0

Legia walcząca do końca

Legia Warszawa - ŁKS Łódź – 9 lutego 2020
fot. Marcin Banaszkiewicz

Jak w polskiej ekstraklasie lider na własnym stadionie gra z ostatnią drużyną tabeli … to zrozumiałe, że wynik pozostaje kwestią otwartą.

Po bezbarwnej pierwszej połowie wspierani przez kibiców z Łodzi, którzy szczelnie wypełnili sektor gości, gracze Łódzkiego Klubu Sportowego wyszli ku zdumieniu całej piłkarskiej Polski na prowadzeniu po golu Piątka, co prawda nie reprezentanta, ale nazwisko zobowiązuje. Legia wyrównała po bramce Rosołka – odpowiednie nazwiska na niedzielny obiad. Druga bramka po długiej konsultacji VAR i oczywistym rzucie karnym. A na deser precyzyjny strzał Kantego. Pozostałe jednak wrażenie, że droga do tytułu mistrzowskiego wcale nie musi być usłana różami.

Legia Warszawa – ŁKS Łódź

3:1 (0:0)

Fotoreportaż Marcina Banaszkiewicza:

Fotoreportaż Pawła Jerzmanowskiego:

Trener Vuković po meczu:

Myślę, że kilku zawodników powiedziało już, że był to mecz-niewiadoma. Pierwsze spotkanie po przerwie jest zawsze ważne. Weszliśmy w rundę z trzema punktami, ale nie przyszło nam to łatwo. Nie mam wątpliwości, że jakiekolwiek spotkanie można wygrać w łatwy sposób. Każdy ma swoje cele. Przepaść punktowa między ŁKS-em a innymi drużynami jest nierealna. Mimo straty bramki potrafiliśmy zareagować, z dobrym wsparciem z ławki. Gvilia i Rosołek wnieśli sporo do gry, a to bardzo budujące. Po tym meczu na pewno będziemy mogli grać jeszcze lepiej.

Może nie mam deja vu, ponieważ był to trochę inny mecz. W Łodzi wszystko odbyło się zupełnie inaczej. Dzisiaj mecz był bardziej kontrolowany przez nas. Tam było bardzo dużo fajerwerków, a tutaj wydaje mi się, że ŁKS zrobił dużo mniej. W tym spotkaniu bronił inaczej, niż wtedy. Zmiany, które zrobił, dają drużynie sporo i liczę na to, że będzie wygrywał.

12 lutego 2020 23:35