1 września – rocznica wybuchu II wojny światowej. Roman Soroczyński prezentuje trzy książki nawiązujące do tej tragedii.
Zbliża się pierwszy dzień września 2025 roku. Początek roku szkolnego, ale i kolejna, 86., rocznica wybuchu drugiej wojny światowej. Mam wrażenie, że na rynku księgarskim pojawia się coraz mniej książek nawiązujących bezpośrednio do Września 1939 roku, a właściwie opisujących przebieg tamtej kampanii. Wprawdzie niektóre wydawnictwa opublikowały książki, ale chyba nie są zainteresowane ich prezentowaniem poza portalami społecznościowymi. Ot, znak czasu! Oczywiście, nie będę wskazywał palcem, które wydawnictwa mam na myśli. Może być też tak, że temat został stosunkowo szeroko i dogłębnie opisany. Tym bardziej zainteresowałem się publikacjami analizującymi wojnę w szerszym zakresie.
Zacznę od książki Wrzesień 1939. Polscy sprawcy klęski. Klęska Polski we wrześniu 1939 roku w starciu z hitlerowskimi Niemcami i stalinowskim Związkiem Sowieckim wstrząsnęła polskim społeczeństwem. Państwo odrodzone zaledwie przed 20 laty upadło błyskawicznie, wbrew zapowiedziom władz, że jesteśmy „Silni, zwarci, gotowi” i „Nie oddamy nawet guzika”. Oczywiście Rzeczpospolita sama nie mogła się obronić przed dwiema totalitarnymi potęgami. Ale też, jak stwierdza autor książki, Andrzej Ceglarski:
… stracono ją wskutek nieuctwa, nieudolności i bylejakości. […] Prawdziwą przyczyną klęski wrześniowej, jej skali, jej hekatombicznych rozmiarów była bowiem niekompetencja dowódców i nieudolność dowodzenia.
Andrzej Ceglarski skupia się na dowódcach wyższego szczebla. Konsekwentnie wyjaśnia, skąd i dlaczego znaleźli się oni wśród niekompetentnych generałów. Był to w dużym stopniu efekt negatywnego doboru kadr w polskiej armii po zamachu majowym w 1926 roku – awansowania i promowania oficerów wywodzących się z tzw. mafii legionowo – sanacyjnej.
To właśnie ten smutny maj 1926 roku leży u genezy naszej klęski wrześniowej. Wszystko, co wydarzyło się w kolejnych latach w państwie polskim i w polskiej armii, było już mniej lub bardziej prostą konsekwencją tamtego zdarzenia.
Przypomnę, że w Wojsku Polskim było szerokie grono oficerów wywodzących się z armii zaborczych. Nikt nie przewidywał, że…
Piłsudski nie zamierza się ograniczyć do represji dla mniejszej czy większej grupy oficerów, ale po prostu sukcesywnie usunie z polskiej armii cały jej trzon dowódczy, zastępując go oficerami z Legionów Polskich, przede wszystkim z I Brygady, którym mógł bezgranicznie zaufać.
Książka zawiera wiele nazwisk generałów, którzy zostali zmuszeni do wcześniejszego (czyli przed osiągnięciem wieku przewidywanego w przepisach) odejścia na emerytury lub do rezygnacji z powodu „złego stanu zdrowia”. Był wśród nich generał Stanisław Taczak – pierwszy naczelny dowódca zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego. Prawdziwy zwycięzca bitwy warszawskiej 1920 roku, generał Tadeusz Rozwadowski, trafił do ciężkiego więzienia za to, że podczas zamachu majowego był wierny rządowi i Prezydentowi RP. Inny generał, Włodzimierz Zagórski, został zamordowany.
Nawet Adolf Hitler, dochodząc raptem kilka lat po Józefie Piłsudskim do dyktatorskiej władzy w Niemczech, nie odważył się na zastąpienie zawodowego korpusu oficerskiego pretorianami z SA czy SS.
Wrzesień 1939. Polscy sprawcy klęski – okładka książki
Andrzej Ceglarski jest absolwentem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Prawnik, adwokat (prowadzi indywidualną kancelarię adwokacką, członek Okręgowej Izby Adwokackiej w Warszawie), wykładowca, a także ekspert prawny instytucji i organizacji pozarządowych. Pasjonat historii wojskowości okresu międzywojennego. Jest autorem książki Sprawa generała Zagórskiego. Zabójstwo prawie doskonałe.
