0

Piłkarski smutek na Bielanach

fot. Hutnik

Nie tak wyobrażali sobie kibice Hutnika pożegnanie piłkarskiej jesieni przy Marymonckiej.

Miało być łatwo i przyjemnie, pewne trzy punkty miały przybliżyć „Dumę Bielan” do ligowej czołówki. Skończyło się zaskakującą porażką, przy dużym udziale sędziego Patryka Grzeszczaka.

W meczu ostatniej kolejki rundy jesiennej IV ligi mazowieckiej (grupa północna) Hutnik Warszawa przegrał u siebie z Pogonią II Siedlce 1:2.

Początek meczu należał do gości, którzy kilkukrotnie zagrozili bramce Hutnika, brakowało im jednak zimnej krwi w wykańczaniu akcji.

Po dziesięciu minutach do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. W 13. minucie Damian Pracki oddał strzał z kilkunastu metrów, jednak bramkarz obronił to uderzenie. Piętnaście minut później z dystansu uderzył Antoni Górecki, ale znów bramkarz zdołał trącić piłkę. Chwilę później, po rozegraniu rzutu rożnego, zawodnik gości odbił futbolówkę ręką lecz sędzia nakazał grać dalej.

W tej samej akcji głową minimalnie niecelnie uderzył Erwin Nowik.
Minutę potem w sytuacji sam na sam Pracki przelobował bramkarza lecz piłka minęła prawy słupek bramki o kilkadziesiąt centymetrów.

Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę doszło do kontrowersyjnej sytuacji w polu karnym „Hutników”. Sędzia podyktował „jedenastkę” dla Pogoni za rzekome przewinienie na ich napastniku. „Faulowany” zawodnik przewrócił się po przebiegnięciu jeszcze dwóch metrów, a do tego w momencie gdy piłka opuściła już boisko. Na nic się zdały protesty pomarańczowo-czarnych. Sędzia wskazał na „wapno”. Wykonujący strzał zawodnik ustawił piłkę pół metra przed namalowanym jedenastym metrem, na co sędzia – mimo wyraźnych sprzeciwów gospodarzy, nie zwrócił uwagi. Cezary Duda był blisko obrony strzału. Trącił piłkę, które odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do bramki.

„Hutnicy” po przerwie ruszyli do zdecydowanych ataków. Stworzyli kilka dogodnych okazji, niestety brakowało skuteczności przy wykończaniu akcji. Długo wyczekiwane wyrównanie nastąpiło w 77. minucie. Z rzutu wolnego dośrodkował Krystian Przyborowski, a Pracki sprytnym strzałem głową umieścił piłkę w siatce. „Hutnicy” dążyli do zdobycia trzech punktów, atakowali większą ilością zawodników za co zostali skarceni drugą bramką w doliczonym czasie gry. Tuż po wznowieniu spotkania sędzia odgwizdał koniec meczu.

Hutnik w przekroju całego meczu był drużyną zdecydowanie lepszą i w pełni zasłużył na wygraną. Na drodze do zwycięstwa stanęła słaba skuteczność, dobra postawa bramkarza gości oraz skandaliczne sędziowanie w wykonaniu Patryka Grzeszczaka. Do długiej listy jego „przewinień” można również dodać przymykanie oczu na wyjątkową ostrą i niesportową grę rywali. W sobotnie przedpołudnie na Marymonckiej arbiter był zdecydowanie najsłabszym aktorem piłkarskiego spektaklu.

Teraz czeka nas przerwa w rozgrywkach.
Piłkarze powrócą na ligowe boiska dopiero w marcu po przerwie w rozgrywkach.

Hutnik Warszawa

21 listopada 2016 11:55