Najnowszy spektakl Teatru Polskiego w Warszawie dowodzi, że nie można zabić myśli, a pewne problemy są ciągle aktualne.
Lubię oglądać spektakle teatralne. Ba, uwielbiam je! Ale nie przepadam za tymi widowiskami, które trwają długo, często skupiając się na formie, a nie na treści. Ktoś zapyta, co oznacza „długo”? No tak – to pojęcie względne i temat do długiej dyskusji. Sądzę, że kiedyś trzeba będzie podjąć rękawicę. Okazuje się jednak, że są widowiska, które w stosunkowo krótkim czasie podejmują mnóstwo problemów i inspirują do dalszych poszukiwań.

Niewątpliwie takim spektaklem są, trwające niewiele ponad 1,5 godziny, Płomienie w reżyserii Janusza Opryńskiego, które zostały zaprezentowane na scenie Teatru Polskiego im. Arnolda Szyfmana w Warszawie. W programie spektaklu czytamy, że reżyser powiedział m.in.:
Pisarstwo Stanisława Brzozowskiego było dla mojego pokolenia lekturą formacyjną. We wczesnych spektaklach, mówiliśmy fragmentami z „Płomieni”, utożsamialiśmy się z myślą Brzozowskiego, z jego postawą buntu. Ten genialny myśliciel czytający w sześciu językach, zostawił nam ciągle bardzo nowoczesne refleksje na temat naszej polskości. Uczył nas, jak się wyzwolić: z polskości „zdziecinniałej”, z polskości płytkiego katolicyzmu, wreszcie z polskości nacjonalistycznej. Brzozowski pisał swoje „Płomiennie” w 1906 roku, a aktualność problemów zawartych w powieści jest porażająca. Tu znowu pojawia się twarz „geniuszu” polskiego w marnotrawieniu wcześniejszych zdobyczy intelektualnych. Michał Kaniowski, bohater „Płomieni”, dokonuje aktu całopalenia w imię walki o wolność. Ten gest będzie tragicznie powtarzany…

Reżyser, który jest równocześnie autorem adaptacji, wykorzystał dwa utwory Stanisława Brzozowskiego („Płomienie” i „Sam wśród ludzi”) oraz „Biesy” Fiodora Dostojewskiego. Co ciekawe, wielu krytyków uważa „Płomienie” za literacką polemikę z „Biesami”. Czyli Janusz Opryński połączył ogień z wodą. Mało tego: powyjmował z tekstów interesujące go wątki, po czym … skondensował je! Uczynił to w taki sposób, że – mimo pomieszania, a zarazem skrócenia, wątków – spektakl nie ma żadnych luk i nieustannie jesteśmy na bieżąco z jego akcją.

Z dużym zainteresowaniem wsłuchujemy się w treściwe rozważania ideologiczne i filozoficzne. Tym bardziej, że – mimo upływu 120 lat – są one jak najbardziej aktualne. Wszak wszyscy obserwujemy, co się dzieje wokół nas! W dodatku rekwizyty wykorzystywane przez rewolucjonistów sprawiają, że czujemy się tak, jakbyśmy obserwowali współczesnych młodych gniewnych. A już przygotowywanie materiałów wybuchowych – to majstersztyk!

Jak zwykle w Teatrze Polskim, warto zwrócić uwagę na znakomitą grę aktorów. Modest Ruciński jest niezwykle przekonujący w roli Michała Kaniowskiego. Pozostali aktorzy trzymają bardzo wysoki poziom. Spektakl jest wystawiany na Scenie Kameralnej, która jest niewielka, więc bardzo istotną rolę odgrywa ruch sceniczny. Widzowie widzą, wprowadzony przez Justynę Łagowską, podział sceny na trzy strefy („Rodzina”, „Więzienie” i „Kryjówka”), które są połączone pasem „Ulicy”. Taki podział znacznie ułatwia interpretację poszczególnych zdarzeń. Skoro spektakl nosi tytuł Płomienie, nie sposób uniknąć ich na scenie czy na jej ścianach. Zostały one ukazane w wyszukany sposób w wizualizacjach Tomka Michalczewskiego.

Odrobina historii dotyczącej spektaklu. „Płomienie” były prezentowane na antenie Polskiego Radia: 5 października 1977 roku jako całość w reżyserii Zbigniewa Kopalki, a w marcu i kwietniu 1996 roku emitowano odcinki słuchowiska w reżyserii Andrzeja Jarskiego. Z kolei 10.11.2011 roku w Instytucie Teatralnym im. Zbigniewa Raszewskiego zaprezentowano projekt „Brzozowski. Wstęp wolny”: „Płomienie” w reż. Piotra Ratajczaka. Z moich poszukiwań wynika, że 30.05.2017 roku odbyła się premiera „Płomieni” (reż. Anna Rozmianiec) w Teatrze Polskim w Poznaniu.

Michał Kaniowski dokonał aktu całopalenia. Zrobił to w imię obrony własnych przekonań. Podobnie postąpili: Ryszard Siwiec (8 września 1968 r.), Jan Palach (16 stycznia 1969 r.) i Piotr Szczęsny (19 października 2017 r.). W ten sposób spełniły się prorocze słowa Brzozowskiego, że człowieka można zabić, ale nie można zabić myśli.

Właściwie mógłbym (a może i powinienem?) pozytywnie omawiać grę wszystkich aktorów oraz wszystkie elementy merytoryczne i realizatorskie, ale sądzę, że czytanie o tym zajmie więcej czasu, niż obejrzenie spektaklu, do czego zachęcam Czytelniczki i Czytelników.

- Płomienie – premiera: 29 stycznia 2026 roku, Scena Kameralna Teatru Polskiego im. Arnolda Szyfmana w Warszawie
- Autor: Stanisław Brzozowski
- Adaptacja i reżyseria: Janusz Opryński
- Scenografia, kostiumy, światło: Justyna Łagowska
- Wizualizacje: Tomek Michalczewski
- Muzyka: Rafał Rozmus
- Ruch sceniczny: Tomasz Jan Wygoda
- Dekoracja dźwiękowa: Andrzej Brzoska
- Efekty pirotechniczne: Tomasz Pałasz
- Asystentka reżysera / Inspicjentka: Katarzyna Bocianiak
- Suflerka: Iwona Mierzwa
- Producentka wykonawcza: Karolina Borzymowska
- OBSADA: Irmina Liszkowska / Dorota Bzdyla / Katarzyna Lis / Ewa Domańska / Modest Ruciński / Szymon Kuśmider / Paweł Krucz / Sławomir Grzymkowski / Maksymilian Rogacki / Krystian Modzelewski / Andrzej Seweryn (nagranie wideo).