Można odnieść wrażenie, że Andrzej Ceglarski – jak na prawnika przystało – przygotował swoisty akt oskarżenia. Zwraca uwagę na systemowe słabości II RP. Wprost oskarża Naczelnego Wodza, marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego i ówczesną generalicję, jednak zwraca również uwagę na postać Józefa Piłsudskiego. Obarcza go winą za stworzenie patologicznego systemu. Nie liczyło się wykształcenie wojskowe, a nawet wręcz przeciwnie: było ono dezawuowane niemal na każdym kroku. Nie prowadzono gier wojennych czy ćwiczeń sztabowych, nie widziano konieczności technicznego dozbrajania armii.
Polami doświadczalnym armii Drugiej RP były broń pancerna i lotnictwo. Jedno i drugie do czasu marginalizowano. Wbrew późniejszej narracji stworzonej dopiero po klęsce wrześniowej te zaniedbania nie były przede wszystkim wynikiem braku środków finansowych, ale rezultatem świadomego wyboru.
Wróćmy do polityki kadrowej. Wystarczył fakt, że dana osoba wywodzi się z Legionów i bezrefleksyjnie wykonuje każde, nawet najgłupsze rozkazy, a już awansowano ją. Jeśli ktoś [już po zamachu majowym – przyp. RS] odważał się krytykować niektóre decyzje, traktowano to jako bezpośredni atak na polskość.
Odpowiednie zmiany przeprowadzano również w niższych szarżach. Bohaterowie wojny z Sowietami żegnali się z armią po cichu, w większości pozostając bezimiennymi.
Pomagała w tym nachalna propaganda, która przeinaczała fakty z przeszłości, a jednocześnie wyolbrzymiała siły Wojska Polskiego. Natomiast pojedyncze głosy rozsądku były tłumione. Nawet już po agresji hitlerowskich Niemiec karmiono polskie społeczeństwo opowieściami o bombardowaniu Berlina, o wkroczeniu do Prus, o wciąganiu armii niemieckiej w głąb kraju, by znalazła się w okrążeniu. Tymczasem nasze wojsko wycofywało się chaotycznie i nie zmienią tego przypadki dzielnej obrony w niektórych miejscach. Nie do końca zgodzę się ze stwierdzeniem autora, że Polska została pokonana w ciągu niewiele ponad dwóch tygodni. Jakby nie patrzeć, ostatnia regularna polska jednostka wojskowa kampanii wrześniowej skapitulowała 6 października, a więc ponad miesiąc po rozpoczęciu agresji. W tym miejscu zadam pytanie retoryczne: kto opuścił granice Polski, zanim zakończyły się walki? Już 17 września zrobił to nie kto inny, jak Naczelny Wódz, Edward Rydz-Śmigły!
Andrzej Ceglarski nie uzurpuje sobie prawa do monopolu na rację czy na wszechstronne wyczerpanie tematu – zwłaszcza pod kątem badań historycznych. Stawia jednak postulat, aby postawić polskich sprawców wrześniowej katastrofy przed trybunałem historii, nie unikając nazwisk i zdecydowanych ocen.
Mógłbym cytować jeszcze wiele zapisów z książki Wrzesień 1939. Polscy sprawcy klęski, ale obawiam się, że przepisałbym niemal całą treść. A muszę coś zostawić P.T. Czytelniczkom i Czytelnikom, których zachęcam do lektury i… refleksji
- Andrzej Ceglarski, Wrzesień 1939. Polscy sprawcy klęski
- Redaktor prowadzący: Bogusław Kubisz
- Korekta: Bogusława Jędrasik
- Typografia okładki: Marcin Adamczyk
- Ilustracja na okładce: Jarosław Wróbel
- Skład i łamanie: Plus 2 Witold Kuśmierczyk
- Wydawca: Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2025
- ISBN 978-83-11-17915-8
- Książka wydana w ramach serii Czas na Historię
- Projekt okładki serii: ThoT
Druga z prezentowanych książek, Duma i wstyd. O historii i potrzebie pamiętania, należy do kategorii publikacji analizujących wojnę w nieco innym, szerszym zakresie. Jest to wywiad przeprowadzony przez Emila Marata i Michała Wójcika z profesorem Tomaszem Szarotą. Jeden z najwybitniejszych historyków zajmujących się II wojną światową, niemiecką okupacją Polski i ruchem oporu, relacjami polsko-niemieckimi nie unika trudnych tematów. W opowieści Tomasza Szaroty historia Europy XX wieku przenika się z historią jego rodziny, związanej przed wojną z Berlinem, Paryżem i Warszawą.
