W Zabrzu ten mecz będą wspominać latami. W pierwszej połowie dominacja Górnika, a dwie bramki, w tym pierwsza na polskich boiskach Mistrza Świata Podolskiego, to najmniejszy wymiar kary. Inna sprawa że Legia miała uzasadnione pretensje do sędziowania.
Po przerwie i trzech roszadach w składzie Legii obraz meczu uległ diametralnej odmianie. Wciąż aktualny Mistrz Polski błyskawicznie wyrównał, a w objęciu prowadzenia przeszkodził minimalny spalony.
Legia wciąż dominowała, ale zamroczony Górnik odzyskał pole dzięki Krzysztofowi Kubicy – pierwszy jego gol nie został uznany ale w ostatniej akcji meczu pięknym strzałem głową wywołał euforię w Zabrzu i pogłębił depresję w Legii.
Stołeczny zespół po tej kolejce zrównał się punktami z ostatnią drużyną w tabeli, a punktową różnicę do czołówki liczą już tylko niepoprawni optymiści.
Pawła Jerzmanowskiego:
No results available