0

Space Sweepers

Space Sweepers
fot. Mat. prasowe

Efektowne kino science-fiction. Aż dziw że z Korei Południowej. Szkoda tylko, że nie w kinie.

Sytuacja na Ziemi stała się dramatyczna (a to już całkiem niedługa perspektywa …). Większość ludności żyje na skraju nędzy, mimo że otacza ich nowoczesna technologia. Najbardziej przedsiębiorczy trudnią się usuwaniem kosmicznych śmieci na orbicie. Światem rządzi korporacja z charyzmatycznym ponad stulatkiem, o wyglądzie czterdziestolatka, na czele. Dla wybranych oferuje życie w wirtualnym, luksusowym miejscu, docelowo na Marsie. W przestrzeni kosmicznej poszukiwana jest tymczasem mała dziewczynka – Dorota.

W kinie science-fiction wymyślono już praktycznie wszystko, ale zawsze można umiejętnie czerpać z tej bogatej bazy. Co też czyni ta południowokoreańska produkcja, której zarzucić można przede wszystkim bezpośrednie ukierunkowanie na platformę. W kinie ten film mógłby zrobić furorę, z pewnością większe wrażenie. Wizja przyszłości jest oparta na pesymistycznych przewidywaniach o wyczerpaniu zasobów naturalnych – jak to trafnie ujęto: planeta jest pod respiratorem. Z drugą strony bogata korporacja oferuje życie jak w raju – oczywiście tylko dla niewielkiego bogatego procenta populacji. Aspekt społeczny jest więc wyraźnie zaakcentowany. Kontrast ukazany jest także w przypadku biednej warstwy: z jednej strony przymierają głodem, z drugiej pracują na sprzęcie wytworzonym za miliony dolarów. Ten przygnębiający obraz ożywia wprowadzona już na początkowym etapie postać dziecięca.

Film kwalifikuje się do grupy kina rozrywkowego. Czerpie pomysłami z najbardziej popularnych produkcji: z „Gwiezdnymi Wojnami„, „Star Trekiem”, czy „Strażnikami Galaktyki” na czele. Robi to jednak umiejętnie, nie nachalnie, a nawet z poszanowaniem tradycji kultowych produkcji rozrywkowego SF. Może jedynie końcówka jest zbyt sztampowa. Całość natomiast za długa, może nawet z potencjałem serialowym – nie należy wykluczyć kontynuacji.

To kino nadspodziewanie, w końcu koreańskie, efektowne, z wcale nie wygórowanym budżecie. A także dopracowane realizacyjnie: scenografia, kostiumy, wnętrza. Nawet dialogi jak na taki gatunek, co najmniej na poprawnym poziomie. Postacie są wyraziste, można je polubić (albo znielubić), w dobrze zmontowanych retrospekcjach ukazanych motywach postępowaniach. Chciałoby się obejrzeć w IMAXie, albo w ScreenX, a nie na Netflixie. Ale takie czasy – film i tak powstał półtora roku wcześniej i dopiero po okresie pandemii znalazł swoją drogę do szerszej widowni. Co prawda w Polsce nawet nie znaleziono odpowiedniego tytułu, ale znając kreatywność może i lepiej.

Plusy:

  • + wizja przyszłości
  • + aspekty społeczne
  • + operowanie kontrastem
  • + wyrazistość bohaterów
  • + umiejętne korzystanie ze sprawdzonych wzorców
  • + efektowne
  • + scenografia i kostiumy
  • + poprawne dialogi
  • + szczypta poczucia humory

Minusy:

  • – sztampowa końcówka
  • – długawe, wyraźny potencjał serialowy
  • – bez polskiego tytułu
  • – szkody dystrybucji kinowej

Zwiastun:

tytuł oryginalny: Seung-ri-ho

produkcja: Korea Południowa

rok: 2021

premiera: 5 lutego 2021

gatunek: science-fiction

platforma: Netflix

  • reżyseria: Sung-hee Jo
  • obsada: Joong-Ki Song, Tae-ri Kim, Seon-gyoo Jin, Hae-jin Yoo, Yoon-soo Oh
6 lutego 2021 14:08