0

Plac Bankowy na próbę

Plac Bankowy w drewnie i zieleni
Plac Bankowy – w drewnie i zieleni
fot. MPawlik

Julek Słowacki stracił fuchę parkingowego. Krzysztof Cybruch ustawił drewniane konstrukcje, fontannę i robi koncerty.

Zieleń i paletowy wystrój parkingu na Placu Bankowym, przy opuszczonej chyba troszkę Galerii Porczyńskich, wzbudził spore emocje. Jedni chwalą i z zachwytu cmokają, inni plują i psy wieszają. Czyli normalnie, jak to u nas.

Z doświadczenia wiemy, że urzędnicy bardzo obawiają się zmian, które mogą wpłynąć na krytykę ich działalności. Wiąże się to z obawą przed utratą korzyści jaka jest posiadanie miejsca pracy. A tu ograniczono możliwości parkowania przy dwóch ważnych urzędach w stolicy, zlikwidowano możliwość doszkalania kandydatów na prawo jazdy, parkowania autokarów i autobusów na wydzielonych miejscach pod pomnikiem. Okazuje się, że ktoś ma dużo odwagi, choć instalacja i projekt już zaczyna zbierać cięgi. Przecież są miejsca, spokojniejsze, o mniejszym ruchu i bez komunikacji miejskiej. Choćby w pobliżu: Plac Dąbrowskiego, Plac Grzybowski czy Plac Żelaznej Bramy.

W takim razie…

o co chodzi?

I o tym dziś opowiedział nam, a tym samym państwu, Krzysztof Cybruch.
Pan Krzysztof jest znaną postacią w naszym mieście. To on sprawił Targi Śniadaniowe, Rybne czy odmienił nasze słynne Hale. Dziś próbuje odmieniać Plac Bankowy.

Słowo klucz w tym przedsięwzięciu to…

Próba

Na środku (no prawie) Placu Bankowego stanęły drewniane skrzynie z zieleniną, ze zbitych z desek płotów tryskacze sieją wodną mgłę, a w okolicy miejsca gdzie 50 lat (1897-1947)  stała „wędrująca” fontanna Orłowskiego, Grotowskiego i Marconiego, stanęła tężnia z butelek w drewnianych ramach. Jest też drewniana scena, bo będą koncerty. A obok stanęła przejmująca swą wymową „makieta śmieciowa”.

W skali Warszawy, a chyba nie tylko, jest to swego rodzaju prototyp.
I jak wie każdy konstruktor, prototyp trzeba wypróbować. Trzeba popatrzeć jak działa, wsłuchać się w głosy obserwujących go testerów jak i przeciwników.
Podobnie jest z drewnianym Placem Bankowym.

Krzysztof Cybruch wyraźnie mówi o okresie próbnym. O tym, że chce by wywiązała się konstruktywna dyskusja na temat tego i podobnych projektów. Projektanci i konstruktorzy chcą słuchać, analizować i ulepszać.  Na podsumowania i wnioski przyjdzie czas we wrześniu, po demontażu.

No dobra, ale jaki to jest…

Koszt

czyli pogadajmy o pieniądzach.
Wydatek na ten projekt sięgnął kwoty około 920 tys. złotych.
Czy to dużo czy mało?

To dużo.
Jednak okazuje się, że największe koszty wygenerowały spółki miejskie, i tak naprawdę to te pieniądze zostaną w „kieszeni urzędu miasta”. Choćby takie jak ZDM za projekt zmiany organizacji ruchu i wynajęcie placu czy MPWiK za projekty i podłączenie instalacji. Kontrargumentem jest brak pieniędzy na edukację, służbę zdrowia, obcinki budżetów instytucji kultury by poradzić sobie z edukacją, ograniczenie wakacyjnych remontów, brak finansowania na inne ciekawe projekty.

To mało.
Bo właściwie, by stworzyć taki prawdziwy azyl, zieloną enklawę wypoczynku i relaksu, należałoby wygrodzić cały teren gęstymi, zielonymi, żywymi płotami. Na parującą starymi olejami i płynami samochodowymi płaszczyznę parkingu położyć trawiaste dywany i dbać, by zachowywały swą jakość. No i oczywiście zamontować, najlepiej ruchomy, dach by enklawa spełniała swą rolę również w przypadku nierzadkiej u nas deszczowej aury.

Jak w sam raz.
Bo właściwie nikt nie wie ile to powinno kosztować, bo to prototyp.
Decyzje podjęte, projekt ruszył. I wraca pytanie:

Kto się odważył?

