0

Cygan w Polskim

Cygan na plakacie
Cygan – na plakacie
fot. Teatr Polski

Czy słowo „tekściarz” deprecjonuje to, co robią autorzy słów piosenek? Moim zdaniem, nie!

Podobną tezę stawia Jacek Cygan w opublikowanej kilka tygodni temu  przez Wydawnictwo ZNAK książce „Życie jest piosenką”. Z wielką przyjemnością udałem się – w ślad za Autorem – w bardzo ciekawą wycieczkę. Napisana z dużym poczuciem humoru i wdziękiem książka prowadzi nas w przeszłość, ujawnia kulisy powstawania najlepszych tekstów, zaznajamia czytelników z sytuacjami, w których piosenki trafiały do znakomitych wykonawców.

DSC05050

Równie wielką przyjemnością było obejrzenie spektaklu – koncertu „Cygan w Polskim. Życie jest piosenką”, którego premiera odbyła się w warszawskim Teatrze Polskim 17 października 2014 roku. Jacek Cygan zabawił się w reżysera, scenarzystę i prowadzącego. Z dużą swadą opowiadał, jak Wojciech Młynarski zachęcił Go, aby zarejestrował swoje utwory w ZAiKS-ie. Przedstawiał „powiązania” między piosenkami a wykonawcami. Poza tym… śpiewał swoje piosenki. Już w latach osiemdziesiątych poprzedniego wieku słyszałem, jak Pan Jacek śpiewa, więc nie byłem zaskoczony. Przeżyłem jednak szok, kiedy – po raz pierwszy w życiu – usłyszałem znakomity śpiew Andrzeja Seweryna! Sądzę, iż najlepiej byłoby określić, że obydwaj panowie melorecytują. Nie ukrywam, że ten rodzaj wykonawstwa od dawna fascynuje mnie. Podczas piosenki „Martwe liście” (Les Feuilles Mortes), której tekst przetłumaczył Jacek Cygan, Autorowi towarzyszyła – wykonywana spoza sceny – wokaliza. Dopiero po pewnym czasie pojawił się na scenie wykonujący ją Andrzej Seweryn. Śpiewana przez panów, na przemian po polsku i po francusku, piosenka wywołała oszałamiające wrażenie. Mało tego! Dyrektor Teatru Polskiego w pewnym momencie „wszedł w słowo” Panu Jackowi, zatem widzowie mieli to, co można obejrzeć tylko na żywo: „wpadkę” znakomitego Aktora.

Często ubolewam nad tym, że większość z nas na ogół kojarzy piosenki tylko z wykonawcami. Mało kto pamięta o ich autorach i kompozytorach. Cóż, ułatwiamy sobie życie i tak skonstruowaną mamy pamięć. Dlatego bardzo podobało mi się, że wśród piosenek znalazły się również utwory napisane przez znakomitego Jonasza Koftę, zaś Jacek Cygan przypominał, w sposób anegdotyczny, nazwiska innych twórców: między innymi wspomnianego Wojciecha Młynarskiego, Agnieszki Osieckiej i Włodzimierza Korcza. W programie spektaklu znalazł się również utwór „Pal” (L’Esteca), do którego polskie słowa napisał Jacek Cygan. Większość z nas zna melodię tej pieśni jako słynne „Mury”. Żeby tacy faceci, jak ja, nie poczuli się zbyt swobodnie, w repertuarze spektaklu znalazł się „Poemat na temat brzucha”, wykonany brawurowo przez Szymona Kuśmidera. Cóż… Mam kolejny asumpt do tego, aby podjąć próbę zrzucenia kilku kilogramów.

Przed jednym z utworów Pan Jacek powiedział, że niektóre piosenki są „przyklejone” do wykonawców. To prawda! Przedstawienie w Teatrze Polskim było chyba nie tylko swoistym benefisem Jacka Cygana. Sądzę, że nie było ono również próbą „oderwania” piosenek od wykonawców. Na pewno jednak było, całkiem udaną, prezentacją innych aranżacji i interpretacji. Aktorzy Teatru Polskiego, którym towarzyszył znakomity zespół KAMELEON QUINTET, sprostali temu zadaniu. Wprawdzie przy piosence „Mały Elf”, wykonywanej przez Joannę Trzepiecińską,  miałem w pamięci Halinę Frąckowiak, ale już wykonanie przez Natalię Sikorę piosenki „Jaka róża, taki cierń” pozwoliło na chwilę zapomnieć o interpretacji Edyty Geppert. Nie tylko ja byłem zachwycony tym, co zaprezentowała młoda Artystka: publiczność kilka razy „wzywała” Ją na scenę. Mam nadzieję, że już niedługo Natalia Sikora będzie równie gorąco oklaskiwana na scenach całego świata.

21 października 2014 15:15

Komentarze