0

Na tropach Smętka i Smentka (1910–1983)

Zofia Smętek - Witold Smentek
Zofia Smętek - Witold Smentek
fot. Archiwum autora

Przed wojną Zofia Smętek była wschodzącą sportową gwiazdą, a 20 lat później studiowała jako Witold Smentek.

Przed wojną Zofia Smętek była wschodzącą sportową gwiazdą. W 1932 r. zdobyła mistrzostwo Polski w rzucie oszczepem i powołano ją do reprezentacji Polski. Niemal 20 lat później rozpoczęła studia historyczne na naszym Uniwersytecie. Tyle tylko, że ta znana sportsmenka przeszła operację płci i studiowała już jako Witold Smentek. Operacji, pierwszej w Polsce, podjął się uniwersytecki naukowiec prof. Henryk Beck.

Zofia Smętek urodziła się 17 grudnia 1910 r. w Kaliszu i tam też dorastała. W okresie dojrzewania coraz częściej brano ją za chłopaka. Męskie rysy twarzy i muskulatura, nie ułatwiały Zosi życia towarzyskiego. W osiemnastym roku życia rozpoczęła przygodę ze sportem i wtedy jej męska budowa ciała okazywała się pomocna. Była silniejsza niż inne dziewczyny, miała kondycję i szybkość. Gdy miała 21 lat przeniosła się do Łodzi. Rok później zdobyła mistrzostwo Polski w rzucie oszczepem i powołano ją do kadry narodowej. Startowała też w przełajach, grała w hazenę i tenisa stołowego.

Zofia Smętek w białej koszulce jako reprezentantka Polski w meczu lekkoatletycznym z Japonią, Poznań, 1934. Źródło Narodowe Archiwum Cyfrowe
Zofia Smętek – w białej koszulce jako reprezentantka Polski w meczu lekkoatletycznym z Japonią, Poznań, 1934. Źródło Narodowe Archiwum Cyfrowe
fot. NAC

Od początku sportowej kariery zdarzały jej się krępujące incydenty, mylono ją z mężczyzną. Sędzia lekkoatletyczny, gdy zobaczył Smętkównę idącą na start ze swoim oszczepem, grzecznie informował, że męska konkurencja rzutu oszczepem będzie za kilka godzin „więc za wcześnie Pan przyszedł”.

Zofia zaczynała czuć się źle w swojej skórze.
W szatni przebierała się sama, pod prysznic szła, gdy już nikogo nie było.

Wraz z sukcesami sportowymi zyskiwała rozpoznawalność, ale wraz z nią zaczęły się plotki. W 1936 r. w Szpilkach redaktor Zbigniew Mitzner sugerował, że plotki o obojnactwie Zofii to chwyt reklamowy nowej książki Melchiora Wańkowicza pt. Na tropach Smętka.

Sportsmenka w 1935 r. z ŁKS przeszła do Warszawianki, w której trenował mistrz Janusz Kusociński. Jakie motywy kryły się za przejściem Smętkówny do stołecznego klubu? Czy tylko lepsza organizacja warunków treningowych? Czy przez przypadek do Warszawianki w tym samym czasie dołączyła również Stanisława Walasiewicz, złota medalistka olimpijska, mająca te same problemy co Zofia – kłopoty z identyfikacją płciową?

Zofia Smętek (najniższa) podczas meczu lekkoatletycznego Polska-Niemcy, Drezno, 1935. Źródło Narodowe Archiwum Cyfrowe
Zofia Smętek – (najniższa) podczas meczu lekkoatletycznego Polska-Niemcy, Drezno, 1935. Źródło Narodowe Archiwum Cyfrowe
fot. NAC

W latach trzydziestych Warszawianka miała w swych szeregach bardzo mądrego człowieka. To założyciel klubu Stanisław Luxenburg, który ukończywszy studia medyczne na UW, został klubowym lekarzem sportowym. Wcześniej uprawiał piłkę nożną i wspinał się po górach, teraz był przyjacielem sportowców i ich opiekunem. Kto wie, może to on jesienią 1936 r. skierował Zofię do VI Oddziału Ginekologicznego w uniwersyteckiej klinice Szpitala Dzieciątka Jezus w Warszawie, gdzie przeszła badania u prof. Henryka Becka.

Beck rozumiał swoją pacjentkę. Sam, zanim przyjechał na Uniwersytet Warszawski był profesorem lwowskich uczelni. We Lwowie jako młody chłopak grał w piłkę nożną w rezerwach sławnej Pogoni. Tak jak Luxenburg uwielbiał wspinaczkę po szczytach tatrzańskich.

