O wielkiej miłości i szczęściu, które legło w gruzach opowiada Agnieszka Cubała z Towarzystwa Miłośników Historii.
149. felieton pod wspólną nazwą: Stolica historii. Przedstawiają członkowie Towarzystwa Miłośników Historii w Warszawie, które są już od trzech lat emitowane w każdą sobotę, w nieco skróconej wersji, w Radiu Kolor.
Podcast Radia Kolor jest pod tekstem.
Z cyklu:
Stolica historii.
Przedstawiają członkowie
Towarzystwa Miłośników Historii w Warszawie.
Odcinek CXLIX:
Miłość jak z filmu
Opowiada Agnieszka Cubała
Dziś chciałabym przypomnieć Państwu historię Witolda Zacharewicza należącego do grona najbardziej obiecujących aktorów okresu dwudziestolecia międzywojennego. Wystąpił w 12 filmach. Największą popularność przyniosły mu kreacje w takich obrazach jak: „Młody las”, „Barbara Radziwiłłówna” czy „Znachor”.
Przedwojenna prasa pisała, że:
Posiada piękne warunki i szczery talent.
Jego chmurna uroda i smukła sylwetka prezentują się wspaniale na ekranie.
Ze względu na atrakcyjny wygląd, świetny warsztat oraz znajomość języków obcych (władał biegle niemieckim, francuskim i angielskim) młodemu mężczyźnie wróżono wspaniałą karierę nie tylko w Polsce, lecz także w Hollywood. To ostatnie upomniało się o niego w 1938 roku.
Witold Zacharewicz nie mógł jednak skorzystać z zaproszenia wytwórni United Artists z powodu konieczności odbycia służby wojskowej w Szkole Podchorążych Rezerwy Łączności w Zegrzu.
Do grona fanek artysty należała między innymi piętnastoletnia Halina Schneiderówna zakochana do szaleństwa w starszym od niej o siedem lat aktorze. Poznali w roku 1935 się dzięki wujkowi dziewczyny, który pewnego dnia nieoczekiwanie przyprowadził młodego mężczyznę do jej domu. Po latach kobieta tak opowiadała o szczegółach tego spotkania:
Wreszcie poznałam go osobiście. Witold miał młodzieńczy zarost. Zapuszczał brodę do filmu „Róża”. Do dziś pamiętam jak byłam ubrana, miałam szaro-niebieską sukienkę w kratę z białym kołnierzykiem. Włosy zaplecione w dwa warkoczyki upięte z tyłu głowy w ósemkę. Ponieważ miałam, niestety, niezbyt równe zęby, wstydziłam się i przy uśmiechu zaciskałam usta.

Aktor nie pozostał obojętny na urok Haliny i tak zaczęła się miłość przypominająca scenariusze filmów, w których tak często występował. Najpierw kilka razy przypadkowo wpadli na siebie na ulicach Warszawy. Później zaczęły się randki. Podczas jednej z imprez sportowych, odbywającej się na Polu Mokotowskim, Witold stwierdził, że dziewczyna ma wyjątkowo piękny nos. Dodał, że jeżeli kiedykolwiek się ożeni, to tylko z właścicielką takiego nosa. Innym razem Halina podczas szalonej przejażdżki motocyklowej usłyszała po raz pierwszy słowa ‘Kocham Cię!’. A potem przez prawie dwa miesiące nie miała jakichkolwiek wieści o losie aktora.
Stało się tak z powodu ataku III Rzeszy na Polskę będącego początkiem II wojny światowej. Aktor mający za sobą przeszkolenie wojskowe uczestniczył w walkach toczonych przez Szwadron Łączności Mazowieckiej Brygady Kawalerii. Po kapitulacji wojsk polskich udało mu się uniknąć niewoli i powrócił do stolicy.
Kilka miesięcy później młodzi Halina i Witold pobrali się.
Miało to miejsce w maju 1940 roku w kościele pod wezwaniem św. Bonifacego przy ul. Czerniakowskiej. Nie obyło się wówczas bez małego skandalu. Dziewczyna była bowiem w piątym miesiącu ciąży. Miała dopiero 18 lat, więc ksiądz zażądał zgody jej ojca na ślub. Nie było łatwo ją uzyskać – krewny wielokrotnie powtarzał, że córka może wyjść za mąż za każdego, nawet za szewca czy krawca, ale nie za aktora. Po wielkiej awanturze zgodził się, przekazując jednak wiadomość o spodziewanych narodzinach dziecka swojej matce, która natychmiast poinformowała o wszystkim kolejnych krewnych.
Małżonkowie zamieszkali wraz z synkiem Kiejstutem w Warszawie – w Śródmieściu, nieopodal baru „Tempo” znajdującego się przy skrzyżowaniu al. Jerozolimskich z Nowym Światem.
Ich szczęście trwało jednak krótko.