Tomasz Szarota urodził się w 1940 roku – kilka tygodni po tym, jak Niemcy zamordowali jego ojca, katolickiego publicystę o żydowskich korzeniach. Matka, wychowana w kulturze niemieckiej i francuskiej, była profesorką i autorką licznych podręczników. Jest historykiem i publicystą, profesorem nauk humanistycznych PAN. Specjalizuje się w historii najnowszej, II wojnie światowej i stereotypach narodowych. Autor kilkunastu książek, m.in. Okupowanej Warszawy dzień powszedni, U progu zagłady. Zajścia antyżydowskie i pogromy w okupowanej Europie, Karuzela na Placu Krasińskich, Tajemnica śmierci Starzyńskiego, Stefan Rowecki Grot. Jest rekordzistą w liczbie zdobytych Nagród Historycznych Polityki, otrzymując je pięciokrotnie. Za swoje publikacje był również nominowany m.in. do Nagrody Literackiej Nike, Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego i Nagrody im. Jerzego Giedroycia.
Emil Marat jest autorem m.in. nominowanego do Nike reportażu literackiego Sen Kolumba oraz Studni Norymbergi – powieści dokumentalnej o żydowskich bojownikach z Wilna planujących biblijną zemstę na Niemcach. Ostatnio wydał biografię Romana Bratnego, zatytułowaną Bratny. Hamlet rozstrzelany.
Michał Wójcik jest historykiem. Autor min. książki Treblinka 43 – o powstaniu w obozie zagłady (nagroda „Newsweeka” im. Teresy Torańskiej), wywiadu rzeki z Zofią Posmysz – Królestwo za mgłą, opowieści o Niucie Tajtelbaum – Rywka. Śmierć ze złotym warkoczem oraz książki Miasto szpiegów, odkrywającej nieznane wcześniej szczegóły wojny wywiadów w okupowanej Warszawie.

Tomasz Szarota analizuje okoliczności śmierci swojego ojca, który został rozstrzelany w czasie jednej z pierwszych egzekucji w Warszawie. Zrekonstruował je w książce Zapomniana egzekucja, o której jeden z prowadzących wywiad powiedział:
… jest to dla pana ważna osobista historia. Mimo to nie przestaje pan być historykiem. (…) Każdemu z zamordowanych poświęca pan tyle samo miejsca. A przecież to byli różni ludzie….
Tak właśnie pracował i pracuje profesor Tomasz Szarota: rzetelnie i obiektywnie. Nic dziwnego zatem, że dalsza część rozmowy dotyczy zarówno spraw rodzinnych, jak i bardziej ogólnych. Wiedzie ona przez historię PRL-u i relacje polsko-niemieckie, oglądane także z perspektywy narodowych stereotypów. Jednym z nich jest nasze podejście do Krzyżaków na ogół utożsamianych z Niemcami, bo większość z nich posługiwała się językiem niemieckim.
Ale w samych protestanckich Niemczech wizerunek Krzyżaków był właśnie taki: średniowieczne gbury i prostaki. Doszło nawet do tego, że w historycznym piśmiennictwie niemieckim w XIX wieku bardzo pozytywnie traktowano Polaków. Bo oto w średniowieczu Polacy – czyli oświecone królestwo Jagiellonów – walczą z Krzyżakami, tym europejskim ostańcem katolickiego wstecznictwa.
Bardzo interesujący jest wątek przenoszenia na wschód pogardy wobec innych narodów: Niemcy wobec Słowian, Polska sarmacka wobec Ukrainy czy Rosji.
Przez strony książki przewijają się postaci najważniejsze dla historii naszego kraju w XX wieku – od Stefana Starzyńskiego, przez Irenę Sendlerową, Stefana „Grota” Roweckiego, Mariana Turskiego, po aktorów polskiej polityki najnowszej i słynnych naukowców.