Wizyty Smętkówny u prof. Becka utrzymywano w tajemnicy. Jeszcze zimą 1937 r. Zofia zdobyła Mistrzostwo Kobiet w tenisie stołowym, a potem przez kilka miesięcy było o niej cicho. Aż w połowie kwietnia tegoż roku ukazało się w prasie oświadczenie Zofii Smętek:

Nie chcę czekać, że ktoś powie: zdemaskowaliśmy cię. Oszukujesz nas. Wolę to uprzedzić i zamknąć usta ludziom, którzy chcą zrobić ze mnie pośmiewisko. Od dawna czułam, że jestem obserwowana, widziałam uśmieszki i słyszałam nieprzyjemne plotki. Zdecydowałam więc i mówię: nie mogę być nadal kobietą. Zostanę mężczyzną. Za tydzień poddam się operacji. Potem… tak potem czeka mnie wiele kłopotów, wiele przejść na pewno niezbyt przyjemnych.

Operacja w szpitalu uniwersyteckim Dzieciątka Jezus zaplanowano na 21 kwietnia. Zofia Smętek wyspowiadała się i przyjęła komunię świętą. Operował wspomniany profesor Wydziału Lekarskiego UW, chirurg  kliniki Położnictwa i Chorób Kobiecych, Henryk Beck.

Dwa dni później łódzkie Echo na pierwszej stronie dało tytuł:

Zofia Smętkówna przestała istnieć. Nowy mężczyzna rozpłakał się….

Faktycznie, wkrótce po wybudzeniu pacjent ze wzruszenia nie krył łez.
Witold Stanisław – tak nowy mężczyzna prosił, aby się do niego zwracać – udzielił krótkiego wywiadu:

Jestem szczęśliwy, że operację mam już poza sobą i że nareszcie mogę rozpocząć nowe życie

– powiedział.

Zapowiedział, że tak jak Zofia, będzie czynnym sportowcem i że chce grać w piłkę nożną w swojej Warszawiance. Zdradził, że nowe imiona nosi na cześć swojego opiekuna. Jakiego? Możemy się tylko domyślać. Może chodzi o Stanisława Luxenburga, a może Witolda Gerutto- znakomitego lekkoatletę Warszawianki.

Fotoreporter Przeglądu Sportowego sfotografował zaś pacjenta dzień lub dwa po operacji czytającego ostatnią stronę gazety wydanej 22 kwietnia 1937 roku. Na stronie tej było zdjęcie Zofii Smętek z ostatniego sukcesu sportowego w mistrzostwach Polski w tenisie stołowym.

Przegląd Sportowy. 1937, nr 32. Na ostatniej stronie zdjęcie Zofii Smętek z ostatniego sukcesu sportowego w mistrzostwach Polski w tenisie stołowym. Źródło: elektroniczne zasoby Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie.
Przegląd Sportowy. 1937, nr 32. – Na ostatniej stronie zdjęcie Zofii Smętek z ostatniego sukcesu sportowego w mistrzostwach Polski w tenisie stołowym. Źródło: elektroniczne zasoby Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie.
fot. BUW
Zdjęcie Zofii Smętek z Przeglądu Sportowego zamieszczone w książce "Spowiedź uczuciowa kobiety, która staje się mężczyzną".
Zdjęcie Zofii Smętek z Przeglądu Sportowego – zamieszczone w książce „Spowiedź uczuciowa kobiety, która staje się mężczyzną”.
fot. Arch. autora

Po przejściu dwóch kolejnych, związanych ze zmianą płci operacji, Witold 30 września 1937 r. wyrobił sobie nowe dokumenty. W zbiorach Archiwum UW jest z tego dnia nowy wypis aktu urodzenia. Wbrew wcześniejszej zapowiedzi używał tylko jednego imienia: Witold. Nazwisko zostało nieznacznie zmienione na „Smentek”.

Do piłkarskiej Warszawianki nie przystąpił. Nie miał na to szans. Zofia Smętek należała do kobiet niezbyt wysokich, Witold, jak na mężczyznę był niski. Jego klub grał w I lidze piłkarskiej, a Smętek/Smentek  ostatnie pół roku spędzał w klinikach na konsultacjach, zabiegach i operacjach, a nie na treningach. Być może przed wojną pojawił się w składzie, ale w słabszych podwarszawskich klubach z Okęcia, tym bardziej, że Witold miał pracę w tamtejszych zakładach lotniczych.

