Muzyczny środek

Adam Strug z zespołem
Adam Strug – z zespołem
fot. Roman Soroczyński

Zakończył się 23. Festiwal Kultury Żydowskiej Warszawa Singera. Tymczasem prezentujemy jego środkową, muzyczną, część.

W niedzielę, 30 sierpnia 2026 roku, zakończył się 23. Festiwal Kultury Żydowskiej Warszawa Singera, nad którym nasza strona sprawowała patronat medialny.  Napisałem co nieco o pierwszych trzech dniach Festiwalu (zob. https://www.warszawa.pl/start-w-ogrodzie/).

Ponieważ Festiwal trwał dziewięć dni, warto byłoby – zanim napiszę o ostatnim weekendzie – wspomnieć o jego środkowej części, prezentując koncerty organizowane w Teatrze Kwadrat. Już nie będę (chyba) narzekać, że nie udało mi się być wszędzie. Cóż, taka jest specyfika Festiwalu Singera: mnóstwo toczących się równolegle przedsięwzięć. Trzeba zatem wybierać.

We wtorek, 25 sierpnia, wybrałem się na koncert zatytułowany Leśmian. Adam Strug jest znany z tego, że swoim wspaniałą muzyką popularyzuje twórczość Bolesława Leśmiana. Tworzy i wykonuje piosenki nie tylko do jego wierszy miłosnych, ale i rozważań parateologicznych [leżących na pograniczu teologii, filozofii, literatury oraz nauk społecznych – przyp. RS]. Wydawałoby się, że takie tematy można prezentować tylko w utworach o melancholijnym brzmieniu. Jednak Adam Strug, który wzbogacał swój śpiew grą na akordeonie, udowodnił, że można robić to na różne sposoby. Wspomagał go zespół w składzie: Kazik Nitkiewicz (trąbka), Tomek Stawiecki (klarnet), Hipolit Woźniak (kontrabas), Filip Wika (buzuki) oraz Tomasz Skrętkowski (instrumenty perkusyjne). Jakby tego było mało, artyści zostali „wsparci” przez publiczność wciągniętą do wspólnego śpiewania.

Marcin Masecki gra i śpiewa
Marcin Masecki – gra i śpiewa
fot. Roman Soroczyński

Bohaterem następnego dnia był Henryk Wars – pionier polskiego jazzu i jeden z najwybitniejszych kompozytorów międzywojnia. Skomponowane przez niego utwory wykonywał Marcin Masecki. Doskonały pianista nie tylko grał na fortepianie, ale i śpiewał, z niezwykłą swobodą łącząc tradycję z nowoczesnością. Artysta wybrał mniej znane utwory z bogatego repertuaru kompozytora, obejmującego ponad sto dzieł filmowych i kabaretowych. Słuchając tych pięknych piosenek, z podziwem patrzyłem na… nogi Marcina Maseckiego, które (zwłaszcza prawa) wręcz fruwały w powietrzu. Podczas bisowania artysta nie omieszkał sięgnąć po jeden z bardziej znanych utworów – piosenkę Ach, jak przyjemnie, którą wiele osób zna choćby z filmu „Zapomniana melodia”.

Marcin Masecki w nietypowej pozie
Marcin Masecki – w nietypowej pozie
fot. Roman Soroczyński

W czwartek, 27 sierpnia, uległem czarowi Kasi Dąbrowskiej, która wystąpiła podczas koncertu FEELING GOOD, CZYLI RADOŚĆ W STANDARDZIE. Oczywiście, nie mogło zabraknąć tytułowego utworu Feeling Good, który w oryginale wykonywała Nina Simone. Jednak wbrew tytułowi artystka nie ograniczyła się li tylko do samego śpiewania – charakterystycznym, zmysłowym głosem – standardów amerykańskiej muzyki rozrywkowej: podjęła się również roli przewodnika. Opowiedziała, jak te utwory przenikały do polskiej kultury i inspirowały rodzimych twórców, ale też wskazała polskich kompozytorów i autorów, których utwory zyskały wielką popularność na rynku amerykańskim. Znakomitym uzupełnieniem był kwartet w składzie: Urszula Borkowska (aranżacje i piano), Michał Jaros (kontrabas), Marcin Słomiński (perkusja) i Marcin Świderski (saksofony). Wspólnie z publicznością stworzyli oni atmosferę przywodzącą na myśl złotą erę amerykańskiego kina i klubów jazzowych.

Kasia Dąbrowska z zespołem
Kasia Dąbrowska – z zespołem
fot. Roman Soroczyński
31 sierpnia 2026 12:23