0

Moto Street Terror

Moto Street Terror na placu Konstytucji w Warszawie, 24.07.2018 r.
Moto Street Terror – na placu Konstytucji w Warszawie, 24.07.2018 r.
fot. Warszawa.pl

Czyli terror uliczny motocykliczny w miarę cykliczny ale czy śliczny?

Oto jest pytanie. Czy znośniejszy i widowiskowy, krótki przejazd przez Warszawę jest gorszy od śmigających grupek motocyklistów powodujących hałas, ostrzegających kierowców wyciem wysokoobrotowych silników, pojawiających sie znienacka w lusterkach tych, którzy w te lusterka patrzą w myśl ostrzeżenia, że motocylkiści są wszędzie?  Chyba jednak taki przejazd jest bardziej przewidywalny.

24 lipca głównymi ulicami warszawskiego Śródmieścia przejechał spontaniczny tłum motocyklistów zwany wśród nich, diabli wiedzieć czemu, Moto Street Terror.

Już sama nazwa budzi grozę i odruchy protestu oraz pytania: kto to robi, dlaczego i co chce osiągnąć.

Całę szczęście, że nie nazwali się Moto Masa Krytyczna, bo od razu wiadomo by było, że robią to dla zwykłej zabawy, spowodowania zamieszania, przejechania się po ulicach Warszawy, by zirytować kogo się da.

Motocykliści na placu Konstytucji

Spróbujmy rozjaśnić, trochę się dowiedzieć, a nie tylko odsądzać od czci i wiary.
Rozmawialiśmy z kimś kto organizował ten przejazd. Pan Marcin Marczewski jest jednym z administratorów grupy motocyklowej, w pewnym serwisie społecznościowym, o nazwie LZLatanie Zorganizowane.

Panie Marcinie, ale… dlaczego to robicie?

Podstawowe pytanie jakie dzisiaj zadaje mi każdy przeciwnik takiego przejazdu brzmi: „No, ale dlaczego?”. Niestety ciężko jest wytłumaczyć dlaczego człowiek cieszy się widząc zadowolonego niepełnosprawnego mężczyznę na wózku inwalidzkim podjeżdżającego pod samą ulicę i przybijającego z każdym motocyklistą „piątkę”… ciężko jest też wytłumaczyć ludziom radość z widoku zadowolonych roześmianych i machających dzieci z okna szpitala dziecięcego… jak również niektórzy nigdy nie zrozumieją radości po usłyszeniu od uradowanych obcokrajowców mówiących, że myśleli, że Polacy to taki smutny i sztywny naród… dopóki nie zobaczyli nas. W Warszawie w Śródmieściu mamy dzisiaj tysiące turystów z całego świata, wszyscy byli bardzo zadowoleni, nagrywali nasz przejazd na telefonach, wysyłali do swoich znajomych, publikowali nagrania na swoich profilach na FB, na Youtube – każdy film z pozytywnym przesłaniem typu „Mamo, popatrz jak jest fajnie w Warszawie” a ilości zrobionych sobie selfie z nami zliczyć się nie da – widać je wszystkie na filmie.

Myślę, że jeśli ktoś tego nie rozumie to nie zrozumie i nie zgodzi się z żadnym z naszych argumentów i pozostanie nam tylko przeprosić za kłopot i prosić o wyrozumiałość w stosunku do tych 3 minut przejazdu raz na rok.

To pięknie brzmi, ale jaki jest cel ćwiczenia?

Raz w roku organizujemy własnymi siłami bezpieczny i spokojny przejazd motocyklowy ulicami Warszawy, ażeby:

  1. pokazać ludziom, że nie wszyscy motocykliści gnają po 200 km/h między autami

  2. dać ludziom trochę radości, uśmiechu, szczególnie dzieciom, żeby było wesoło ale i bezpiecznie

  3. promować transport motocyklowy

  4. zapraszać i zachęcać ludzi do przesiadki na tańszy i bardziej ekologiczny motocykl

  5. pokazujemy jak wiele kobiet jeździ na motocyklach, w naszej grupie ok. 20% motocyklistów to kobiety – co jest prawdopodobnie najwyższym odsetkiem Pań w grupach motocyklowych, za wyjątkiem oczywiście tych dedykowanych wyłącznie kobietom

  6. zarażać ludzi pozytywną energią i uśmiechem na twarzy.

Jak reaguje publiczność na to Wasze zbiegowisko?

Cały przejazd co roku jest nagrywany. Dysponujemy oryginalnym i nieedytowanym materiałem filmowym pokazującym nasz przejazd przez centrum i przygniatającą większość zadowolonych i uśmiechniętych ludzi robiących sobie z nami zdjęcia. Jechali z nami również rodzice ze swoimi dziećmi, jechaliśmy bardzo spokojnie, mniej więcej zgodnie z przepisami.

Czy to tylko przejazd i do domu?

Jak co roku 24 lipca, spotykamy się również, aby porozmawiać na ważne motocyklowe tematy. W tym roku tematy były dwa, organizacja godziny W na rondzie Dmowskiego, którą organizujemy od 3 lat, oraz rozmowa na temat akcji – petycji, jaką chcemy skierować do Ministra Infrastruktury w sprawie rozporządzenia dotyczącego znaków i sygnałów drogowych z 2002 roku, § 49 punkt 11) D-11 „początek pasa ruchu dla autobusów”, 2) D-12 „pas ruchu dla autobusów” poprzez dopisanie słów: „i/lub motocykli” co w praktyce wpuści wszystkie motocykle na buspasy w całej Polsce w jeden dzień i bez konieczności dokonywania zmian w infrastrukturze i oznakowaniu.

