Niech pan zadzwoni na 997 i poprosi o połączenie ze mną. Proszę tylko wykręcić numer w sekundzie po moim wyłączeniu się.

Wyłączył się, więc dzwonię. Odzywa się jakaś kobieta, proszę o połączenie z p.Dziewulskim. Bez pytania łączy. Nie, to nie może być prawda. Wyłączam się.

Dzwoni telefon.

– No widzę że nie chce pan z nami współpracować – krzyczy zdenerwowany głos – to my nie bierzemy odpowiedzialności za pana pieniądze.

Mam mętlik w głowie.

– Do widzenia panu – odpowiadam i odkładam słuchawkę.

Po sekundzie dzwoni telefon.

– Dzień dobry panu – odzywa się jakiś zdenerwowany głos kobiety – Jestem pracownicą banku, czy pan w ostatnim czasie pobierał jakieś pieniądze ze swojego konta.
– Nie, nie pobierałem – odpowiadam zgodnie z prawdą i mam złe przeczucie.
– Pół godziny temu – ciągnie kobieta – ktoś podjął 20 tyś zł z pana konta.

Uderzenie strachu przewaliło się przez mój kręgosłup. Rzucam słuchawkę i pędzę do najbliższej filii banku. Jest dużą kolejka. Błagam jedną z pracownic aby awaryjnie zajrzała na moje konto, bo podobno obrabowano mnie. Bardzo niesympatyczna urzędniczka niechętnie godzi się.

– Proszę o dowód osobisty – krzyczy do mnie.

Daję jej dowód, grzebie w komputerze.

– Co za bzdury – wrzeszczy dalej – Nikt pana nie obrabował.

Wychodzę ze wstydem, wszyscy patrzą na mnie jak na wariata. Wsiadam do auta i jadę na najbliższy posterunek policji.

– Chyba miałem dziś kontakt z organizacją przestępczą – mówię do sympatycznego policjanta w recepcji komisariatu, po czym streszczam całą dzisiejsza przygodę.
– To standard – na to spokojnie policjant – mamy takich zgłoszeń kilka dziennie. Jeśli pan chce może pan napisać notkę i zostawić u nas.

Nie, nie napiszę i nie zostawię na komisariacie. Napiszę natomiast i zamieszczę na Facefook’u.

Warto wiedzieć, że…

Doświadczenie takie jest bardzo nie miłe.
Szczerze współczując panu Edwardowi, a jednocześnie gratulując przytomności, żal nas ogarnia, że policjant z komisariatu potraktował sprawę jako kolejny nudny przypadek.

Tymczasem Komenda Stołeczna Policji, od dawna alarmuje, że takie rzeczy się dzieją i na co trzeba zwracać uwagę.

Metody „na wnuczka„, „kuzyna” a teraz, stosowane, „na policjanta” lub „agenta” (np.CBA) zdarzają sie co raz częściej.

Komenda Stołeczna Policji uruchomiła specjalną linię telefoniczną dla tych osób, które podejrzewają, że mógł do nich zatelefonować oszust podający się za „wnuczka”, „krewnego” lub „policjanta – funkcjonariusza CBŚ”. Na Państwa sygnały policjanci czekają przez całą dobę.

Telefonować można pod nr:

22 60-33-222.

W przypadku jakichkolwiek podejrzeń, że nie jest to członek rodziny, czy prawdziwy funkcjonariusz tylko oszust, lub w chwili, gdy telefonująca osoba postępuje w podany na stronie KSP sposób: PROSIMY O NATYCHMIASTOWE POWIADOMIENIE POLICJI.

Warto zapoznać się z artykułem na ten temat na stronach Komendy Stołecznej Policji.
Jest tam sporo załączników, które wyjaśniają metody oszustów i sposoby obrony przed nimi.

Artykuł: LINK

Nie dajmy się łachudrom!

Zdjęcie by ladyfieza: LINK

21 kwietnia 2015 01:18

Komentarze