0

Wiera Gran

Monika Chrząstowska
Wiera Gran – Monika Chrząstowska
fot. Natalia Kabanow

Wiera Gran urodziła się 20 kwietnia 1916 roku. Przed wojną była popularną piosenkarką, aktorką muzycznych teatrów i teatrzyków, zagrała w filmie („Bezdomni” Aleksandra Martena, z udziałem m.in. Idy Kamińskiej), występowała w kawiarniach, w radiu. Piętnem, które naznaczyło większą część jej życia okazały się wojna i Holokaust.

Występowała w getcie. Śpiewała. I przeżyła. Jako jedyna z całej swojej rodziny. Wciąż jednak musiała bronić się przed zarzutami o kolaborację. 8 maja 1945 roku, czyli dzień kapitulacji nazistowskich Niemiec, spędziła w więziennej celi. Dochodzenie umorzono szybko wobec braku znamion przestępstwa. Kolejnymi instytucjami, które uniewinniały Wierę Gran od zarzutów współpracy z okupantem były Związek Artystów Scen Polskich, Związek Zawodowy Muzyków oraz Centralny Komitet Żydów w Polsce. A jednak plotki i pomówienia nie cichły. W tej sytuacji Wiera Gran w 1950 roku wyemigrowała do Izraela, następnie do Wenezueli, by ostatecznie osiąść w Paryżu. Zmarła tam 19 listopada 2007 roku. W całkowitym zapomnieniu…

Monika Chrząstowska.
Wiera Gran – Monika Chrząstowska.
fot. Natalia Kabanow

Twórcy przedstawienia „Wiera Gran” w Teatrze Żydowskim, autorka tekstu Weronika Murek i reżyser Jędrzej Piaskowski postanowili opowiedzieć o bohaterce nie poprzez sceniczną rekonstrukcję jej życiorysu, ani też nie poprzez zrealizowanie spektaklu o charakterze koncertu. „Życiorys Wiery Gran stanie się punktem wyjścia do skonstruowania muzyczno-teatralnej fantazji m.in. o związkach sztuki i twórczości z kwestią przetrwania za wszelką cenę oraz o sytuacji artysty wobec opresyjnej władzy i kontekstu. Twórcom zależy na symbolicznym zwróceniu Wierze Gran tego, co zostało jej odebrane, zarówno w wymiarze artystycznym i emocjonalnym, jak i na poziomie zbiorowej pamięci” – czytamy w programie.

Marcin Błaszak, Piotr Chomik
Wiera Gran – Marcin Błaszak, Piotr Chomik
fot. Natalia Kabanow

Tak więc „Wiera Gran” to nie opowieść o życiu pieśniarki, a raczej rekonstrukcja towarzyszącego jej klimatu. Klimatu bycia najpierw gwiazdą, potem ofiarą prześladowań, szukającą sposobu na ich przetrwanie, następnie zaś – przedmiotem nieustannych oskarżeń. Stąd też obecne w spektaklu zarówno w kostiumach (autorstwa 1683 Atelier), jak i ruchu scenicznym (Katarzyny Sikory) odrealnienie, chwilami wręcz groteska. Aktorzy (Marcin Błaszak, Piotr Chomik, Monika Chrząstowska, Ewa Dąbrowska, Paulina Lombarowicz, Joanna Rzączyńska, Małgorzata Trybalska, Ewa Tucholska) odziani są w takie same – bez względu na płeć – stylizowane na suknie kostiumy. Wykreowana na scenie rzeczywistość przypomina śmieszno-makabryczny świat filmów Piotra Szulkina. Wrażenie to potęguje jeszcze zwisający nad sceną zestaw reflektorów oraz skąpanie całej przestrzeni scenicznej w zimnym, zielonym świetle (scenografia i reżyseria światła: Aleksandr Prowaliński). Z pewnością dla wielu widzów, którzy – zasugerowani prostym, bezpretensjonalnym tytułem – przyjdą posłuchać piosenek gwiazdy sprzed lat, przedstawienie będzie zaskoczeniem.

scena zbiorowa..A skoro już muzyce mowa… Jest wspaniała! Zarówno aranżacje piosenek Wiery Gran, jak i napisane do przedstawienia podkłady muzyczne idealnie podkreślają ten właśnie „szulkinowski” nastrój. Są elektroniczne, zimne, mechanicznie wręcz lodowate. Muzyka do „Wiery Gran” (autorstwa Bartosza Ignora, Michała Lisa i Piotra Lisa) to dzieło samo w sobie. Gdyby np. Teatr Żydowski wydał ją na płycie, płyta ta stałaby się obowiązkową pozycją w kolekcji każdego miłośnika ambitnej muzyki elektro.

Wiera Gran

Wadą spektaklu jest natomiast „siadające” co i raz tempo. Trudno orzec, czy to wina scenariusza, reżyserii, czy układu kompozycyjnego poszczególnych elementów. Gdyby to trwające przecież niezbyt długo, bo godzinę i dwadzieścia minut przedstawienie trwało jeszcze o kilka minut krócej z powodu szybszego rozegrania niektórych sekwencji, z pewnością wyszłoby to mu na dobre.

 

3 grudnia 2017 22:23

Komentarze