0

Trzynasty raz

ONICO Warszawa - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
ONICO Warszawa - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
fot. M.Banaszkiewicz

Na warszawski Torwar przyjechał zespół Mistrza Polski i lidera ligi siatkarskiej – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.

Gospodarze – ONICO Warszawa, nie zamierzali jednak klękać na kolanach przed utytułowanym rywalem. Szybciej opanowali nerwy i pewnie wygrali inaugurującego seta. W drugim także szybko objęli prowadzenie i wydawało się niezagrożenie zmierzali do zwycięstwo. Jednak przy stanie 24:20 goście przebudzili się, wyrównali na 24:24. W dramatycznej końcówce jednak więcej opanowania wykazało ONICO i zwyciężyło także  w tej partii. Ale to goście złapali właściwy rytm gry, i w kolejnych dwóch setach byli górą. Okrasą meczu był ostatni set – warszawiacy objęli prowadzenie już na początku i mimo starań ZAKSy nie oddali do końca.

To trzynaste zwycięstwo z rzędu zespołu ONICO.

ONICO – ZAKSA

3:2

(25:21, 27:25, 20:25, 21:25, 15:11)

Relacja ONICO:

Spotkanie zapowiadane jako hit kolejki przyciągnęło na warszawski Torwar niemal komplet publiczności. Mimo kilku poważnych kontuzji (choć na ławce rezerwowych pojawił się już Jan Nowakowski) stołeczni zapowiadali walkę od pierwszej do ostatniej piłki. Trener Antiga składem nie zaskoczył – w pierwszej szóstce znaleźli się Włodarczyk, Kowalczyk, Brizard, Gjorgiew, Wrona, Samica i libero Wojtaszek. W drużynie gości zabrakło za to Sama Deroo, którego na placu gry zastąpił Rafał Szymura.

Mecz nieco lepiej, od skutecznych ataków Torresa i Buszka, zaczęli mistrzowie Polski. Do remisu udało się doprowadzić po autowym ataku Bieńka, a blok Andrzeja Wrony dał nam pierwsze prowadzenie przy stanie 7:6. Wspomniany Bieniek zrehabilitował się chwilę później, notując pierwszego asa serwisowego. Po stronie warszawian ciężar gry brał na siebie kapitan Wrona, którego bloki i skuteczne ataki środkiem okazywały się kluczowe dla losów partii. Przy 14:11 po bloku Włodarczyka trener Gardini musiał poprosić o pierwszy czas. Niewiele pomogło to ekipie ZAKSY – Wronie wtórował Gjorgiew i choć po drugiej stronie świetnie grali Torres oraz Szymura, to gra punkt za punkt była korzystna wyłącznie dla ONICO. Przewagę udało się utrzymać do samego końca i wygrać seta do 21.

Druga partia ponownie rozpoczęła się od bardzo wyrównanej rywalizacji. Grę ONICO wciąż “ciągnął” Andrzej Wrona, a na zagrywce i w bloku straszył Antoine Brizard i to po jednej z jego akcji (10:7) o czas poprosił trener Gardini. Po krótkiej przerwie stołeczni zgubili koncentrację – szwankowało zarówno przyjęcie, jak i skuteczny atak. Wszystko wróciło do normy po błędzie Bieńka i pięknej obronie Brizarda. Chwilę później przechodzącą piłkę wykorzystał Wrona i znów było 16:12 dla ONICO. Scenariusz drugiego seta zaczął się powtarzać – rozpoczęła się gra punkt za punkt, w dodatku świetnie w obronie grał Damian Wojtaszek i wydawało się, że druga partia padnie łupem stołecznych. ZAKSA pokazała jednak spore doświadczenie i w samej końcówce doprowadziła do remisu. Warszawianie nie wykorzystali aż trzech piłek setowych, do tego świetną zmianę dał w ekipie przyjezdnych Sławomir Jungiewicz. Mimo problemów, po pojedynczym bloku Kuby Kowalczyk nasi siatkarze przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę, wygrywając na przewagi 27:25.

