0

Byłem gorylem

Byłem Gorylem Gomułki i Gierka - część okładki książki
Byłem Gorylem Gomułki i Gierka – część okładki książki
fot. mat. prasowy

Spotkanie ze Stanisławem Sątowiczem, osobistym ochroniarzem pierwszych sekretarzy Gomułki i Gierka.

Osobisty ochroniarz Władysława Gomułki i Edwarda Gierka, autor książki Byłem gorylem Gomułki i Gierka, odbędzie spotkanie autorskie, które wydarzy się 26 października o godzinie 18:00 w Muzeum Życia w PRL przy ul. Pięknej 28/34.

Spotkanie poprowadzi Dariusz Wilczak.
Wstęp wolny.

W książce, która ukazała się nakładem wydawnictwa Fabuła Fraza, autor pokazuje prywatne oblicze najważniejszych polityków Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, między innymi pierwszych sekretarzy KC PZPR Władysława Gomułki i Edwarda Gierka oraz premiera Józefa Cyrankiewicza.

Pisze o tym, co lubili, czego nie lubili, co było dla nich ważne, czym się różnili. Człowiek z cienia, przywołując anegdoty ze spotkań na najwyższym szczeblu, rzuca nowe światło na Polską Rzeczpospolitą Ludową.

Przedstawia realia rzeczywistości, z którą przyszło mu się zmierzyć w młodości, wady i zalety minionego systemu. Do tych pierwszych zalicza niewątpliwie szczerość PRL-u.

Stanisław Sątowicz twierdzi:

PRL był pozbawiony hipokryzji. Uczciwy w swojej nieuczciwości.

Ze szczerością opowiada o swoim życiu zawodowym.

Wiesław, nawet dla żony

Gomułka zawsze był towarzyszem. Bez względu, czy przebywał akurat w domu, w siedzibie Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej czy na wakacjach.  Wiesław był nie tylko jego pseudonimem, była to też treść jego tożsamości.

Stanisław Sątowicz, częsty gość mieszkania Gomułków, wspomina:

Nikt nie używał jego prawdziwego imienia. Nawet żona zwracała się do niego Wiesław. Nie słyszałem, by kiedykolwiek zwróciła się do niego inaczej Miałem wrażenie, że Pani Zofia albo Wiesław zwrócą się w końcu do swoich wnucząt „towarzyszko wnuczko”, a one odpowiedzą słuchamy, „towarzyszko babciu”.

Mieszkanie przy ulicy Na Skarpie było bardzo oszczędnie wyposażone, można by rzecz minimalistyczne.

Stanisław Sątowicz:

Miało się wrażenie, że gospodarzom zależy, by było skromnie.
Jeden pokój z telewizorem, dwie sypialnie (spali oddzielnie), kuchnia, mała łazienka. Na półkach z książkami tylko polityka i historia, żadnej beletrystyki. Tylko Marks, Lenin i Kultura Paryska.

Ze swojej skromności Gomułka wręcz słynął – nie lubił, gdy podawano mu coś, co nie było dostępne dla zwykłych obywateli. Jego przeciwieństwem był premier Józef Cyrankiewicz, który wręcz uwielbiał pławić się w luksusie.

Stanisław Sątowicz:

Kiedyś w Łańsku przy kolacji Cyrankiewicz dostał informację, że ma przyjechać Gomułka. Na stole wystawny posiłek – kawiory, przepiórki. Natychmiast kazał to zdjąć i postawić chleb, dżem oraz twaróg.

Wigilia (nie) przy stole

W mieszkaniu Gomułków Goryl spędził nie jedną Wigilię, jednak nigdy nie został zaproszony do świątecznego stołu, u Gierków było inaczej.

Stanisław Sątowicz wspomina:

Ryba, pierogi, kompot z suszu, ciasto, ale bez opłatka. Jedzenie przywiózł ktoś rano. Siedzimy przy stole trochę skrępowani, bo Gomułka nigdy nas do stołu nie zaprosił, tym bardziej w Wigilię. Jest wódka, wino. Gierek pyta nas o rodziny, zachęca do jedzenia.