To, że odważył się Krzysztof Cybruch to nic nowego.
Potrafi. Pokazał to nie raz.
Ale w urzędzie? Coś niesłychanego.
Okazuje się, że odważni są. I wskazuje się na Michała i Rafała.
To znaczy Rafała Trzaskowskiego i Michała Olszewskiego.
Prezydenta i wiceprezydenta Warszawy.
Czy to dobrze czy źle?

Dobrze.
Bo może wreszcie okaże się, że zarządzający miastem nie boją się kontrowersyjnych projektów. Może wreszcie ktoś się mocniej pochyli nad realizacjami w modelu Partnerstwa Prywatno-Publicznego? Może blask odwagi, jaki błysnął w tym przypadku z czubka piramidy urzędu miasta, spłynie na jej niższe piętra i urzędnicy przestaną się bać mieszkańców i ich propozycji? Dobrze, bo będzie się można zatrzymać w biegu i wypić choćby kawę w milszym otoczeniu niż stolik wystawiony na  chodnik obok przystanku tramwajowego? Bo nie mający gdzie zaparkować użytkownicy samochodów zaczną naciskać mocno na budowę parkingów podziemnych (choćby w modelu PPP)?

Źle.
Bo to środek miasta. Dwa najważniejsze dla mieszkańców urzędy i parking chwilowy jest tu niezbędny. Bo w przypadkach awaryjnych jest to przestrzeń do wykorzystania na potrzeby służb miejskich. Bo znów ulega się naciskom aktywistów miejskich chcących mieszkać w stolicy kraju będącej parkiem, po którym jeżdżą tylko rowerzyści i ewentualnie elektryczne Melexy. Bo lobbing aktywistów zaczyna być dla wielu mieszkańców uciążliwy, a wprowadzenie przez nich do zarządu miasta dwóch swoich przedstawicieli  jest coraz bardziej krytykowane również przez samych urzędników.

Jak w sam raz.
Bo i mieszkańcy i urzędnicy mają możliwość sprawdzić jak to będzie działać i czy warto zrobić to lepiej za rok, i kolejny taki „park” postawić na Placu Konstytucji, czy jednak najpierw postawić na budowę parkingów podziemnych, a takie inicjatywy przenieść do miejskich parków. A w międzyczasie zająć się gospodarstwem i docisnąć służby odpowiedzialne za porządek w mieście.

A tymczasem

mamy miejsce, w którym coś się będzie działo. I dobrze.
Na przykład dzisiaj:

  • Od 20: 00 – koncert otwarcia.
    Zagrają ALA i ZASTARY
    Alicja Boratyn i Jakub Sikora to artyści, którzy łącząc tradycję rodzimego popu ze współczesnym r’n’b, lo-fi, elektroniką i hip-hopem tworzą nową jakość w polskojęzycznej muzyce rozrywkowej. Oprócz projektu Ala|Zastary są oni częścią zespołu New People.
  • Po koncercie set didżejski.

A jutro:

  • Przez cały dzień
    Zielona Szkoła
    warsztaty dla dzieci związane z tematyką recyklingu. Prowadzone są przy trzech oddzielnych stołach, każdy o innym temacie przewodnim. Celem akcji jest kształtowanie pozytywnych nawyków ekologicznych u dzieci.
  • 10:30-13:00
    Ugotowani bez reszty
    zajęcia przeznaczone są dla osób w wieku od 5 do 100 lat. Uczestnicy poznają różne metody na prowadzenie gospodarstwa domowego w myśl idei „no waste”. Głównym celem pokazu jest edukacja w zakresie ograniczenia marnowania produktów spożywczych oraz ich pełne wykorzystywanie. Gościem specjalnym gotowania będzie wiceprezydent m.st. Warszawy Michał Olszewski.
  • 11:00-18:00
    Romantyczne rośliny
    zajęcia warsztatowe przeznaczone są dla osób w wieku od 8 do 100 lat. Inicjatywa ma na celu zazielenienie przestrzeni wokół pomnika Juliusza Słowackiego, odczarowania przestrzeni i zaangażowania mieszkańców do współtworzenia tego miejsca.
  • 11:00 – 18:00
    Recyklomat
    czyli maszyna do recyklingu. W zamian za wyrzucone szkło lub butelki plastikowe otrzymacie zniżki na wydarzenia kulturalne.
  • 11:00 – 18:00
    Zieleń udomowiona
    zajęcia warsztatowe przeznaczone są dla osób pełnoletnich. Uczestnicy poznają różne metody tworzenia unikalnych domowych instalacji zielonych np. recyklingowych ogrodów.
  • 12:30 – 18:00
    Drugie życie rzeczy
    zajęcia warsztatowe przeznaczone są dla osób pełnoletnich. Uczestnicy poznają różne metody na odnawianie domowych mebli i akcesoriów, przy wykorzystaniu ogólnodostępnych materiałów i narzędzi. Głównym celem warsztatów jest edukacja w zakresie zmniejszenia konsumpcji i świadomego dokonywania zakupów.
  • Od 16:00
    Spacer Varsavianistyczny z kolektywem SENNA
    zapraszamy na spacer po Placu Bankowym i jego nieistniejących elementach. Architekci z kolektywu SENNA (odpowiedzialnego na placu m.in. za tężnię butelkową) opowiedzą o tym, czego nie możemy dziś na nim zobaczyć, a co ciągle ma wpływ na to, jak się po nim poruszamy.
  • Od 19:00
    Muzyka na żywo
    wystąpi m.in. Rafał Bryndal DJ Set

