0

Kto szybko daje – dwa razy daje

Nauka on-line foto Andrea Piacquadio
Nauka on-line
fot. Andrea Piacquadio (pexels)

Małgorzata Żuber-Zielicz pisze o koronawirusie, szkolnej informatyce w nauce zdalnej i warszawskim ratuszu.

Ponad 6 tygodni temu zamknięto szkoły i inne placówki oświatowe.
Przeszły one błyskawicznie na zdalny tryb pracy.
Musiały sobie one poradzić, w pierwszej kolejności, z wyborem narzędzi do takiej pracy. Jednocześnie, niezależnie od koronawirusa Urząd m.st. Warszawy, czym się dziś chwali, od dwóch już lat (a więc od poprzedniej kadencji samorządu) prowadziła prace nad wyborem i zapewnieniem stołecznym placówkom takich narzędzi.

Wynikały też z tych prac preferencje dla niektórych rozwiązań.
Miejscy urzędnicy bardzo szybko (brawo!) uwinęli się z wydaniem i rozesłaniem mailem do dyrektorów (oraz umieszczeniem na stronie WCIES – Warszawskiego Centrum Innowacji Edukacyjno-Społecznych i Szkoleń) poradnika dotyczącego zdalnej edukacji [LINK].

Tyle tylko, że ani słowem(!) nie wspomnieli w nim o preferowanych przez urząd  narzędziach zdalnej edukacji w związku z zaawansowanymi pracami nad ich wdrożeniem.

Szkoły więc zrobiły co mogły.
Jakieś narzędzia wybrały i wdrożyły w błyskawicznym tempie.
Kosztowało to masę pracy, w tym biurokratycznej, bo wiele narzędzi wymaga do rejestracji (własnoręcznie podpisanej!) zgody rodzica. O to w obecnych warunkach nie jest łatwo. Nauczyciele zdobyli, niezbyt efektywną metodą prób i błędów, doświadczenia w korzystaniu z nich. Co przynajmniej równie  ważne – przyzwyczaili się do nich i nauczyli z nich korzystać uczniowie i rodzice!

Kiedy już wszyscy – rodzice, uczniowie, nauczyciele, dyrektorzy – myśleli, że najgorsze we wdrażaniu zdalnej edukacji za nimi, dowiedzieli się po 5 tygodniach (17 kwietnia!), że nic z tych rzeczy. Dowiedzieli bynajmniej nie drogą oficjalną, ale z pozawarszawskiego medium Portal samorządowy, niezbyt na dodatek precyzyjnie.

W zamieszczonym tam artykule [LINK] najważniejsze w warszawskiej edukacji osoby stwierdzały i potwierdzały autorytatywnie, że do końca tego roku (kalendarzowego) we wszystkich stołecznych szkołach zostanie wprowadzona platforma Office365 wraz  z odpowiednimi szkoleniami etc. Zostanie to poprzedzone nieco wcześniej pilotażem

Stołeczni nauczyciele poczuli się jakby im własne miasto dało w twarz.
Szczególnie dotyczyło  to tych najbardziej zaangażowanych, którzy wielkim wysiłkiem, z  powodu braku informacji, wybrali i wdrożyli inne rozwiązania niekoniecznie mniej funkcjonalne. Podane informacje oznaczały bowiem, że cała ich praca i wysiłek oraz zdobyte doświadczenie (przy czym nie tylko ich, co szalenie ważne, ale również ich uczniów wraz z rodzicami!) mają zostać wyrzucone do kosza. Spowodowało to wielkie wzburzenie i  oburzenie w tym środowisku.

Nie wiadomo dlaczego dopiero prawie tydzień po artykule na Portalu samorządowym, 24 kwietnia, władze Warszawy przedstawiły oficjalnie informację o planach dotyczących platformy Office365. Władze, czyli prezydent Trzaskowski i odpowiedzialna za edukację wiceprezydent Kaznowska.  Pojawił się też odpowiedni komunikat na stronie Biura Edukacji [LINK].

Dla rozgoryczonych nauczycieli i dyrektorów, którzy z braku odpowiedniej informacji ratusza o preferowanych rozwiązaniach we właściwym momencie włożyli ogrom wysiłku we wdrożenie innych niż preferowane obecnie przez urzędników narzędzia zdalnej edukacji, było tam jedno zdanie. Otóż mogą oni sobie nadal korzystać równolegle ze swoich dotychczasowych narzędzi, ale oczywiście Office 365 wdrożyć do końca roku muszą.

Na razie sprawa (poza wyjątkami!) nie dotarła do tysięcy uczniów i ich rodziców z tych szkół. Można jednak przewidzieć ich rozgoryczenie koniecznością kolejnego już (!) przestawienia się na nowe narzędzia edukacji.

Całego tego zamieszania i nerwów (również  utraty promocyjnej okazji!) oraz różnych podejrzeń można było uniknąć pod dwoma warunkami:

  1. Informację o zaawansowanych(!) pracach i planach miasta, co do zdalnej edukacji, podać szkołom/dyrektorom natychmiast(!) po zamknięciu szkół – najlepszym narzędziem był tu zalinkowany wyżej poradnik WCIES, w którym na ten temat nie ma ani słowa.
  2. Zachowania właściwej kolejności informowania – najpierw oficjalna informacja władz miasta, a dopiero później takie czy inne materiały medialne.

Jeszcze raz potwierdziło się tytułowe przysłowie – Kto szybko daje – dwa razy daje!

Autorka

Nauczycielka, była przewodnicząca Komisji Edukacji Rady m. st. Warszawy w latach 2006-2018, była dyrektor LO im. Batorego.

1 maja 2020 17:35