„Gang Olsena” na koniec zbrodniczej działalności w Warszawie położył tor wyścigowy gokartów… no bo jak niby mam tłumaczyć przegraną?
Przecież to, że redakcja, mając dwie osoby czynnie startujące w rajdach samochodowych, wysłała na Kartingowe Mistrzostwa Polski Dziennikarzy kogoś, kto nigdy w życiu w takim „bolidzie” nie siedział, na wynik wpływu mieć nie mogło!

Wbrew temu co napisałem wyżej tego toru nie budowała firma z Danii.
Pewnie dlatego, że żadna amerykańska federacja nie miała (na szczęście) nic do powiedzenia w tej kwestii.

Kartingowe Mistrzostwa Polski Dziennikarzy zainaugurowały dziś o 10.00 SEZON na gokardy. „Narodowy” chce chyba byśmy zapomnieli jak najszybciej o żużlu i … no jest na dobrej drodze! Miejsca nie ma za dużo więc i tor jest stosunkowo krótki niemniej dość kręty. Szykany są ciasne, nawet miejscami bardzo, jednak pozwalają się nawzajem wyprzedać. Wysokie bandy zaś choć na chwilę pozwalają odciąć się od rzeczywistości i oddać się marzeniom… poczuć namiastkę GP Monaco.
Gdy dowiedzieliśmy się w redakcji o Mistrzostwach wszyscy jak jeden mąż (czy też kobieta) zapisaliśmy sie na nie. Wielce byłem zatem zdziwiony, gdy pomimo wcześniejszego entuzjazmu o 10 przed południem nie zastałem nikogo z kolegów przy bramie wjazdowej nr 7. Nic to pomyślałem, przyjadą pewnie później i potruchtałem raźno na konferencję prasową.
Czas upływał, brać dziennikarska z zaskakująco różnych, przeróżnych mediów (takie tvn Meteo?) bawiła się coraz lepiej oglądając najpierw zapierające dech w piersiach pokazy przedstawicieli młodego pokolenia. Ośmioletnie brzdące a już takie umiejętności. Tak zwany „szacun”.
No i nadszedł czas na nasze zawody. Nie w kij dmuchał! Było nie było, to Mistrzostwa POLSKI! Nieźle jak na debiut. W międzyczasie okazało się że połowa (co najmniej) braci dziennikarskiej z licencjami rajdowymi… a moich kolegów nie ma. I jak tu bronić honoru redakcji?! W życiu nie siedziałem nawet w takim „bolidzie”. Ba, nawet symulatory i gry typu Colin McRea powodowały u mnie nerwową wysypkę …

Określiłem sobie cel. Byle nie być ostatnim! I to się udało moi drodzy, zaś Kartingowy Narodowy czystą nieskrępowaną radością jest. Niestety ma poważny feler, mianowicie zaraża ściganiem!
Polecam dużym i małym fanom czterech kółek.