0

Chęciński odmęt

Okładka książki Jacka Łukawskiego pod tytułem Odmęt
Okładka książki Jacka Łukawskiego – pod tytułem Odmęt
fot. Mariusz Banachowicz

Po przeczytaniu tego kryminału postanowiłem, że muszę pojechać do Chęcin.

Jacek Łukawski, autor książki Odmęt, potrafi nie tylko zagmatwać i pokręcić jej fabułę, ale i zachęcić do odwiedzin w swym regionie.

Być może niektórzy miłośnicy literatury kryminalnej nie lubią opisów i wolą jak wciąż coś się dzieje, ale autor tak umiejętnie wplótł promocję regionu w pokręcone intrygi i kryminalne wątki, że czyta się to wszystko z dużą przyjemnością. Właściwie każdy może coś tu dla siebie znaleźć.

Jak podaje Słownik Języka Polskiego, słowo odmęt oznacza głęboką, wzburzoną wodę, lub coś skłębionego albo bezład, chaos.
Ja wybieram coś skłębionego.

Autor tak mocno zakręcił treścią, że razem z nią zakręcony jest czytelnik, któremu brak pewności prawie do ostatniego dnia. To znaczy ostatniego z dni, w których rozgrywa się powieść, bo autor niby dzieli opowieść na rozdziały, ale ważniejsze są dni. Od czwartku do wtorku. Przez dwa tygodnie.

No tak. Ale co tu robi recenzja książki, której akcja rozgrywa się w krainie zwanej Scyzorykowo? Bo przecież Chęciny leżą w powiecie kieleckim województwa świętokrzyskiego?

Otóż autor zamieszał również Warszawę w historię, którą, ciekawie zresztą, opowiada.

Głowna postać to, nomen omen, dziennikarz, który pracował w Warszawie.
Warszawiakiem nie jest, bo pochodzi z małego miasta, ale przecież każdy kto choćby otarł się o Warszawę, uważa się za warszawiaka. Podobno nawet emigranci na Jackowie (dzielnica w Chicago) wszyscy są z Warszawy. Dlatego wybaczamy autorowi, że jedna z postaci, Alicja – kobieta, która nie nosi torebek, przeświadczona jest, że wszyscy warszawiacy to dupki.

Jak to w przyzwoitym kryminale, trup ściele się gęsto. W Warszawie także.
W związku z tym autor wkręcił do książki również warszawską policję,
tę z komendy na Opaczewskiej.

Za policją, ogólnie wymiarem sprawiedliwości, to chyba autor specjalnie nie przepada. Policjantowi prowadzącemu śledztwo zrobił nieciekawą przeszłość, a prokuratora… no nie będę ujawniał. Bo prokurator, jak to prokurator, choć jest nieufny, upierdliwy i odpychający, to jednak motocyklista.
I jeździ wyścigowo na motocyklu Norton.

Zresztą Ci, którzy znają Jacka Łukawskiego nie są zaskoczeni pojawianiem się motocykli w jego książkach. Sam jest motocyklistą, a nawet był wydawcą i redaktorem słynnego kwartalnika dla motocyklistów Swoimi Drogami.
Rzucił to w 2014 roku. Jednak jego praca nie poszła na marne, bo pismo odrodziło się niedawno i ma chęć się rozwijać. Pewnie będzie można tam przeczytać jego motocyklowe felietony. To odrodzenie to Swoimi Drogami – iMotocykl wydawany elektronicznie w cyklach miesięcznych (Jacek Łukawski wydawał kwartalnik).

Książka wkręca.
Mnie autor wkręcił różańcem zrobionym z kości strażników Grobu Pańskiego.
Tak mnie wkręcił, że rzuciłem się szukać o nim informacji w Internecie, a nawet zadzwoniłem do znajomego, który grzebie się w historii różnych zakonów. Nie wiedział o takowym i poleciał do księgarni kupić książkę Odmęt.

No i z książki dowiedziałem się, że podobno żona Władysława Jagiełły miała kochanka, którego król izolował od niej w chęcińskim zamku.
Był to Jan Hińcza z Rogowa.

Jak widać autor kocha swój region (jak my Warszawę) i potrafi skutecznie go promować.

A kryminałolubom polecam Odmęt, bo ma nieźle zakręcony wątek.
Obijamy się o teraźniejszość i historię, a czasem nawet o science fiction.

Warto skoczyć do księgarni.

Odmęt

Autor – Jacek Łukawski

  • Wydawnictwo Czwarta Strona
  • projekt okładki: Mariusz Banachowicz
  • Data premiery: 17.06.2020
  • Oprawa miękka
  • ISBN: 9788366553194
  • Ilość stron: 496
Okładka książki Odmęt - autor Jacek Łukawski
Okładka książki Odmęt – autor Jacek Łukawski
fot. Marcin Banachowicz
9 stycznia 2021 21:25