0

Biznes przegrywa z wirusem

Budynek Warszawskiego Centrum Expo XXI
Budynek Warszawskiego Centrum Expo XXI
fot. Wikimedia

Odwołane zlecenia, problemy z płynnością finansową i tysiące osób bez pracy – to skutki pandemii w biznesie.

Branża targowo-wystawiennicza odczuła je jako jedna z pierwszych.

Zakaz organizowania imprez masowych, choć formalnie nie dotyczył targów, sprawił, że firmy stanęły z dnia na dzień. Ich problemy pociągną za sobą również kłopoty w powiązanych sektorach, jak np. transport czy hotelarstwo. Na skutek obecnych przestojów i problemów z płynnością branży targowo-wystawienniczej trudno będzie wrócić na pełne obroty nawet po zakończeniu pandemii i cofnięciu zakazu imprez. W związku z tym jej przedstawiciele podkreślają, że bez wsparcia ze strony rządu, banków i firm leasingowych działalność kilku tysięcy przedsiębiorstw znajdzie się pod znakiem zapytania.

Zgodnie z najnowszymi statystykami WHO liczba zarażonych koronawirusem SARS-CoV-2 na całym świecie wzrosła już do ponad 150 tys. przypadków w 123 krajach, a liczba zgonów sięga blisko 5 tys. W Polsce potwierdzono jak dotąd ponad 200 przypadków, a w całym kraju zostały zamknięte m.in. szkoły i placówki oświatowe, teatry, muzea i kina. Odwołano wszystkie imprezy masowe, ale już wcześniej część organizatorów sama podjęła taką decyzję. To oznacza, że nie odbędą się targi, turnieje, koncerty, czy mecze piłkarskie.

Formalnie targi nie podlegają ustawie o imprezach masowych, lecz w sytuacji zagrożenia koronawirusem przestaje to mieć znaczenie, gdy wystawcy wycofują się z udziału w targach, a takie sytuacje miały miejsce w przypadku wszystkich imprez targowych.

Krzysztof Szofer z firmy Abyss, członek rady Polskiej Izby Przemysłu Targowego

Jesteśmy najbardziej poszkodowaną branżą, jako pierwsi odczuliśmy na własnej skórze epidemię koronawirusa, zostaliśmy zatrzymani w biegu. Firmy zostały praktycznie zatrzymane w szczycie sezonu, który przypada akurat teraz. W połowie lutego zostały odwołane pierwsze imprezy targowe, co spowodowało zatrzymanie całego cyklu produkcyjnego, właściwie wszystkie działy w naszych firmach zaprzestały pracy, zatrzymały się działy projektowe, zostaliśmy praktycznie bez pracy.

Włodzimierz Słomiński, prezes BWS EXPO

Z dnia na dzień zostaliśmy totalnie odcięci od wszystkiego. Nie mamy zleceń, zamknięto wszystkie targi, wystawy i eventy, na których mogliśmy zaistnieć i zarabiać pieniądze. Nie wiemy, jak długo to potrwa. Nie wiemy, czy będziemy mogli znowu funkcjonować w ciągu kilku miesięcy, pół roku czy może roku. Nasze firmy mogą tego nie przetrwać, możemy ponieść totalną klęskę i zostać z długami. Każda z firm wystawienniczych ma leasingi, kredyty i na dziś nie da się inaczej działać, aniżeli posiłkując się finansowaniem zewnętrznym.

Branża targowo-wystawiennicza jest jedną z tych, które w największym stopniu odczuwają skutki globalnej pandemii. Brak wydarzeń przez trzycztery miesiące oznacza brak zleceń i wpływów. Mniejsze firmy będą próbowały utrzymać płynność finansową poprzez redukcję kosztów w tym zwalnianie pracowników. Część już teraz została zmuszona do zredukowania zatrudnienia, a większość deklaruje, że jeżeli nie odbędą się imprezy zaplanowane w marcu, kwietniu i maju będą zwalniać pracowników. Poziom przewidywanych redukcji to nawet 60 proc. etatów.

Grzegorz Słyszyk, prezes Expo XXI

Najważniejszy problem na dzisiaj jest związany z płynnością finansową, to pierwsze, co uderza w tę branżę. Trudno jeszcze mówić o szacowaniu strat, na pewno to będzie miało wpływ na naszą działalność. Akurat w naszym obiekcie stosunkowo wcześnie podjęliśmy działania i wyszliśmy naprzeciw wszystkim klientom, żeby znaleźć terminy i żeby wydarzenia się odbyły. Jednak w jakim zakresie poniesiemy straty, to okaże się w dłuższym okresie.

Polski rynek targowy ma solidną, mocną pozycję w Europie i odgrywa znaczącą rolę w polskiej gospodarce. Według statystyk PIPT i Centrex (Międzynarodowego Związku Statystyk Targowych) w 2018 roku zorganizowano w Polsce ponad 200 targów z udziałem 1,62 mln zwiedzających i blisko 27,4 tys. wystawców, a branża rokrocznie notuje kilkuprocentowe wzrosty.

Polskie firmy projektujące i budujące stoiska, oprócz zleceń krajowych, wykonują zlecenia poza Polską, co w przypadku niektórych stanowi prawie 100 proc. zleceń. Rodzimi wystawcy, wystawiający się w Europie, korzystają wyłącznie z usług polskich firm targowych. Spora część wystawców zagranicznych i zagranicznych agencji reklamowych korzysta z usług polskich firm budujących stoiska.

