Kto w przypadku niezrozumiałych inwestycji Zarządu Transportu Miejskiego jest przysłowiową gapą? Pasażer, czy właśnie organ stołecznego samorządu, zajmujący się transportem zbiorowym w stolicy? Z pewnością pytania te wymagają odpowiedzi w kontekście biletomatów.
Ale jak to?
Urządzenia te wchodzą w skład wyposażenia większości warszawskiego taboru. Umożliwiają komfort sprawnego nabywania biletów pasażerom.
To jest tylko teoria.
Jak więc jest w praktyce?
Potencjalny Kowalski, okaz homo sapiens położył się tego wieczora późno, zbyt późno, by następnego dnia z jego twardym snem wygrał budzik. Zdarza się to przecież wszystkim. Budzi się, więc godzinę później i po chwili dochodzi do wniosku, że właśnie spóźnił się do pracy. Chcąc sprawnie przedostać się pod gmach budynku swojej firmy wybiera – jak zawsze – przejazd niezastąpionym autobusem.
W ferworze upływającego czasu, biegnąc na przystanek przypomniał sobie, że nie ma ważnego biletu na przejazd. – „W autobusie na szczęście jest biletomat!” – doszedł do wniosku. Wchodząc na pokład miał odliczoną kwotę w bilonie. Zetknąwszy się z komunikatem „Włóż kartę” poczuł jednak lekkie zakłopotanie.
Znając sytuację z autopsji nie trudno przewidzieć, co dalej zrobi potencjalny Kowalski? Przemierzy krótką drogę w kierunku kabiny kierowcy przedstawi mu swój problem i wyrazi chęć nabycia „kartonika”, na którego ma przecież odliczoną kwotę.
Ten sam pasażer dozna kolejnego zakłopotania, gdy kierowca odmówi mu usługi, motywując swoją decyzję zbyt dużym opóźnieniem rozkładowym. I postąpi słusznie!
Nie mniej jednak problem ten dotyka każdego z nas niemalże codziennie. Należałoby zastanowić się nad hasłem przewodnim dla Zarządu Transportu Miejskiego, który przecież równie codziennie dokłada wszelkich starań, by pasażerom żyło się lepiej. Może „Pasażer jest dla Nas najważniejszy”?
Skoro tak, to w świadczeniu usług przewozowych ideą instalacji automatów z biletami miało być odciążenie kierowcy z tej czynności i zapewnienie dostatniego komfortu pasażerom. W rzeczywistości tylko pociągi Szybkiej Kolei Miejskiej mają w wyposażeniu biletomaty na „drobne”.
Okej, pasażer może przecież nabyć bilet w kiosku przy przystanku. Z doświadczenia wiemy jednak, że w rzeczywistości nie zawsze się to sprawdza.