Ochroniarz miał też okazję poznać synów Edwarda Gierka. Starszy – Adam – małomówny, typ naukowca. Jurek, młodszy, zupełnie inny – narwaniec.

Stanisław Sątowicz opowiada:

Mimo że byli zupełnie inni, to byli sobie bardzo bliscy – do tego stopnia, że ożenili się z rodzonymi siostrami. Kiedyś Jurek wyciągnął mnie na motorówkę. O mały włos go wtedy nie zabiłem! Nauczył się diabeł jeździć na nartach wodnych. Założyłem deski, Jurek mnie pociągnął, ja niechcący puściłem hol, który z dużą siłą walnął w burtę, tuż obok głowy Jurka. Młodszy syn Gierka specjalnie się tym nie przejął, wręcz przeciwnie. Bardzo go ta sytuacja rozbawiła.

Takie buty

Goryl obserwował polityków i ich rodziny w wielu codziennych, niedostępnych dla publiki sytuacjach. Ciepło wspomina między innymi żonę Gomułki, która nadawała ubraniom Wiesława drugie życie, przekazując je innym. Choć Gomułka, zdaniem Stanisława Sątowicza, był pozbawiony empatii i stronił od innych ludzi, Pani Zofia lubiła pomagać.

Stanisław Sątowicz:

Tadzio Mikuła, kapitan starszy ode mnie, nosił po Gomułce spodnie i marynarki, czasem nawet koszule. Pani Zofia sama mu zaproponowała, żeby brał po mężu. Gdy Tadzio miał wesele w rodzinie, zaproponowała Wiesławowi, by oddał mu stary garnitur.

Choć Gomułka nie przywiązywał uwagi do ubrań i żył skromnie, buty robił mu szewc. Natomiast premier Józef Cyrankiewicz wolał za to, zaopatrywać się w obuwie tam, gdzie inni obywatele noszący numer 43.

Podczas jednych z obrad, dotyczących zaopatrzenia w obuwie, zapytał raportującego ministra:

A kiedy w Płońsku będą buty o numerze 43? Wczoraj przejeżdżałem przez miasto, zatrzymałem się przy sklepie obuwniczym, okazało się, że tego rozmiaru już nie ma, zawsze najszybciej schodzi. Problem ten występuje w całej Polsce. Czy mógłby to towarzysz wytłumaczyć

– cytuje Sątowicz, który zna tę opowieść „z drugiej ręki”.

Stanisław Sątowicz wspomina:

Oczywiście Cyrankiewicz, znany z dystansu do siebie i poczucia humoru, żartował. Mógł się przecież zaopatrywać inaczej niż reszta obywateli. Utrzymywał jednak, że reprezentuje nie siebie, ale miliony obywateli, posiadaczy numeru 43. Podobno minister nie do końca był przekonany, co do tego, czy Cyrankiewicz żartuje czy nie.

Stanisław Sątowicz wielokrotnie odmawiał wypowiedzi dotyczących czasów służby w PRL-owskim Biurze Ochrony Rządu. Dopiero 43 lata po przejściu w stan spoczynku zdecydował podzielić się wspomnieniami. Opowiada, jacy byli politycy, którym towarzyszył zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym – spędzał z nimi i ich rodzinami święta, jeździł na wakacje. W książce Byłem gorylem Gomułki i Gierka odkrywa przed czytelnikami to, co do tej pory było pilnie strzeżoną tajemnicą, odsłania kulisy życia Gomułki, Gierka czy Cyrankiewicza.

Stanisław Sątowicz

Rocznik 1939. Warszawiak. Oficer Biura Ochrony rządu w latach 1961-1976, kapitan w stanie spoczynku. Osobisty ochroniarz Władysława Gomułki i Edwarda Gierka, pierwszych sekretarzy Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Był także ochroniarzem Stanisława Kowalczyka, ministra spraw wewnętrznych.

Byłem Gorylem Gomułki i Gierka - okładka książki
Byłem Gorylem Gomułki i Gierka – okładka książki
fot. mat. prasowy
25 października 2019 05:31