0

Rugby moje życie

Marlena Mroczyńska - Kapitan drużyny rugby Biało Zielone Ladies z Gdańska
Marlena Mroczyńska – Kapitan drużyny rugby Biało Zielone Ladies z Gdańska
fot. Marek Wysoczyński

Rozmowa z Jarosławem Hodurą, prezesem Fundacji Sportu i Rekreacji Edwarda Hodury przed Turniejem Sopot Beach Rugby.

Natalia Bąk:
Rozmawiamy w przeddzień nadmorskiego święta rugby jakim jest międzynarodowego XXV Memoriał Edwarda Hodury organizowanego przez Waszą fundację na sopockiej plaży. Zastanawiał się Pan kiedyś, co by było, gdyby nie rugby?

Jarosław Hodura:

Z rodzinnych zdjęć wynika, że w wieku 2-3 lat bywałem już na meczach rugby. W wieku 8 lat zacząłem od treningów piłki nożnej w Lechii Gdańsk, Tata był wtedy rugbistą Lechii. Pięć lat później zamieniłem piłkę nożną na rugby. Według mnie w wszystko zależy od rodzica. Mój tata był sportowcem, więc naturalna była dla nas obecność sportu na co dzień, nie tylko w sensie praktycznym, ale również bardzo dużo o sporcie rozmawialiśmy. Gdyby nie rugby i nie inny sport, to chyba muzyka. Będąc trenerem wielokrotnie porównywałem dyrygenta do trenera drużyn zespołowych. Jest wiele wspólnych cech, a w efekcie wszystko „musi grać”.

Czyli pasja zaszczepiona przez Tatę przetrwała…

Tata dzięki swojej ogromnej pasji, zjednywał sobie wiele osób. Pracował jako ślusarz i spawacz, od 6 rano do 14 i tak przez ponad 30 lat. Po pracy obiad, drzemka i tylko rugby. Wspólnie z bratem przyglądaliśmy się temu każdego dnia. Tata był dla nas wielkim autorytetem. Dzięki niemu wiem, jak wartościowym sportem jest rugby i chcę to przekazywać innym, szczególnie młodym ludziom,

To stąd wziął się pomysł memoriału?

XXV Memoriał Edwarda Hodury to praca wielu ludzi. Przez lata turniej organizował klub Ogniwo Sopot. Później dołączyło Kąpielisko Morskie Sopot. W tym czasie ranga turnieju bardzo wysoka, europejska. Imprezę organizował również Barbarians, a od 6 lat Fundacja Sportu i Rekreacji Edwarda Hodury, której jestem prezesem.

A jak zmieniały się miejsca organizacji turnieju?

W jednym roku Memoriał był organizowany na stadionie Ogniwo Sopot i na plaży. Ta druga okazała się strzałem w dziesiątkę. Pierwsza plażowa edycja i już 23 drużyny. W następnych latach było tylko lepiej, w 2015 – 38 drużyn, w 2016 – 37. Dziś, pod względem ilości uczestników, to jedna z największych imprez Rugby 5 na świecie.
Cieszymy się, że została zauważona przez europejskie władze. Naszym celem jest ciągły rozwój.

Dlaczego rugby to wciąż mało popularna dyscyplina w Polsce?

Jak w każdym sporcie potrzeba sukcesu. Mają go skoki narciarskie, choć jest to sport niszowy w większości państw, formuła 1, która z kolei porywa tłumy i budzi olbrzymie zainteresowanie. Rugby ma ogromny potencjał. Puchar Świata w rugby 15-osobowym, czyli najbardziej popularnym oglądają 4 miliardy ludzi. Rugby 7 jest dyscypliną olimpijską. Rugby 5 rozgrywane jest na najpiękniejszych plażach, halach widowiskowo-sportowych, centrach miast. Puchar Świata w rugby jest w trójce najbardziej dochodowych imprez (Igrzyska Olimpijskie, MŚ w piłce nożnej).

Czego nam brakuje?

Rugby w Polsce od kilku lat pojawia się dzięki odmianie Tag Rugby, czyli bezkontaktowej. Pojawia się w szkołach, ale musi minąć jeszcze trochę czasu, aby Polacy przekonali się do tego sportu. Nie musimy porównywać się do krajów z wielkimi tradycjami, ale bardzo szybki rozwój rugby w Niemczech, czy w Holandii daje nadzieję i w naszym kraju. Jesteśmy stworzeni do sportów walki.

Brakuje pieniędzy?

Te potrzebne są zawsze. Potrzebne są również zmiany w zarządzaniu, lepszy marketing, wizja i strategia rozwoju, no i przede wszystkim ludzie z pasją.

Czy jest to dyscyplina zarówno dla dzieci jak i dla amatorów?

Oczywiście, że tak. Dzieci, swoją przygodę z rugby rozpoczynają w Akademiach Rugby, będąc już w przedszkolu. Staramy się, żeby i w Polsce dać taką możliwość dzieciom. U nas najmłodsi najczęściej uczą się sportu w wieku 7-9 lat, jest to kategoria mini-żak. Na początku jest to oczywiście forma zabawy ogólnorozwojowej z bardzo atrakcyjnymi elementami gry bezkontaktowej Rugby Tag. W jednej drużynie mogą grać dziewczęta i chłopcy. W takich zajęciach mogą brać udział również dorośli, amatorzy, którym zależy przede wszystkim na rekreacyjnym uprawianiu sportu. W turnieju Sopot Beach Rugby po raz kolejny wystąpi wiele drużyn amatorskich, które nie uprawiają na co dzień rugby, ale mają do czynienia z innymi dyscyplinami.

Co jest najpiękniejsze w tej dyscyplinie, a co najtrudniejsze?

Rugby zbudowane jest na 200–letniej tradycji, wartościach i zasadach, które tworzą siłę tej dyscypliny. Solidarność, szacunek, dyscyplina, pasja, integracja. Sport uczciwy, bo zawsze wygrywa lepszy. Rugby jest grą bardzo widowiskową, nikt niczego nie udaje, kibice szanują się nawzajem i doceniają przeciwnika. Trudne są treningi. Wiele potrzeba, aby sama gra sprawiała nam satysfakcję z udanie przeprowadzonej akcji, z ogrania przeciwnika jeden na jeden, z wykonanej pracy, która jest zawsze składową zwycięstwa. Wszystko trudne, ale do zrealizowania.

Jakie są plany i cele Fundacji Hodury do zrealizowania?

Planów jest bardzo dużo. Turniej Sopot Beach Rugby pozostanie w formule otwartej, najbardziej popularnej, bo cieszy się sporym zainteresowanie drużyn amatorskich. Chcemy, aby występowało coraz więcej drużyn zagranicznych. Zauważyła nas Europejska Federacja Rugby na plaży. Pojawiło się propozycja dla Sopotu jako miejsca na mapie cyklu EBRA. Są możliwości przeprowadzenia turnieju Mistrzostw Europy. Fundacja jest przygotowana organizacyjnie do dalszego rozwoju, ale finansowo jeszcze nie. Poza corocznym memoriałem, chcemy w większym stopniu angażować się w promocję rugby w szkołach, uczestniczyć w różnego rodzaju imprezach plenerowych.

Trzymamy kciuki za zrealizowanie wszystkich założeń i do zobaczenia na plaży.

Rozmawiała: Natalia Bąk
Fotografia: Marek Wysoczyński

3 sierpnia 2017 09:01

Komentarze