Rozmówcy dyskutują o kwestiach dotyczących upamiętnienia różnych wydarzeń II wojny światowej, o powstających wówczas karykaturach [proszę nie mylić z kreaturami! – przyp. RS], o dawnym i obecnym warsztacie historyka. Osobiście nie mogę wyjść z podziwu wobec Emila Marata i Michała Wójcika. Byli świetnie przygotowani do rozmowy. Czasem role się zmieniały i to Tomasz Szarota poruszał jakąś kwestię lub zadawał im nieco podchwytliwe pytania. Wówczas odpowiadali w kompetentny sposób. Przykład? Proszę bardzo:
Wiecie, co to było Landshuter Hochzeit? / Wesele w Landshut. Uroczystości ślubne Jadwigi Jagiellonki i Jerzego Bogatego. Dziś w polsko-niemieckiej polityce pojednania to przykład… wzajemnej miłości.
Co jest powodem do tytułowej dumy? Książki, odkrycia ciekawych źródeł czy informacji dokonywane w trakcie pracy, spotkania z rozmaitymi ludźmi i walka o obiektywne podchodzenie do historii. A co jest źródłem wstydu? Zbrodnia w Jedwabnem i manipulacje dotyczące jej przebiegu, kontrowersje wokół słynnej karuzeli stojącej obok murów getta, w którym trwało powstanie, oraz zabójstwa wynikające z wojny polsko – polskiej podczas okupacji. Nie będę rozwijać tego wątku, ale zaręczam, że warto przeczytać o absurdalnych wręcz sytuacjach.
Duma i wstyd. O historii i potrzebie pamiętania – wywiad przeprowadzony przez Emila Marata i Michała Wójcika z Tomaszem Szarotą – dowodzi, że możemy rozmawiać w zgodzie, a historia jest dziedziną, która powinna nas łączyć, a nie dzielić. W książce poruszono mnóstwo tematów, pojawiło się wielu ciekawych ludzi, a ja zastanawiam się, czy trzej panowie za jakiś czas nie zechcą – w równie ciekawy sposób – zaprezentować kolejnych kwestii. Naprawdę, warto!
- Emil Marat, Michał Wójcik, Tomasz Szarota, Duma i wstyd. O historii i potrzebie pamiętania
- Redakcja: Wojciech Maziarski
- Redaktor prowadzący: Marcin Kicki
- Korekta: Agata Nastula
- Projekt okładki: Maciej Trzebiecki
- Zdjęcie na okładce: Piotr Małecki
- Fotoedycja: Waldemar Gorlewski
- Przygotowanie zdjęć do druku: Łukasz Irzyk
- Opracowanie graficzne, skład: Elżbieta Wastkowska, ProDesGraf
- Wydawca: Agora Książka i Muzyka Sp. z o.o., Warszawa 2025
- ISBN 978-83-8380-304-3
Podczas omawiania pierwszej książki wspomniałem o generale Tadeuszu Rozwadowskim. Wprawdzie nie dożył on II wojny światowej, ale jego postawa podczas zamachu majowego w 1926 roku i późniejsze osobiste konsekwencje do dzisiaj mają głęboki wymiar. Nic dziwnego zatem, że Wydawnictwo Instytutu Pamięci Narodowej przygotowało piękny album, zatytułowany Oto żołnierz – Polak. Generał broni Tadeusz Jordan-Rozwadowski 1866–1928. Jego autor, Mariusz Patelski, wnikliwie zajął się niekwestionowanym współtwórcą niepodległej Polski, który w latach 1918–1921 był jednym z najważniejszych dowódców WP. W tym czasie dwukrotnie stał na czele Sztabu Generalnego WP, pełnił funkcję dowódcy Armii „Wschód” w wojnie polsko-ukraińskiej o Lwów i Galicję Wschodnią, szefa Polskiej Misji Wojskowej w Paryżu. W sierpniu 1920 r. był autorem planów Bitwy Warszawskiej. W wolnej Polsce dzięki niemu została zreformowana i dozbrojona kawaleria polska. Podczas zamachu majowego 1926 r. generał stanął w obronie prezydenta i legalnego rządu RP. Ponad rok spędził w Wojskowym Areszcie Śledczym na Antokolu w Wilnie, a zarzuty mu stawiane nigdy nie zostały dowiedzione. Po wyjściu na wolność w październiku 1928 r. udał się do Warszawy, gdzie nieoczekiwanie stan jego zdrowia się pogorszył i kilka dni później generał nagle zmarł. Zgodnie z ostatnią wolą został pochowany na Cmentarzu Obrońców Lwowa pośród swoich żołnierzy.
