0

Szabasowa dziewczyna

spektakl Teatru Żydowskiego w Warszawie
Szabasowa dziewczyna – spektakl Teatru Żydowskiego w Warszawie
fot. Andrzej Wencel

Recenzja Rafała Dajbora najnowszego spektaklu wystawionego w Teatrze Żydowskim (bez domu).

Aż chciałoby się niniejszy tekst rozpocząć słowami „Teatr Żydowski zaskoczył widzów”, ale w ostatnim czasie teatr ten zaskoczył już wiele razy.

Fakt, że znów rozszerzył swoją paletę repertuarową o kolejny gatunek, nie jest już zaskoczeniem. Stwierdźmy więc jedynie, że w ofercie warszawskiej sceny żydowskiej pojawiła się farsa. A konkretnie – Szabasowa dziewczyna Daniela Simona w reżyserii Marcina Sławińskiego.

Początek dziejącej się w Nowym Jorku sztuki zdaje się zapowiadać dramat. Oto wielokrotnie rozwiedziony, dojrzały mężczyzna nazwiskiem Ron Goldman nie chce zdecydować się na ożenek z młodą Polką, Krystyną, którą z wzajemnością kocha. Znajduje dla tego małżeństwa same przeszkody, a gdy Krystyna każdą z nich z łatwością obala – wytacza działo najcięższe: jest przecież Żydem, a Krystyna katoliczką. Matka Rona, ortodoksyjna Żydówka umarłaby, gdyby jej syn wziął ślub z gojką… Do tej pory faktycznie brzmi to wszystko bardzo poważnie. Gdy jednak szczerze zakochana Krystyna oświadcza, że w takim razie konwertuje się (czyli przejdzie na judaizm) – cała opowieść przemienia się w zwariowaną komedię.

Szabasowa Dziewczyna spektakl Teatru Żydowskiego w Warszawie
Szabasowa dziewczyna – spektakl Teatru Żydowskiego w Warszawie
fot. Andrzej Wencel

Szabasową dziewczynę w Teatrze Żydowskim wyreżyserował Marcin Sławiński, aktor i wytrawny reżyser mający w swoim reżyserskim dossier tak klasyczne tytuły komediowe, jak „Mayday”, „Mayday 2”, „Okno na parlament”, czy też „nasze”, fredrowskie „Śluby panieńskie”. W przedstawieniu widać rękę mistrza – spektakl ma doskonałe tempo, każdy dowcip jest odpowiednio spuentowany, a znakomita scenografia (Wojciecha Stefaniaka) i kostiumy (Agnieszki Kaczyńskiej) dopełniają reszty.

Szabasowa Dziewczyna spektakl Teatru Żydowskiego w Warszawie
Szabasowa dziewczyna – spektakl Teatru Żydowskiego w Warszawie
fot. Andrzej Wencel

Owa „reszta” nie byłaby jednak do końca dopełniona, gdyby nie aktorzy. Główną rolę kobiecą gra znakomicie Sylwia Najah – aktorka pełna temperamentu, urody, a także sex-appealu pozwalającego bez zastrzeżeń wierzyć, że mógłby dla niej stracić głowę o wiele starszy, doświadczony mężczyzna, którego kreuje występujący gościnnie aktor Teatru Nowego w Łodzi – Marek Ślosarski. Ślosarski doskonale ukazuje wewnętrzne rozterki swojego bohatera, w którym walczą dwie namiętności – do seksownej Krystyny, oraz do… świętego spokoju i ustabilizowanego życia, w którym już nikt nie sprawi bólu, nikt nie porzuci, w którym nic już się nie zawali…

Szabasowa Dziewczyna spektakl Teatru Żydowskiego w Warszawie
Szabasowa dziewczyna – spektakl Teatru Żydowskiego w Warszawie
fot. Andrzej Wencel

Pozostałe role to epizody, ale jakie! Piotr Chomik, Henryk Rajfer, Dawid Szurmiej, Wojciech Wiliński, Maciej Winkler i Ernestyna Winnicka fenomenalnie zapełniają komediowy światek Daniela Simona, a poprowadzeni pewną ręką Sławińskiego doskonale zdają egzamin z arcytrudnego gatunku, jakim jest dla każdego aktora farsa (sam wielki Aleksander Zelwerowicz mawiał, że „nie sztuka dobrze zagrać w dramacie, sztuka dobrze zagrać w farsie”). Dodatkowy smaczek stanowią trzy niewymienione w programie, nieco zaskakujące rólki, w których „pojawiają się na scenie” dyrektor Gołda Tencer, Jerzy Walczak i Ryszard Kluge. Dlaczego w powyższym zdaniu występuje cudzysłów? Cóż, żeby poznać odpowiedź na to pytanie, trzeba wybrać się na spektakl.

Szabasowa dziewczyna - spektakl Teatru Żydowskiego w Warszawie
Szabasowa dziewczyna – spektakl Teatru Żydowskiego w Warszawie
fot. Andrzej Wencel

Teatr Żydowski odważnie wkracza na pola, które do tej pory rezerwowały dla siebie inne teatry. Po tym, jak podbił widzów pokazując, że doskonale radzi sobie w kontrowersyjnej reżyserskiej konwencji Mai Kleczewskiej („Dybuk”), w na poły teatralnej, na poły perfomatywnej wizji Anny Smolar (rewelacyjny spektakl „Aktorzy żydowscy”, zasłużenie nagradzany wszędzie, gdzie tylko jest prezentowany), teraz zdecydował się udowodnić, że po farsę z sukcesem sięgać może nie tylko wyspecjalizowany w tej materii Teatr Kwadrat, czy też OCH-Teatr. Jeżeli dodać do tego fakt, iż przy tym wszystkim Teatr wcale nie rezygnuje z grania swoich „flagowych” przedstawień sprzed lat (tak, tak – „Kamienica na Nalewkach” i „Skrzypek na dachu” wciąż są w repertuarze!), to wyraźnie widać, iż traktowana niekiedy jako swoisty skansen niszowej kultury scena wyrosła na czołowy warszawski teatr o niezwykle urozmaiconym repertuarze. Oby więc lokalowe kłopoty, z którymi od połowy 2016 roku ów teatr się boryka znalazły jak najszybciej swój szczęśliwy finał!

 

23 stycznia 2017 09:11

Komentarze