Już po raz dziesiąty zawirował Warszawą Międzynarodowy Festiwal Teatrów Tańca. To jego pierwsze podsumowanie.
Już po raz dziesiąty zawirował Warszawą Międzynarodowy Festiwal Teatrów Tańca. Między 24 i 29 czerwca widzowie mogli zobaczyć tancerzy z kilkunastu krajów świata, w tym Stanów Zjednoczonych, Izraela, Szwecji, Hiszpanii i Portugalii.
Dziesiąta edycja musiała sprostać dużym oczekiwaniom. Mówiło się o „jubileuszu”, o „uczczeniu tych dziesięciu lat”, o „spektaklach, o jakich do tej pory mogliśmy tylko marzyć”. Sądząc po do cna wyprzedanych miejscach na widowni, kilkukrotnych owacjach na stojąco i codziennych rozmowach o tańcu do późnych godzin nocnych – udało się Organizatorom tym wymaganiom podołać. Każdego dnia widownia pękała w szwach, Scenie Malarnia Teatru Studio brakowało powietrza, a przy po-spektaklowym drinku Artyści nie mogli wyjść z podziwu, jak wdzięczną i liczną mieli publiczność.
Nie powinno to jednak ani trochę dziwić – program czerwcowych Zawirowań był naprawdę bogaty: retrospektywa twórczości Hiszpana Daniela Abreu (trzy spektakle w jego choreografii – Otros Rastros Cia. Daniel Abreu, Fuera de Campo Teatru Tańca Zawirowania oraz Anything Zagreb Dance Company), europejska premiera Princess Crocodile amerykańskiego LeeSaar The Company, premiera Teatru Tańca Zawirowania Out in the Line Up, przygotowana we współpracy z izraelskim choreografem Nadarem Rosano (który pokazywał również swój Asphalt), litewskie Box Melancolique porywające publikę do tańca, portugalskie La Ligne de Vie inspirowane twórczością belgijskiego surrealisty Rene Magritte’a – różne kraje, różne techniki, różne sposoby na zahipnotyzowanie publiczności.
I choć najbardziej oczekiwanym był spektakl If At All izraelskiego Kibbutz Contemporary Dance Company, najjaśniej świecącej gwiazdy tegorocznego Festiwalu, to serca widowni skradła szwedzka grupa Norrdans i ich Beautiful Beast.
Grupa przesympatycznych tancerzy, którzy prywatnie nie przestawali się uśmiechać i pałaszowali sushi na backstage’u dużej sceny Teatru Studio, podczas spektaklu przeniosła widzów do początków nordyckiej mitologii.
Wielką niespodzianką był zespół Gjallarhorn, który akompaniował tancerzom muzyką na żywo, o czym do samego dnia spektaklu nie wiedział nikt, poza Norrdansem. Połączenie pięknej, folkowej muzyki z płynnością i niemal perfekcyjną synchronizacją ruchów tancerzy sprawiło, że bez wątpienia można Beautiful Beast nazwać wisienką na urodzinowym torcie Zawirowań.
Zdecydowanie najpiękniejszy spektakl, zdecydowanie największe brawa i zdecydowanie najlepsze zakończenie Festiwalu, jakie Organizatorzy mogli sobie wymarzyć. A wieczorny bankiet zamykający pierwszą, letnią część obchodów dziesięciolecia Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Tańca Zawirowania i trwający do wczesnych godzin porannych, tylko w tym przekonaniu utwierdził.
Teraz nie pozostaje nic innego, jak wypatrywać niespodzianek szykowanych na część jesienno-zimową, przewidzianą na 17-23 listopada…
Bądźcie z nami!
Teatr LeeSaar w obiektywie Dominika Kotowskiego:
- LeeSaar
- LeeSaar
- LeeSaar
- LeeSaar
- LeeSaar
- LeeSaar
- LeeSaar 6
- LeeSaar 7
- LeeSaar