W 1939 r. udzielił wywiadu znanemu dziennikarzowi francuskiemu Marcelowi Allain, autorowi przychód Fantomasa. Powstała z tego książka pt: Confession amoureuse de la femme qui devint homme (pol. Spowiedź uczuciowa kobiety, która staje się mężczyzną). Niestety, w Polsce nie znalazłem jej w żadnej bibliotece. Możliwe, że przed wybuchem wojny nie dotarła już do kraju.

Okładka książki "Spowiedź uczuciowa kobiety, która staje się mężczyzną"
Okładka książki – „Spowiedź uczuciowa kobiety, która staje się mężczyzną”
fot. Arch. autora

Swoistą pamiątkę po pionierskiej operacji płci, zostawił też chirurg Henryk Beck. Profesor miał swoje hobby – malował wydarzenia, których był świadkiem.  W 1937 r. namalował też obrazek pt: Oszczepniczka. W ten sposób uwiecznił swoją pacjentkę, która stała się mężczyzną.

Różnie ułożyło się życie bohaterów mojego artykułu. Domniemany opiekun Zofii – Stanisław Luxenburg został zamordowany w czasie wojny przez Niemców. Prof. Beck przeżył powstanie pracując w powstańczym szpitalu. Po kapitulacji wraz z żoną ukrywał się wśród ruin aż do 19 stycznia 1945 r. Zmarł rok później.

Oszczepniczka. Gwasz prof. Henryka Becka z 1937 roku. Źródło: Zbiory Głównej Biblioteki Lekarskiej w Warszawie
Oszczepniczka – Gwasz prof. Henryka Becka z 1937 roku. Źródło: Zbiory Głównej Biblioteki Lekarskiej w Warszawie
fot. GBL

Witold Smentek żył po pamiętnej operacji jeszcze prawie pół wieku. Po wojnie założył rodzinę i rozpoczął pracę w Centralnej Radzie Związków Zawodowych, a ok. 1950 r.  jako instruktor personalny w Zrzeszeniu Sportowym Unia. W 1946 r. zapisał się do PPR chcąc budować nową rewolucyjną przyszłość. Ukończył Państwową Szkołę Pracy Społecznej i w 1950 r. dostał się na Uniwersytet Warszawski. Pracę magisterską napisał pod kierunkiem zaangażowanej komunistki prof. Żanny Kormanowej, pod tytułem: Proletariat Warszawy w rewolucyjnej walce przeciw burżuazji i obszarnictwu w okresie od XI 1918 do VIII 1919 roku. W 1955 r. został magistrem historii i od tego momentu nauczał w którejś z warszawskich szkół podstawowych. Historia stała się dla niego, tym czym dawniej był sport – życiową pasją. W latach pięćdziesiątych, Witold Smentek był członkiem zarządu Polskiego Związku Tenisa Stołowego. Spełniał się też jako przewodnik po Warszawie współpracując ze stołecznym  PTTK.

Indeks UW Witolda Smentka, 1951. Źródło Archiwum UW
Indeks UW Witolda Smentka, 1951. – Źródło Archiwum UW
fot. Archiwum UW

W swym życiorysie dołączonym do uniwersyteckich akt pisał:

Znaczna część mojego życia przebiegała pod znakiem niezawinionej tragedii osobistej, związanej z wrodzoną wadą organiczną z którą przyszedłem na świat (obojniactwo), a którą usunęła dopiero operacja przeprowadzona w 1937 r. […] Zmiany organiczne, które nastąpiły w okresie dojrzałości, pozwoliły na przeprowadzenie wspomnianej operacji i załatwienie formalności związanych ze zmianą płci i przybranie imienia Witold.

To jedyne wspomnienie Witolda z „lat kobiecych” zostawione w dokumentach uniwersyteckich. Nie chciał wspominać trudnych lat.

W 1971 r. jego Warszawianka, w której w latach trzydziestych znalazł oparcie, obchodziła jubileusz 50-lecia. Z tej okazji wydała okolicznościową książkę. Tam właśnie wśród 10 najlepszych wyników w rzucie oszczepem pań, powinno się znajdować nazwisko Zofii Smętek i jej najlepszy wynik. Nie było ani tego nazwiska, ani wyniku. Najwyraźniej wymazano jej rekordy z klubowych dziejów. Witolda Smentka musiało to zaboleć.

Choć  uwielbiał historię, to o swojej wolał zapomnieć. On miał do tego prawo, ale inni nie powinni wymazywać dokonań Zofii Smętek.

Artykuł pochodzi z pisma uczelnianego UW Uniwersytetu Warszawskiego. Autor jest wybitnym badaczem historii sportu.

2 kwietnia 2021 18:00

Komentarze