Wieczny buntownik

Revolterium fragment okładki
Revolterium – fragment okładki
fot. Roman Soroczyński

Historia – to nie tylko daty i nazwiska; tworzą ją żywi ludzie, mający swoje cele i pragnienia.

180 lat temu, 21 lutego 1846 roku, wybuchło powstanie krakowskie. Jednocześnie w Galicji doszło do wystąpień chłopskich przeciw szlachcie, czyli do rabacji galicyjskiej. W bardzo krótkim czasie powstanie upadło, wielu jego uczestników zginęło, a część znalazła się w austriackich więzieniach.

Dwa lata później zaczęto ich zwalniać. Wśród uwolnionych znalazł się Maksymilian Krom – bohater książki Revolterium autorstwa Bernarda Gromka. Krom szuka spokoju. Ale w tym czasie Europa płonie od rewolucji, nazwanej Wiosną Ludów, zaś Kraków znów tętni gniewem i niepokojem. Miasto jest na skraju buntu. Nic dziwnego zatem, że Maks mimowolnie jest wciągany przez wir wydarzeń. Czy tak całkiem mimowolnie? Chyba nie, bo Krom jest wiecznym buntownikiem. W dodatku jego dawny towarzysz, hrabia Hipolit Zdański, planuje kolejne „revolterium”, które może wstrząsnąć całym miastem. W tle pojawia się tajemnicza skrzynia, do której w czasie powstania włożono pewien skarb; niemal wszyscy intensywnie poszukują jej.

Bernard Gromek jest pisarzem, poetą, wokalistą i autorem tekstów. Członek zespołu Pętla, który od ponad dekady współtworzy krakowską alternatywną scenę muzyczną i został doceniony na festiwalach Dachooffka i Synestezje. Mieszka w Krakowie i tropi zapomniane, czasem mroczne fakty z historii miasta.  Revolterium jest jego debiutem.

Revolterium okładka książki
Revolterium – okładka książki
fot. Roman Soroczyński

Nie ukrywam, że jestem zafascynowany Krakowem. Tymczasem Bernard Gromek odkrywa mroczną historię miasta, które było odbierane przez jednego ze spiskowców jako zapyziałe:

W olbrzymim Londynie czy Paryżu mógłby się ukryć, zniknąć w tłumie i dalej spiskować, ale nie tutaj. W tym prowincjonalnym miasteczku wystarczy wyjść na ulicę bez kapelusza, by wszyscy zaczęli wytykać człowieka palcami. Jakże być anonimowym w mieścinie tak ciasnej i plotkarskiej?

Cóż, warto przypomnieć w tym miejscu, że po upadku powstania krakowskiego miasto włączono do Austrii, zabierając mu status Wolnego Miasta Kraków. Tymczasem w dusznych zaułkach, w knajpach i na ulicach rodzą się spiski, plotki i intrygi. Dotyczą one poszukiwanego skarbu, wolności i nowych idei, a wreszcie rodzinnych spraw majątkowych. W tych rozmowach, działaniach i sporach uczestniczą niemal wszyscy. Komu wierzyć? Kto ma czyste intencje? Czy ktoś w ogóle ma czyste intencje?

Maks Krom zaczyna coraz bardziej intensywnie uczestniczyć w wydarzeniach, ale jego myśli krążą wokół powstania sprzed dwóch lat. Nie wszystko jest jednoznaczne, pojawiają się zwidy, gdzieniegdzie wkracza magia. Dziwna jest rola odgrywana przez tajemniczą Madame Andromedę Fekete, która ma kontakty wszędzie – ze stacjonującym na Wawelu dowódcą wojsk austriackich, marszałkiem Castiglione, na czele. Ten z kolei jest zajęty upiększaniem siebie, dążeniem do objęcia tronu i wyjaśnianiem, czy na pewno przywódca powstania krakowskiego, Edward Dembowski, nie żyje.

Na stronie Wydawnictwa Znak, które opublikowało Revolterium, zaprezentowano opinię literaturoznawczyni, Izabelli Adamczewskiej-Baranowskiej; czytamy w niej m.in.:

Bernard Gromek napisał powieść nie płaszcza i szpady, tylko sukmany, kosy i pistoletu skałkowego.

No właśnie! Kiedy czytałem Revolterium, nasuwało mi się skojarzenie z powieściami, których akcja toczyła się w XVII i XVIII wieku, czyli powieściami… płaszcza i szpady. Weźmy choćby słynnych „Trzech muszkieterów” Aleksandra Dumasa. Absolutnie nie jest to zarzut z mojej strony: jak czerpać wzorce, to od najlepszych! Może dlatego czytałem tę książkę z wielkim zainteresowaniem? Autor skłonił mnie do intensywnego przypominania sobie, które osoby są postaciami historycznymi, a które – jak przypuszczam – są wytworem jego fantazji. Lubię takie powieści: nie dość, że przypominają mi one książki, które zaczytywałem pacholęciem będąc, to jeszcze zmuszają do pogłębiania swojej nikłej (jak się okazuje) wiedzy historycznej. Nie wiedziałem na przykład, że wspomniany Edward Dembowski już w 1843 roku, w pracy O kobietach. Dziennik Domowy 1843, pisał:

Sam czas rozkowa już więzy, któremi kobieta, ten błyszczący aż dotąd niewolnik, skrępowaną była. (…) Kobieta występuje na widownię świata w całej godności człowieczeństwa. Mężczyźni klękną przed nią jako przed wyższą i rozsądniejszą od siebie istotą.

Wprawdzie daleko do stanu idealnego, ale przyklaskuję tym słowom! Bernard Gromek pokazał, że historia – to nie tylko daty i nazwiska; tworzą ją żywi ludzie, którym przysługują mniej lub bardziej wzniosłe cele, którzy mają pragnienia, a czasem błądzą. Mam wrażenie, że wieczny buntownik, Maks Krom, jeszcze powróci, a tymczasem – nie tylko z okazji 180 rocznicy powstania krakowskiego – gorąco zachęcam do przeczytania Revolterium.

  • Bernard Gromek, Revolterium
  • Redaktorka inicjująca: Paulina Jóźwik
  • Redaktorka prowadząca: Dominika Ziemba
  • Konsultacja historyczna: Konrad Myślik
  • Redakcja: Paulina Jóźwik
  • Adiustacja: Magdalena Torczyńska-Moradi
  • Korekta: Maria Zając, Anna Skóra
  • Projekt okładki i wyklejek: Tomasz Majewski
  • Fotografie na okładce i zadruku wewnętrznym: ©Nick Dolding/ Getty Images, © ZU_09/iStock, © wikimedia commons
  • Fotografia autora: © Michał Lichtański | mili studio
  • Łamanie: Maria Król
  • Opieka promocyjna: Monika Frankiewicz
  • Koordynatorka produkcji: Helena Piecuch
  • Przygotowanie do druku: Maria Gromek
  • Wydawca: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 2026
  • ISBN 978-83-8367-499-5
21 lutego 2026 17:51