Po 10-minutowej przerwie do gry w lepszym stylu powrócili kędzierzynianie. Świetną grą w obronie i bloku już na początku set “odjechali” na 8:4. Z punktu na punkt rozkręcał się Maurice Torres i choć dzięki skutecznemu Gjorgiewowi dość szybko odrobiliśmy dwa punkty, ZAKSA nie pozwalała nam dalej zmniejszać dystansu. Często powstrzymywany był Włodarczyk, a po dwóch z rzędu blokach Torresa o czas poprosił Stephane Antiga (8:13). Ciężko było jednak odrabiać straty, gdy psuło się tyle zagrywek. Trener ONICO wprowadził też na boisko Jędrzeja Gruszczyńskiego, który zdobył nawet dwa punkty, ale mimo poprawy w przyjęciu strat nie udało się już odrobić, przegrywając seta do 20.

ZAKSA poszła za ciosem – na początku czwartej partii rozszalał się Wiśniewski, co pozwoliło mistrzom Polski wypracować pierwszą przewagę. Kilka chwil później Wrona zaatakował w aut, zablokowany został Samica i mieliśmy już 5:9. Mimo tego, że na prawym skrzydle szalał Nikola Gjorgiew, mieliśmy spore problemy z przyjęciem w punkt, co nie pozwalało nam odrabiać strat. Przyjezdni świetnie spisywali się na zagrywce – element ten nie funkcjonował ani trochę po stronie ONICO. Przewaga gości powiększyła się do sześciu punktów (20:14), o czym zadecydował przede wszystkim Torres wspierany przez wprowadzonego Semeniuka. Partia zakończyła się ostatecznie wynikiem 21:25 i o losach meczu, podobnie jak w sobotę w starciu z Dafi Społem Kielce, zadecydować musiał tie-break.

Tie-break zaczął się po naszej myśli. Świetny blok Sebastiany Wardy, który chwilę potem popisał się też piękną obroną – pozwoliło nam to objąć prowadzenie 3:1. Najważniejsze było wtedy nie popełniać błędów, co zawodnikom ONICO wychodziło znakomicie. Po zmianie stron znów popisał się Gjorgiew (9:6), a wypełniony po brzegi Torwar niósł stołecznych siatkarzy. Potrójny blok na Torresie (11:7) w zasadzie rozstrzygnął losy meczu. Ostatecznie ONICO wygrało tie-breaka 15:11 i cały mecz 3:2, a MVP wybrany został zdobywca 24 punktów, Nikola Gjorgiew.

MVP spotkania, Nikola Gjorgiew

To był niesamowity mecz! Kontynuujemy naszą serię zwycięstw. Niektórzy mogli się obawiać, że trzynastka będzie pechowa, jednak dla mnie liczba ta jest bardzo szczęśliwa, co potwierdził dzisiejszy mecz. Pierwsze dwa sety zagraliśmy znakomicie. Kolejne dwa będziemy musieli jeszcze przeanalizować, ale problemem mogło być to, że za szybko uwierzyliśmy w zwycięstwo. Przed meczem napisałem na Instagramie, że mecz z ZAKSĄ będzie dla nas testem, czy jesteśmy w stanie wygrywać z największymi i czy mamy jakiekolwiek limity. Nie chcę, aby nasz zespół jakkolwiek się ograniczał, nie chcę, żebyśmy zastanawiali się, jakie miejsce jest w naszym zasięgu. Chcę, abyśmy uwolnili umysły, bo tylko wtedy możemy robić wielkie rzeczy. Po tym meczu najbardziej cieszy mnie fakt, że drużyna wreszcie zrozumiała, że mimo problemów stać nas na bardzo dużo, i że w pełni zasługujemy na miano wicelidera rozgrywek. W przerwie po czwartym secie powiedzieliśmy sobie, że jesteśmy we własnej hali, musimy bronić własnego boiska i pokazać siłę przed warszawską publicznością. Bardziej od tej statuetki MVP cieszy mnie to, że pokazaliśmy niesamowitą siłę mentalną, dzięki której pokonaliśmy mistrzów Polski.

Antoine Brizard

To był szalony mecz. Mamy sporo problemów, bo w drużynie pojawił się kontuzje, w związku z czym zmieniły się również nasze treningi. Mimo to daliśmy z siebie wszystko, zostawiliśmy serce na parkiecie i naprawdę cieszyliśmy się z gry. Po dwóch przegranych setach zachowaliśmy koncentrację i powróciliśmy do gry z początku spotkania. Jestem bardzo zadowolony z postawy naszej drużyny, bo w tych okolicznościach nikt nie stawiał nas w roli faworytów.

21 lutego 2018 11:06

Komentarze