Witold, wrażliwy na ludzkie nieszczęścia, zaangażował się wraz z matką w pomoc uciekinierom z warszawskiego getta. Akcja okazała się niestety prowokacją zorganizowaną przez agenta gestapo. Dnia 1 października 1942 roku najpierw aresztowano panią Zacharewicz. Zaraz po tym wydarzeniu do teatru, w którym wówczas pracował Witold, przybiegła kobieta przysłana przez Halinę. Aktor mógł ratować się ucieczką. Nie zrobił tego, obawiając się, że gestapo będzie się mściło na jego żonie i synku. Najpierw trafił na Pawiak. Po bardzo ciężkim śledztwie przewieziono go do KL Auschwitz. Dnia 18 listopada 1942 roku sąsiadka przekazała Halinie kawałek tektury, na której widniał jej adres, 10 nazwisk i tekst: „Odjazd do Oświęcimia – włochowianie”, a także podpis Witolda. Matka artysty trafiła do KL Birkenau, gdzie zmarła z wycieńczenia 4 stycznia 1943 roku.
Pierwszy list z obozu aktor napisał do żony 17 stycznia 1943 roku.
Donosił, że jest zdrowy i prosi o paczki. Halina wysyłała żywność zarówno na nazwisko męża, jak i teściowej. Przesyłki zawierały tłuszcze, cebulę, cukier, makaron, owoce.
To, o co Witold prosił.
Kobieta dbała wówczas wyłącznie o dziecko i o to, by regularnie wysyłać do Auschwitz jedzenie. Sama praktycznie głodowała.
W obozie koncentracyjnym aktor pracował najpierw w szklarni, a następnie w koszykarni. Wieczorami razem z innymi artystami, w tym Stefanem Jaraczem, umilał życie więźniom swoimi występami. Podupadł wprawdzie na zdrowiu, ale nie tracił wiary, że niebawem zostanie zwolniony i powróci do rodziny. Po pewnym czasie zachorował na flegmonę (czyraki, wrzody) i biegunkę, przez co dość długo przebywał w szpitalu obozowym. W końcu odzyskał siły i doszedł do siebie. Zachowały się dwie relacje dotyczące okoliczności śmierci Witolda. Zmarł 16 lutego 1943 roku albo w wyniku podania zastrzyku z fenolu wstrzykniętego w serce, albo został rozstrzelany podczas egzekucji.
Halina nadal wysyłała kolejne listy i paczki.
Dopiero dokładnie po miesiącu otrzymała zwrot korespondencji z dopiskiem: adresat nieznany. Po jakimś czasie udało jej się ustalić, że Witold nie żyje.
Podsumowując swoją historię, powiedziała:
Zostaliśmy z synkiem sami.
Wielka miłość, szczęście legło w gruzach.
Pomimo faktu, że kobieta cieszyła się szczęściem małżeńskim tak krótko, często powtarzała, że do końca życia była wdzięczna Bogu i losowi za poznanie Witolda. Jej mąż był nie tylko wyjątkowo zdolnym i popularnym aktorem. Okazał się również wspaniałym człowiekiem, wrażliwym na potrzeby innych i krzywdę ludzką.
Od redakcji
Halina Zacharewiczowa żyła do 30 kwietnia 2009 r.
W styczniu 2020 zmarł Kiejstut Zacharewicz syn Haliny i Witolda.
Pamięć o rodzinie podtrzymuje Zuzanna Zacharewiczówna, wnuczka Witolda i Haliny, córka Kiejstuta. Razem z Ojcem, Kiejstutem, prowadziła rodzinną stronę: www.witold.zacharewicz.com, którą opiekuje się nadal.
Tam można znaleźć więcej informacji o Witoldzie i rodzinie.
Dziękujemy Zuzannie za możliwość wykorzystania rodzinnych fotografii.
Agnieszka Cubała
Pasjonatka historii Powstania Warszawskiego, autorka 11 książek, a miedzy innymi:
- „Sten pod pachą, bimber w szklance, dziewczyna i… Warszawa. Życie codzienne powstańczej Warszawy”;
- „Skazani na zagładę? 15 sierpnia 1944 Sen o wolności a dramatyczne realia”;
- „Igrzyska życia i śmierci. Sportowcy w Powstaniu Warszawskim”;
- „Miłość’44”;
- „Piaseczno’44. Miasto i ludzie”;
- „Kobiety’44”,
- „Warszawskie dzieci’44”;
- „Sportowe dzieje Piaseczna”.
Opracowała hasła autorskie do „Wielkiej Ilustrowanej Encyklopedii Powstania Warszawskiego”, konsultowała dwa rozdziały polskiej edycji książki Normana Davisa „Powstanie’44”; współpracowała z Muzeum Powstania Warszawskiego przy realizacji prac nad ekspozycją stałą placówki.
Za popularyzację tematu dwukrotnie otrzymała prestiżową nagrodę Klio w kategorii varsaviana, a także odznakę „Zasłużony dla Warszawy”, medal „Orzeł Pęcicki” i srebrny Krzyż Zasługi.
Jest członkiem TMH od jesieni 2022 roku.
Podcast Radia Kolor
4:25 min.
Zobacz też inne odcinki cyklu:
- Lista odcinków: [LINK]