Członkowie Polskiej Izby Przemysłu Targowego szacują, że odwołanie targów i eventów w miesiącach marzec–maj spowoduje szacowane straty finansowe na poziomie sięgającym nawet 250 mln zł. Z kolei w przypadku całej branży targowo-wystawienniczej w Polsce ta kwota ma być nawet dwukrotnie wyższa (ok. 500 mln zł). Bez wsparcia ze strony rządu, banków i firm leasingowych – działalność kilku tysięcy przedsiębiorstw znajdzie się pod znakiem zapytania.

Krzysztof Szofer:

Polskie firmy wystawiennicze są potentatami w Europie. Jesteśmy największym dostawcą usług targowych na jej terenie i jeśli nie dostaniemy wsparcia zewnętrznego – dla niektórych firm przetrwanie będzie wręcz niemożliwe. Sezonowość naszej pracy, czyli podział na sezon wiosenny i jesienny, powoduje, że mamy dwie długie przerwy. To są cztery miesiące w roku, kiedy nie mamy pracy na pełnych obrotach, a pozostałe sezony mają nam zapewnić środki na utrzymanie właśnie w tych okresach. W tej chwili sezon został zatrzymany i po półtora miesiąca pracy zostaliśmy w trudnej sytuacji, niektórzy wręcz w tragicznej.

Włodzimierz Słomiński:

Nasza branża przynosi dochody do budżetu. Wszystkie pieniądze dla naszych podwykonawców, pieniądze z eksportu, wszystkie materiały są kupowane w Polsce, zostają w kraju. Stąd wydaje się, że wspomożenie naszej branży zwróci się państwu z nawiązką. Ta pomoc może być różna, np. poprzez zmniejszenie podatków, zmniejszenie składek ZUS-u albo ich refundowanie. W przypadku podatków od nieruchomości – kiedy nie zarabiamy, to nie mamy ich z czego płacić. Potrzebujemy pomocy i wsparcia od rządu.

Problemy z płynnością finansową i odwoływaniem zleceń, które już w tej chwili odczuwają firmy z branży targowo-wystawienniczej, pociągną za sobą również kłopoty w wielu innych, powiązanych z nimi sektorach. W największym stopniu może ucierpieć m.in. transport, którego rola w krajowej gospodarce też jest znacząca.

Włodzimierz Słomiński, prezes BWS EXPO:

W samym Poznaniu, który jest mekką wystaw, na rzecz targów pracuje kilka tysięcy osób, które nagle zostały bez pracy, a mają rodziny. I mówimy tu tylko o pracownikach, którzy bezpośrednio zajmują się tworzeniem tych targów. Jednak branż pośrednich, związanych z targami, jest bardzo wiele: drzewna, szklarska, chemiczna. Na dziś wszystkie one nie mają zleceń. Z kolei branżą, która ucierpi najbardziej – zaraz po naszej – jest transport. Szereg firm, z którymi mamy podpisane umowy i zobowiązania, zawierzyło nam, że będą mieli od nas pracę. Oni pod nas kupili samochody, pod nas zatrudnili ludzi. Teraz nie mają co robić. 

Według danych POT branża targowo-wystawiennicza przynosi polskiej gospodarce ok. 1,5 mld zł i tworzy ponad 30 tys. miejsc pracy w skali całego kraju. Dzięki organizacji targów i konferencji rosną też firmy i całe sektory gospodarki, którym takie imprezy pomagają się spopularyzować. Jest to widoczne m.in. na przykładzie branży kosmetyczno-fryzjerskiej czy motoryzacyjnej.

Krzysztof Szofer:

Targi to papierek lakmusowy gospodarki. Możemy na nich zobaczyć, jakie w tej chwili panują trendy, jak rozwija się przemysł, to jest miejsce spotkań. Bez takiej bezpośredniej możliwości spotkania pomiędzy klientem a dostawcą usług czy produktów trudno będzie gospodarce funkcjonować.

W tej chwili część konferencji, wystaw i imprez targowych jest przenoszona na maj i czerwiec, natomiast pozostałe są przekładane już na wrzesień i okres jesienny. Problem w tym, że we wrześniu – kiedy w kalendarzu imprez zaplanowane są już nowe wydarzenia – trudno będzie podołać ich nagromadzeniu i mogą pojawić się kolejne problemy. Ponadto wrzesień to miesiąc największej kumulacji imprez targowych w Polsce i w Europie. Nie będzie można obsłużyć jednocześnie wystawców z imprez przeniesionych i z imprez z kalendarza. Niektórzy pozostaną bez stoisk, a część firm z branży budowy stoisk nie przetrwa blisko półrocznego przestoju. To może się przełożyć na wzrost cen w branży.

Grzegorz Słyszyk, prezes Expo XXI

W obecnej sytuacji branża targowa się zjednoczyła, postępuje jednomyślnie i imprezy są przenoszone. Regułą jest ich przenoszenie na dogodne terminy. Część organizatorów decyduje się na terminy majowo-czerwcowe, a część już na okres jesienny.

Krzysztof Szofer:

Nie przewidujemy, że proces przesuwania i odwoływania imprez targowych zakończy się szybko. Optymistyczne warianty wskazują okolice połowy maja, pesymistyczne mówią, że wszystko ruszy dopiero we wrześniu. Problem jest taki, że we wrześniu pojawią się już nowe imprezy targowe i nie będzie komu ich obsłuży.

Agencja Newseria

17 marca 2020 08:18