0

Pilot parkowania na podwórkach na Śródmieściu

Aleksander Ferens, burmistrz Śródmieścia, w trakcie konferencji prasowej.
Aleksander Ferens - burmistrz Śródmieścia – w trakcie konferencji prasowej. W tle podwórko przy ulicy Gałczyńskiego.
fot. MPawlik

Urzędnicy dzielnicy Śródmieście wprowadzają pilotażowy program parkowania na wybranych śródmiejskich podwórkach.

Opieramy się na przykładzie Woli

– mówią radni i urzędnicy Dzielnicy Śródmieście m.st. Warszawy.
Dzięki temu parkowanie ma stać się łatwiejsze dla mieszkańców dzielnicy. Nowe zasady pozwolą też na lepszą ochronę terenów zielonych przed zniszczeniami powodowanymi przez kierowców pozostawiających samochody poza wyznaczonymi strefami.

W Śródmieściu, szczególnie w godzinach pracy, brakuje miejsc do parkowania. W związku z tym kierowcy intensywnie szukają wolnej przestrzeni, by na jakiś czas porzucić swe samochody. I jest to dobre określenie, bo nie trzeba się zagłębiać podwórkami, by zobaczyć jak dzielnica jest „zaparkowana”. To horror nie tylko dla tubylców.

Istotnym elementem poszukiwań miejscówek do parkowania jest chęć uniknięcia konieczności płacenia za pozostawienie pojazdu w strefie płatnego parkowania. Stąd parkowanie na pasach, obszarach wydzielonych, trawnikach, pasach do skrętu, zakazach zatrzymywania się, czy wręcz na, przed i za przejściami dla pieszych.

Przyjeżdżający często parkują samochody na podwórkach, ograniczając dostęp do nich mieszkańcom pobliskich budynków. Niszczą przy okazji zieleń czy rozjeżdżają trawniki, co dodatkowo irytuje mieszkańców i naraża na koszty związane z naprawą uszkodzeń.

Starając się wyjść naprzeciwko oczekiwaniom mieszkańców Śródmieścia Urząd Dzielnicy Śródmieście m.st. Warszawy postanowił wprowadzić pilotażowy program zmieniający zasady parkowania na wybranych śródmiejskich podwórkach.

Aleksander Ferens, burmistrz Dzielnicy Śródmieście m.st. Warszawy:

Początkowo będą nim objęte cztery podwórka, na których wyznaczone zostaną miejsca postojowe. Nie będą one zamykane czy odgradzane szlabanem. Przy wjazdach ustawione zostaną natomiast znaki zakazu ruchu. Dzięki temu będzie można wystawiać mandaty za niewłaściwe parkowanie.

Możliwość wjazdu i zatrzymania będą mieli tylko posiadacze bezpłatnych identyfikatorów, które wydawane będą przez lokalne administracje Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami.

Wjazdówki będą je mogli otrzymać nie tylko mieszkańcy budynków przylegających do objętych pilotażem podwórek, ale też najemcy lokali użytkowych. Dostęp do podwórek, w miarę potrzeb, będą też mieli dostawcy towarów oraz oczywiście służby ratunkowe i miejskie.

Daniel Łaga, przewodniczący Komisji Ładu Przestrzennego, Ochrony Środowiska i Gospodarki Komunalnej Rady Dzielnicy Śródmieście:

Chcemy, żeby te miejsca były dostępne tylko dla mieszkańców i użytkowników lokali, aby nie musieli zostawiać samochodu gdzieś daleko, ale mogli zaparkować pod budynkiem. Liczymy na współpracę z mieszkańcami, że pomogą nam przygotować te podwórka, ale też wesprą nas w egzekwowaniu tego, by nikt niewłaściwie na nich nie parkował.

Podwórka wybrane do pilotażu spełniają niezbędne kryteria, czyli nie są wydzierżawione przez podmioty zewnętrzne oraz nie są zagrodzone lub w inny sposób ograniczone przez aktualnych użytkowników.

Zasady korzystania z miejsc postojowych na wyznaczonych podwórkach i wydawania identyfikatorów określone będą w regulaminie.

Marcin Rolnik, przewodniczący Rady Dzielnicy Śródmieście m.st. Warszawy:

Jako rada dzielnicy wspieramy pilotażowy program zmieniający zasady parkowania w Śródmieściu i działania zarządu. Jest to sprawa bardzo ważna dla mieszkańców, ale i dla nas.

Urzędnicy liczą na współpracę mieszkańców, czyli zgłaszanie przez nich do Straży Miejskiej przypadków naruszeń.

Obserwując jednak mocno opieszałe działania Straży Miejskiej i systemową już niechęć policji do podejmowania interwencji w sprawach źle zaparkowanych pojazdów (od tego jest Straż Miejska), można obawiać się o skuteczność pilotażu.

Na różnych forach i grupach internetowych można obserwować zmagania mieszkańców z kierowcami, zgłoszenia i nieskuteczne interwencje Straży Miejskiej pojawiającej się na miejscu kilka godzin po zgłoszeniu, gdy pojazdów już tam dawno nie ma.

Patroli pieszych, tak strażników jak i policjantów, na ulicach już dawno nie widać. Chyba, że jest jakieś wydarzenie państwowe lub wiec społeczny.

W swych założeniach pomysł i projekt jest jak najbardziej słuszny, co pierwsza pokazała Wola, gdzie organizuje się drugi Mordor.
Jednak problemem jest umiejętność i chęć egzekwowania zwykłych przepisów prawa.

6 lutego 2020 08:51