Klienci i dziewczyny

Jak rozpętałam największą seksaferę... fragment okładki
Jak rozpętałam największą seksaferę... – fragment okładki
fot. Roman Soroczyński

Co lub kto łączy niektóre osoby znane z mównic sejmowych, telewizji, estrady czy boisk piłkarskich?

Świat wstrzymał oddech, gdy wypłynęły akta Epsteina. Jak się okazuje, w Polsce(?) też istnieją akta o podobnym charakterze. Ich właścicielką jest Emi P. – autorka książki Jak rozpętałam największą seksaferę w Polsce. Twierdzi ona, że ich ujawnienie zniszczyłoby kariery wielu znanych mężczyzn i kobiet.

Dlaczego postawiłem znak zapytania, gdy napisałem, że takie akta istnieją w Polsce? Dlatego, że nie jestem pewien, czy Emi P. przechowuje je w naszym kraju. Nie, nie snuję teorii spiskowych, ale… Tym bardziej, że autorka stwierdza:

Wszyscy nagle odkryli, że za eleganckimi zdjęciami z bankietów może stać patologia, a za uśmiechem filantropa – mroczne sekrety. Ja też mam swoje akta. Swoje wspomnienia. Swoje nazwiska, swoje numery, swoje historie, swoje noce, o których rano nikt nie chciał pamiętać. I miła już byłam. Teraz wolę być skrupulatna.

Emi P. – to główna bohaterka filmu Dziewczyny z Dubaju i książki o tym samym tytule. Słynna sutenerka, królowa największej seksafery w Polsce, przyjaciółka arabskich książąt i szejków oraz najpotężniejszych mężczyzn w naszym kraju. Za działalność sutenerską skazana na dziewięć miesięcy więzienia i pobawiona wartego kilka milionów majątku.

Emi P. napisała, że książka jest jej wersją wydarzeń, jej reportażem z życia po ciemnej stronie mocy:

Nie robię z siebie świętej. Nie będę tu udawać nawróconej grzesznicy z białym kołnierzykiem. Mam na koncie decyzje, których do dziś się wstydzę. (…) … czasu nie da się cofnąć. Można za to wreszcie przestać milczeć.

Z książki wynika, że klientami Emi P. byli najpotężniejsi mężczyźni w Polsce i nie tylko. Który polityk płacił swojej utrzymance 200 tysięcy złotych miesięcznie? Kto organizował imprezy, na których politycy dawali się chłostać pejczami i prowadzać na smyczy? Który działacz sportowy odprężał się dopiero wtedy, gdy młodzi chłopcy przypalali go żarem z papierosa? I kto jest prawdziwym rekinem, a kto tylko płotką rzuconą na ruszt w tej wartej miliony euro seksaferze?

Jak rozpętałam największą seksaferę w Polsce okładka książki
Jak rozpętałam największą seksaferę w Polsce – okładka książki
fot. Roman Soroczyński

Autorka nie podaje nazwisk, zmienia pewne szczegóły. Wiemy jednak, że są to osoby znane z mównic sejmowych, telewizji, estrady czy boisk piłkarskich. Ich nazwiska otwierają wszystkie drzwi, a uśmiechnięte twarze wzbudzają zaufanie i podziw. Tak, to oni zostawiali u Emi P. setki tysięcy złotych, w zamian oczekując tylko kobiet, które spełnią ich fantazje.

Nie czytam tabloidów, nie obserwuję plotkarskich portali, dlatego – niestety albo stety – nie udało mi się ustalić kto jest kim. No, może trafiłem w dwóch przypadkach. Natomiast autorka jest przekonana, że większość czytelniczek i czytelników nie będzie mieć z tym problemu. Z pewnością ma rację. Nie chodzi jednak tylko o rozpoznawanie osób. Istotą problemu jest zjawisko! Chodzi o system,

… który działa jak dobrze naoliwiona maszyna do przerabiania ludzkich słabości na pieniądze. Mnóstwo pieniędzy. Jedni dostarczają ciała, drudzy lokale, kolejni – ochronę, milczenie, paragrafy, numer do ministra. Każdy bierze swój procent i każdy udaje, że to nie jego ręce są brudne, tylko cudze. A potem wszyscy wspólnie patrzą na jedną kobietę i mówią: To ona. To przez nią. To ona symbolizuje zło. Wygodne, prawda?

To nie jest opowieść o zepsutych facetach i zachłannych kobietach. Tak: kobietach! W tym procederze odgrywają one istotną rolę. I nie mam tu na myśli tych, które często są traktowane przedmiotowo i są na dole hierarchii. Mam na myśli współorganizatorki, które czerpią ogromne zyski. Emi P. była jedną z nich; twierdzi jednak, że podchodziła do tych kwestii inaczej, niż inne sutenerki:

Różnica jest tylko taka, że dziewczyny, które wysyłałam do bogatych klientów, dobrze wiedziały, co będą tam robić. Godziły się na to. Taką pracę wybrały, za taką dostawały wynagrodzenie i zarobiły na niej swoje pierwsze poważne pieniądze. Owszem, możemy dyskutować o moralności, o tym, co jest dobre, a co złe.

Emi P. nie ogranicza się do przedstawiania historii swoich klientów czy dziewczyn. Nie poprzestaje na opisie wielu cuchnących wręcz zdarzeń. Obiecuje, że nie będzie kryła hipokryzji; apeluje, żeby ktoś NAPRAWDĘ podjął działania zmierzające do pozbycia się sutenerstwa; proponuje legalizację prostytucji. Warto przeczytać książkę, która mogłaby stać się podstawą do poważnych rozmów dotyczących tej – jak dotychczas ciemnej – sfery życia.

  • Emi P., Jak rozpętałam największą seksaferę w Polsce
  • Redaktor prowadzący: Michał Nalewski
  • Redakcja: Anna Płaskoń-Sokołowska
  • Korekta: Katarzyna Kusojć, Bożena Hulewicz
  • Projekt okładki: Paweł Panczakiewicz
  • Zdjęcie na okładce: © maxmamchurov / Magnific
  • Łamanie: Ewa Wójcik
  • Wydawca: Prószyński Media Sp. z o.o., Warszawa 2026
  • ISBN 978-83-8444-075-9
28 sierpnia 2026 12:42