0

Uważaj na „Gulasz angielski”

Gulasz angielski świeży od dołu
Gulasz angielski – świeży od dołu
fot. Nadesłane

Gulasz angielski na półce w sklepie wygląda pysznie, ale po tygodniu w lodówce można zzielenieć razem z nim.

Firma Graal S.A. z Wejherowa to wiodący w kraju producent konserw rybnych i branży przetwórstwa ryb. Od początku swego istnienia zajmują się rybami.

Jednak w ofercie grupy znajdują się również dania obiadowe, konserwowane mięsa, marynaty i sałatki warzywne z mięsem. A wśród nich rzeczony Gulasz angielski .

To potrawa w słoiku składająca się, jak głosi opis na etykiecie, w 90% z mięsa wieprzowego, wody, soli, błonnika grochowego, białka wieprzowego, substancji zagęszczającej (karagen), przypraw oraz konserwującego azotynu sodu. Producent informuje lojalnie, że może on zawierać także zboża zawierające gluten, jaja, ryby, soję, mleko (łącznie z laktozą) seler, gorczycę, dwutlenek siarki i siarczyny.
Produkt z półki jest gotowy do spożycia.

Na wieczku podaje się numer partii i datę ważności do spożycia, przed którą zaleca się produkt zjeść. Ale przed otwarciem należy odpowiednio przechowywać, czyli w suchym  i chłodnym miejscu. A jak już się otworzy to przechowywać tylko w lodówce i maksimum przez 72 godziny.

Czyli przed otwarciem powinien zachować świeżość co najmniej  do podanej daty ważności.

Nasza czytelniczka skusiła się na Wejherowski produkt i po tygodniu przechowywania go w lodówce postanowiła zafundować rodzinie angielską przekąskę.

Jakież było jej zdumienie gdy okazało się, że zachęcająco i smakowicie wyglądający kilka dni wcześniej słoiczek z brązowiutkim i lśniącym gulaszem okazał się przenikniętym zieloną naroślą mutantem. Jak sama powiedziała – zzieleniała na jego widok, choć kameleonem nie jest.

Ponieważ niezbyt mogła wrócić do sklepu by zareklamować produkt za 10 zł.
A ochłonąwszy wysłała do nas zbiór zdjęć.
A myśmy wysłali, 27 kwietnia, do producenta kilka pytań.

Kto dla Waszej firmy produkuje te wyroby?
Czy były już takie przypadki?
Czy zepsute mięso może dotyczyć całej partii.
Czym może to być spowodowane?
Jak zamierzacie zadośćuczynić poszkodowanym konsumentom?

Następnego dnia, otrzymaliśmy informację z firmy Kooperol (wysłaliśmy do Graal):

Dzień dobry, dziękuję za przesłanie zgłoszenia.
Reklamacja jest w trakcie rozpatrywania.
W najbliższym czasie przedstawimy nasze stanowisko.
W załączniku broszurka informacyjna dotycząca przetwarzania danych osobowych.

Dosyć interesująca informacja, bo myśmy nie składali reklamacji, która wymaga spełnienia określonej formy, a przede wszystkim załączenia dowodu zakupu.

Kooperol to zakład w miejscowości Zduny, w gminie Stargard Gdański,

specjalizujący się w produkcji dań gotowych, dań ekspresowych i produktów mięsnych. Wytwarza produkty poddane obróbce termicznej, schłodzone i bez konserwantów.

Jako producent żywności, który śledzi trendy na rynku, zdajemy sobie sprawę z wymagań konsumentów dotyczących zdrowych i smacznych dań gotowych. 

Zakład produkuje prawie 300 różnych produktów (w tym gotowe posiłki i zupy). Kooperol przetwarza 150 ton surowca dziennie. W zakładzie działa 10 linii produkcyjnych.

Produkty końcowe pakowane są do różnych opakowań: opakowań szklanych, metalowych lub plastikowych. Wytwarzamy produkty przetworzone termicznie, schłodzone i bez konserwantów.

Gotowe posiłki. Po prostu podgrzej.

Nasze produkty tworzone są z niezwykłą dbałością na każdym etapie produkcji przy użyciu wyłącznie najwyższej jakości naturalnych składników – bez konserwantów. Nasze zbilansowane dania gwarantują wyjątkowe dania degustacyjne, pełne składników odżywczych. Gotowe potrawy i zupy są bardzo szybkie w przygotowaniu i idealnie nadają się dla zapracowanych osób, które nie mają czasu na gotowanie posiłków od zera.

Tyle dowiadujemy się ze strony internetowej, bo od firmy nie otrzymaliśmy jeszcze żadnej odpowiedzi prócz podziękowań za zgłoszoną reklamację, której nie zgłaszaliśmy.

Zdjęcia trafiły do nas 26 kwietnia. Miłośniczka gulaszu, nazwijmy ją Panią Zosią, zakupu dokonała tydzień wcześniej. Przed weekendem 16-18 kwietnia w Delikatesach Centrum na ul. Olszewskiej, na warszawskim Mokotowie.

Powinniśmy wspierać polskie firmy i polskie sklepy.
Ale takim przypadkiem powinien zainteresować się Sanepid. Niestety czasy mamy pandemiczne i instytucja ta bardziej zajmuje się wypisywaniem wysokich kar dla dożynanej gastronomii i bezmaseczkowców. Zresztą podobno trochę pleśni nikomu nie zaszkodziło, a zawarta w niej penicylina jest przecież zbawienna.

Do dziś nie doczekaliśmy się obiecanego stanowiska ani firmy Graal ani firmy Kooperol.

Zdjęcia

6 maja 2021 08:35

Komentarze