Policja jest zdziwiona, że nic o Waszym przejeździe nie wiedziała. Dlaczego?

Nie zgłaszamy oficjalnie przejazdu albowiem z założenia jedziemy lub staramy się jechać zgodnie z przepisami – aczkolwiek w takiej tkance jaką jest centrum Warszawy niemożliwym jest zachowanie wymaganej 200 m odległości między motocyklistami ze względu na zagęszczenie sygnalizacji świetlnej, która kieruje ruchem – innymi słowy ciężko by było wymagać od motocyklistów, żeby nie opuszczali skrzyżowania na zielonym świetle kiedy na następnym skrzyżowaniu 200 metrów dalej stoi kolejna grupa motocykli na czerwonym świetle – gdybyśmy chcieli jechać zgodnie z przepisami musielibyśmy całkowicie zablokować miasto – a tak się nie stało. Kolejny argument jest taki, że już raz zgłosiliśmy przejazd grupowy i w obstawie Policji i ZTM jechaliśmy do Janek godzinę i 10 minut. Każde przejście i droga były wówczas blokowane nie na 3 minuty jak obecnie tylko na 9 – w efekcie wszystkie samochody i piesi czekali 9 minut a nie 3. Dodam jeszcze, że – w przeciwieństwie do innych podobnych przelotów – na naszym nigdy nie doszło do żadnej tragedii ani wypadku.

Ostatni powód, dla którego nie zgłaszaliśmy tego przejazdu, może wydawać się prozaiczny, ale naprawdę nie chcieliśmy w dniu Policjanta angażować niepotrzebnie kilka jednostek Policji, które musiałyby z nami jechać kilka godzin. Biorąc pod uwagę, że od lat wykorzystuje się Policję do zabezpieczania różnych przejazdów, pielgrzymek, demonstracji, manifestacji i innych – chcieliśmy tego jednego dnia dać im trochę odpocząć.

Ile czasu trwał cały przejazd w jednym miejscu?

Najdłuższy film z naszego przejazdu trwa 3 minuty i 14 sekund. Kiedy kilka lat temu jechaliśmy w podobnej grupie razem z obstawą Policji i ZTM – przejazd trwał 9 minut czyli trzykrotnie dłużej. A jeden przejazd od drugiego różnił się tylko tym, że na początku i końcu jednego jechał radiowóz, a na drugim nie – w zamian było 19 osób w kamizelkach odblaskowych, którzy pomagali w bezpiecznym przejeździe – były to te same osoby, które w ten sam sposób zabezpieczają większość oficjalnych i zgłoszonych przejazdów po mieście.

Mimo wszystko niktóre media mocno Was skrytykowały

Niestety, dziennikarz jednej lokalnej gazety popełnił bardzo subiektywny i stronniczy materiał na temat naszego przejazdu skupiając się tylko i wyłącznie na przepisach drogowych. Nie ukrywamy, że podczas naszego przejazdu mogło dojść do niedoskonałości lub nieprawidłowości, ale nie możemy brać odpowiedzialności za wszystkich, albowiem podczas naszego przejazdu, jak co roku, dołączali również motocykliści spotkani na drodze i nie znający zasad przejazdu, które zostały kilkukrotnie i klarownie opisane i wyjaśnione każdemu uczestnikowi. Za hałas przepraszamy wszystkich oburzonych mieszkańców, w szczególności właścicieli czworonogów i z całego serca prosimy o zrozumienie, tolerancję tych 3 minut raz w roku oraz wyjścia na ulicę w przyszłym roku… 24 lipca.

Czy to oznacza, że za rok, 24 lipca, znów się zorganizujecie?

Tak, od 3 lat co roku 24 lipca jedziemy przez miasto. Nie wiadomo jeszcze jaka będzie formuła w przyszłym roku. Być może przejazd zostanie zgłoszony władzom miasta, wszystko zależy od ilości zadeklarowanych motocyklistów. Co roku liczba motocyklistów biorących udział w Moto Street Terror zwiększa się dwukrotnie. W tym roku było nas 404 więc w przyszłym roku może być ponad 800…

I na koniec poproszę o wyjaśnienie dlaczego uliczny terror?

Nazwa powstała trochę na przekór kilku grupom motocyklowym, które umawiają się na „nocny terror” po mieście w środku nocy budząc wszystkich dookoła i jeżdżąc po 200 km/h na godzinę. Chcieliśmy pokazać inne jego oblicze, bezpieczniejsze, bardziej widowiskowe i w miarę normalnych godzinach, gdzie na mieście jest wielu mieszkańców Warszawy oraz turystów.

Dziękuję za wyjaśnienia i mam nadzieję, że o motosprawach warszawskich będziemy mogli jeszcze porozmawiać.

Od redakcji:

  • Rowerowa Masa Krytyczna swymi przejazdami dla zabawy blokuje miasto na kilka godzin.
  • Nightskating czyli wieczorne przejażdżki na rolkach blokują w mniejszym stopniu (jazda nocą), ale również trwa to bardzo długo.
27 lipca 2018 18:34