Dr hab. Mariusz Patelski jest absolwentem Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu. Od 1993 roku pracuje w Instytucie Historii Uniwersytetu Opolskiego. Spod jego pióra wyszły m.in.: Niezależne Zrzeszenie Studentów w Opolu 1980–1990. Zarys działalności na tle dziejów lokalnego środowiska akademickiego, Protesty czerwcowe 1976 r. w województwie opolskim. Zapomniany strajk w ZEM w Namysłowie, Czujni strażnicy demokracji ludowej. Urząd cenzury w województwie opolskim 1950–1990.

Mariusz Patelski prezentuje przodków Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego oraz jego życie rodzinne od najmłodszych lat. Zastanawiałem się, skąd wzięła się pierwsza część nazwiska generała.
Według historyków i genealogów ród Rozwadowskich wywodzi się od znanej w średniowieczu rodziny Jordanów z Małopolski.
Autor przedstawia karierę wojskową generała Rozwadowskiego – zarówno w armii austriackiej, jak i w Wojsku Polskim. Jako generalny inspektor kawalerii bardzo mocno walczył o jak najlepsze warunki rozwoju tego rodzaju wojsk. Stanął na czele Tymczasowego Komitetu Organizacyjnego Budowy Pomnika Nieznanego Żołnierza Polskiego. Mimo istotnego wkładu w planowanie Bitwy Warszawskiej nie uczestniczył w dyskusjach publicznych na ten temat. Jednak…
Wzrost autorytetu Rozwadowskiego jako reformatora kawalerii, a wcześniej szefa sztabu w najtrudniejszym okresie wojny polsko-bolszewickiej, co podkreślała prasa, skutkował niechęcią ze strony marsz. Józefa Piłsudskiego.
W 1924 roku ukazała się książka „Rok 1920”, w której Józef Piłsudski krytykował swojego szefa sztabu z czasu wojny, czyli… generała Tadeusza Rozwadowskiego. Potem nastąpiły kolejne ataki, aż nastąpił tragiczny, dwunasty dzień maja 1926 roku. Jak napisałem, generał stanął w obronie prezydenta i legalnego rządu RP. Kiedy został aresztowany, pojawiło się sporo apeli o uwolnienie go. Dzięki temu opuścił więzienie 18 maja 1927 roku, ale był schorowany. Mimo choroby opracował referat „Problem dzisiejszej obrony państwa”, zwany testamentem Rozwadowskiego. Postulował w nim m.in. stworzenie grupy specjalnej, którą dzisiaj nazwano by siłami szybkiego reagowania. Zmarł 18 października 1928 roku…
… w okolicznościach, które dotąd nie zostały w pełni wyjaśnione.
Na zakończenie Mariusz Patelski wyjaśnia, skąd wziął się fragment tytułu jego opracowania. Otóż premier RP Aleksander Skrzyński, który wcześniej był podwładnym generała, powiedział w mowie pogrzebowej:
I oto, kiedy w jednej wielkiej syntezie skupiamy wszystko, co wiemy o nim, wszystko, co czujemy […], wówczas w zadumie i skupieniu, schylając czoło nad zwłokami śp. gen. Rozwadowskiego, w rozrzewnieniu i nabożeństwie myślimy: oto żołnierz – Polak.
Mimo wielu zasług dla Polski i Wojska Polskiego postać gen. Rozwadowskiego przez wiele lat była zapomniana. Przyczyniła się do tego cenzura sanacyjna, a po II wojnie światowej – komunistyczna. Dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych XX w. pamięć o generale i jego zasługach stopniowo była przywracana na kartach opracowań historycznych, w audycjach radiowych i telewizyjnych. Omawiany album jest istotnym elementem upamiętniania generała Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego: życiorys bohatera jest uzupełniony zdjęciami generała oraz jego dokumentów z różnych okresów życia. Jestem przekonany, że ta pięknie wydana książka jest adresowana nie tylko do bibliofilów czy historyków.
- Mariusz Patelski, Oto żołnierz – Polak. Generał broni Tadeusz Jordan-Rozwadowski 1866–1928
- Recenzenci: prof. dr hab. Janusz Odziemkowski, dr Wojciech Muszyński
- Redakcja: Ewa Dulna-Rak
- Korekta: Katarzyna Ziębik
- Projekt graficzny i skład: Elżbieta Waga-Krajewska
- Indeks osób i miejscowości: Ewa Dulna-Rak
- Fotografia na okładce pochodzi ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego
- Wydawca: Wydawnictwo Instytutu Pamięci Narodowej, Warszawa 2025
- ISBN 978-83-8376-114-5