Czyli

powodzenia. Przyglądajmy się projektowi od każdej strony, jak prototypowi.

Zaglądajmy do środka. Wypowiadajmy głośno opinie. Publikujmy, zmyjmy głowy urzędnikom, aktywistom, wykonawcom i dostawcom.

Wyrażajmy głośno również dobre uwagi i opinie. Chwalmy jak będzie za co. Wspierajmy dobrym słowem.

Unikajmy tak zwanego hejtu. Czyli języka znanego ze sceny politycznej i internetowych aren nakręcanych zazdrością i żądzą władzy oraz jej utrzymania za wszelką cenę.
Bądźmy rozsądni bo to nasze miasto, nasze życie i nasza przyszłość.
Nie bądźmy źli.

Polak głodny to zły.

Zacznijmy może od skosztowania kuchni meksykańskiej, którą proponuje nam Cafe Bankowy – połączone siły restauracji DOM z Żoliborza i TARG Śniadaniowy.

Od rana pracuje kawiarnia, a w niej świeżo-palona kawa, również w zimnych, lodowych wariantach. Do tego na słodko bułeczki z sezonowymi owocami, ciasteczka i sernik z kozim twarożkiem. Także wersje śniadaniowe na słono: jajka z chili lub kanapki z chorizo i piklowaną cebulą.

Popołudniami będą klasyki z kuchni latynoskiej w całości przygotowane od podstaw z dodatkiem południowo – amerykańskich przypraw. Dania małe, przystawkowe, tj: nachos w dwóch wariantach, pieczona kukurydza z prażoną cebulką, lub coś konkretnego, obiadowego: jak chilli con carne, tacos z wołowiną, z czarnym muscado lub na wegetariańsko z bakłażanem.

Na deser grillowany arbuz lub pomarańczowy flan z mango chija.
W letnim barze będzie można relaksować się przy bąbelkowych procentach oraz specjalnie przygotowanej selekcji białych i czerwonych win.

Ekipa targowa dodatkowo będzie odpowiedzialna za wydarzenia specjalne jak festiwal wina, bankowy festiwal lodowy czy flagowy nowy projekt Warszawa na śniadanie.

Pojawiać się będą także wyselekcjonowane obiekty mobilnej gastronomii, nazywane potocznie żarciowozami, lub bardziej oficjalnie Food Truckami, które dopełnią ofertę menu zmieniając się w ciągu wakacyjnych tygodni.

Ale jak ma być warszawsko to gdzie flaki i pyzy???

Czy warto

odwiedzić to miejsce?
Zdecydowanie tak.

Jak powiedział Krzysztof Cybruch:

Chcemy pokazać, że w środku miasta, prawie na środku jednego z największych placów, można kulturalnie i na luzie spędzić czas. Zjeść, napić się wina czy piwa, a nie uchlewać się puszkowymi produktami na bulwarach zostawiając po sobie, hmmm… źle widziany zewsząd nieład.

Brak parkingu przeżyjemy, bo to 2 miesiące, a w przyszłym roku…. pożyjemy zobaczymy. Może będą trawiaste dywany i trzymetrowy gesty żywy płot.

Dokumentacja fotograficzna

12 lipca 2019 18:55

Komentarze